Praktyka to szansa na dobry start w wyścigu po dobrą pracę, oraz ...po sprawdzonych pracowników.
Gdy Joanna Buchwald, uczestniczka programu „Cień menedżera” w 2001 roku, była na czwartym roku studiów, programy stażowe dopiero się rozwijały.
— Większość studentów inaczej niż teraz podchodziła do praktyk. Po prostu trzeba było je odbębnić — wspomina.
Tę opinię potwierdza Katarzyna Gontarczyk ze Starwood Hotels (Sheraton Westin), ówczesna przełożona Joanny.
— W ostatnich latach zaszła duża zmiana w mentalności młodych ludzi. Są odpowiedzialni, przedsiębiorczy, a przychodząc na praktykę, dokładnie wiedzą, co chcieliby robić — podsumowuje.
Joanna, jak sama mówi, chciała brać udział w czymś ciekawym, a przy tym zdobyć doświadczenie w renomowanej firmie. Gdy na czwartym roku studiów w Akademii Ekonomicznej w Krakowie szukała praktyk, dowiedziała się o programie organizowanym przez IBLF i Stowarzyszenie Autokracja. Postanowiła spróbować.
— Udało mi się zdobyć staż w warszawskim Sheratonie. Wtedy hotel dopiero rozpoczynał pracę i działo się wiele ciekawych rzeczy. Przez miesiąc poznałam funkcjonowanie firmy, a praktyka jeszcze bardziej przekonała mnie do public relations i hotelarstwa — opowiada Joanna Buchwald.
Odpowiednie podejście
Ważne, by oprócz ściśle określonych wymagań stawianych praktykantowi, odpowiednio dobrać opiekuna.
— Nie może to być osoba przypadkowa, tylko ktoś, kto potrafi przekazać wiedzę. Tak jak w nazwie programu, menedżer ma być mentorem stażysty, a nie każdy nadaje się na nauczyciela — przestrzega Katarzyna Gontarczyk.
Wtedy obie strony są zadowolone, a stażyści znacznie lepiej się sprawdzają. Poza tym, teraz studentom nie wystarcza porządkowanie archiwum, chcą zadań, które pozwoliłyby im się sprawdzić. Na stronie internetowej IBLF można przeczytać opinię jednej ze stażystek.
— Zadania, które mi przydzielano, były sensowne, ale nie wszystkie wykonywałam z równym zapałem i zaangażowaniem. Nie podobało mi się polecenie stworzenia archiwum i uporządkowania magazynu. Były to zajęcia bardzo nużące, a na efekt końcowy trzeba było bardzo długo czekać — pisze Marta Piątek.
Co na to pracodawcy?
— Staramy się, by staż u nas nie ograniczał się do prostych czynności. W miarę możliwości studenci dostają własne projekty. Ale człowiek jest tylko człowiekiem i popełnia błędy. Dlatego tak istotna jest rola mentora — tłumaczy Gontarczyk.
Studenci dostosowani
Po pierwszym tygodniu pracy zdecydowana większość stażystów jest już oswojona z firmą i przydzielonymi zadaniami. I wtedy okazuje się, że młodzi ludzie chcą się uczyć i wykazać.
Joanna Buchwald robi dokładnie to, co chciała — zajmuje się public relations w hotelu w Krakowie, jej przełożona na stażu tak to komentuje.
— Jeżeli ktoś sprawdzi się podczas praktyk, to ma szansę zostać pełnoprawnym pracownikiem firmy. Joanna Buchwald, która zaczynała u nas na praktykach, teraz pracuje w naszym hotelu w Krakowie — mówi Katarzyna Gontarczyk.