Dobre wiadomości dla Polski

Katarzyna Łasica
opublikowano: 06-06-2006, 00:00

Tańsze surowce, korzystna struktura zadłużenia oraz warunki dla eksporterów. Ktoś jednak na tym straci. Zdaniem analityków — nieliczni.

Euro było wczoraj najdroższe w stosunku do dolara od ponad roku. Powodem zwyżki kursu były spekulacje o podwyżce stóp procentowych przez Europejski Bank Centralny (ECB). Tymczasem ze strony szefa banku centralnego USA (Fed) oczekiwano przerwy w podwyższaniu stóp.

Z tego powodu euro umocniło się względem dolara z 1,2918 w piątek po południu do nawet 1,2979. To najwyższy kurs wspólnej waluty od 5 maja ubiegłego roku.

Od początku 2006 r. euro umocniło się wobec dolara o 9,3 proc.

— Słabość dolara wobec euro jest konsekwencją zbliżającego się końca podwyżek stóp procentowych w USA oraz oczekiwanych ich podwyżek przez ECB — komentuje Urban Górski, analityk Banku Millennium.

Analitycy uważają, że wzrost kursu wspólnej waluty nie ma bezpośredniego przełożenia na polską gospodarkę, jednak pośrednie konsekwencje będą odczuwalne.

Osłabianie się dolara względem euro ma sporo zalet dla polskiej gospodarki. Polska waluta jako bardziej związana z euro również będzie się umacniać do dolara.

— Oznacza to, że będą spadały ceny surowców notowane w tej walucie, w tym ropy. Zjawisko jest korzystne również ze względu na zadłużenie zagraniczne Polski, które jest denominowane w dolarach — mówi Urban Górski.

Nieznaczne osłabienie złotego do euro to zjawisko pozytywne dla polskich eksporterów.

— Dla eksporterów najlepsze byłoby osłabienie się złotego do 4,0- -4,05 w stosunku do euro. Nie oznacza ono jeszcze inflacji, a eksporterzy zyskują na wzroście marży — mówi Marcin Mrowiec, analityk Banku BPH.

Na umocnieniu wspólnej waluty ktoś jednak musi stracić. W Polsce będą to importerzy, którzy nie zabezpieczyli się przed ryzykiem kursowym. Analitycy uważają jednak, że umocnienie euro było oczekiwane.

— Przedsiębiorcy, którzy importują ze strefy euro, spodziewali się takiej sytuacji. Dlatego zakładam, że większość z nich zabezpieczyła się przed ryzykiem kursowym, a na osłabieniu złotego stracą nieliczni — mówi Marcin Mrowiec.

Osłabienie złotego do euro jest jednoznaczne z jego osłabieniem do franka szwajcarskiego. Stracą na tym ci, którzy zaciągnęli kredyty walutowe, a najwięcej osoby, które zrobiły to na początku tego roku. Zdaniem ekspertów straty te nie będą jednak na tyle dotkliwe, by spędzać posiadaczom kredytów walutowych sen z powiek.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Łasica

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu