Przewoźnik chce stanowić alternatywę dla PLL LOT. Szansę widzi w czarterach.
Fischer Air Polska, przewoźnik czarterowy działający od kilku miesięcy na polskim rynku, chce przewieźć do końca roku 200 tys. pasażerów.
— Od rozpoczęcia operacji 20 kwietnia z naszych samolotów skorzystało 112 tys. osób. Do końca roku dodamy kolejne 88 tys. — zapowiada Adam Wychowaniec, dyrektor zarządzający Fischer Air Polska.
Czarterowa nisza
Firma wykorzystała dobry moment na zaistnienie na rynku.
— W momencie, kiedy LOT przesunął czartery do Centralwings, wiedzieliśmy, że podaż tych przewozów znacznie się zmniejszy. Dodatkowo Air Polonia wycofała się z tego segmentu. W tej sytuacji pojawiło się miejsce dla nas — mówi Adam Wychowaniec.
Spółka ma 1 mln USD kapitału własnego i 5 mln USD kapitału obrotowego.
— Właściciele pozostawili nam też do dyspozycji 12 mln USD pożyczki, którą możemy wykorzystać na rozwój — dodaje Adam Wychowaniec.
Przewoźnik ma obecnie trzy samoloty, z czego dwa latały dotąd w Meksyku.
— W przyszłym roku chcemy dodać kolejne maszyny — zapowiada dyrektor.
Spółka nie zamierza konkurować z tanimi liniami i innymi przewoźnikami regularnymi.
— Przy obecnej konkurencji na polskim rynku byłoby to samobójstwo — ocenia Adam Wychowaniec.
Prawdziwy konkurent
Właścicielem Fischer Air Polska jest czeska grupa K&K, działająca w sektorach gazowym, naftowym, chemicznym i maszynowym. W jej ramach bezpośrednim właścicielem polskiej spółki jest firma Atlantik, posiadająca udziały również m.in. w Unipetrolu.
— Obecność Fischer Air Polska na naszym rynku to dobra wiadomość dla klientów. W ten sposób zostanie przełamany monopol LOT czy Centralwings na połączenia czarterowe. Obecnie w Polsce konkurencja jest pozorna, bo na rynku działają przewoźnicy zagraniczni, którzy są w stanie zaoferować przewozy z Polski, ale tylko do kraju macierzystego. Poza tym czeski Fischer jest od dawna znany Polakom, więc marka będzie miała łatwiejszy start — ocenia Tomasz Dziedzic, ekspert ds. rynku lotniczego z Instytutu Turystyki.