Spore zamieszanie wokół systemu radarów dla granicy morskiej Polski. Czy kolejne etapy wykona konsorcjum Atlas Elektronik i WPRT? Możliwe.
Na początku 2004 r. opisywaliśmy kontrowersje w finansowanym częściowo z funduszy Phare przetargu na system radarów dla granicy morskiej Polski. Wówczas dwukrotnie komisja przetargowa wybierała ofertę polskiego Ster-Projektu z brytyjskim Denbridge i dwukrotnie Reprezentacja Komisji Europejskiej (RKE), która w przypadku przetargów Phare akceptuje wyniki, unieważniała te decyzje. RKE zarzucała polskim urzędnikom złamanie procedur i zaleciła podpisanie umowy z konsorcjum niemieckiego Atlas Elektronik i polskiego WPRT (Warszawskie Przedsiębiorstwo Robót Telekomunikacyjnych). Resort spraw wewnętrznych i Straż Graniczna (SG) ugięły się pod groźbą utraty pieniędzy i kontrakt pilotażowy zleciły temu ostatniemu konsorcjum.
Może jednak okazać się, że to nie koniec walki o blisko 40 mln EUR, bo tyle jest wart cały projekt (pilot ma budżet 5 mln EUR). Mimo że Atlas i WPRT po realizacji pilota mogą dostać kontrakt z wolnej ręki (w drodze negocjacji), SG chce zorganizować nowy przetarg na kolejne etapy.
Zdążą, nie zdążą
Wszystko zależy od realizacji pilota, Komisji Europejskiej (KE) oraz napiętych terminów. Atlas ma oddać system do 14 lutego 2005 r. Początkowo zobowiązał się do 1 listopada 2004 r., ale termin przedłużono. Jak tłumaczą strony, nie z winy Atlasu. Wszyscy oferenci przetargu wiedzieli o możliwości przedłużenia terminu zakończenia prac i liczyli na to składając oferty.
— Wystąpienie do KE z wnioskiem o wydłużenie czasu realizacji kontraktu zostało opracowane jeszcze przed rozpoczęciem procedury przetargowej. Intencją SG było zapewnienie wykonawcom możliwie najlepszych warunków do zrealizowania tego projektu — tłumaczy Marek Gieorgica, zastępca rzecznika prasowego MSWiA.
Obecny termin nie jest już podobno zagrożony.
— Zdaniem Straży Granicznej, realizacja budowy pilotażowego odcinka przebiega pomyślnie — twierdzi Marek Gieorgica.
Również przedstawiciel Atlasu uważa, że nie powinno być problemów z oddaniem pilota.
— Najważniejsze części systemu są już gotowe, problemy mamy z infrastrukturą ze względu na pogodę, ale wszystko wskazuje na to, że zdążymy — mówi osoba reprezentująca wykonawcę.
Na słabszej pozycji
Mimo to SG wystąpiła niedawno do KE o przedłużenie terminu kontraktowania drugiego etapu projektu (upływa 30 czerwca 2005 r.). Zdaniem wielu zbyt późno, gdyż w wypadku odmowy nasi urzędnicy będą zmuszeni w pośpiechu podejmować decyzje z powodu groźby utraty unijnych pieniędzy.
— Sprawa jest poważna i wcale nie chodzi o to, czy kontrakt ma dostać Atlas, czy ktoś inny. Na odebranie pilota SG ma miesiąc. Dopiero wtedy może stwierdzić, czy organizować przetarg czy negocjować z Atlasem. W wypadku nieprzedłużenia terminu kontraktowania, właściwie nie ma szans na zorganizowanie przetargu, który zakończyłby się przed końcem czerwca. Żeby nie stracić pieniędzy, trzeba więc negocjować z Atlasem bez względu na to, czy pilot spełnia wymogi — mówi jeden z polskich urzędników.
Jego zdaniem, w ten sposób skazujemy się też na słabszą pozycję negocjacyjną, gdyż Atlas będzie miał zamawiającego pod ścianą.
— Opinie, że pilota wykonujemy tanio, żeby zgarnąć więcej w kolejnych etapach, są niedorzeczne. W kontrakcie są ustalone konkretne stawki. Nie ma też mowy o wykorzystywaniu lepszej pozycji negocjacyjnej. Poza tym uważamy, że zlecanie kolejnych etapów tak skomplikowanego systemu innym firmom nie będzie dobre dla funkcjonalności projektu — mówi przedstawiciel Atlasu.
Dlaczego SG wystąpiła tak późno o przedłużenie terminu kontraktowania?
— Straż prosiła o wystąpienie w tej sprawie Władzę Wdrażającą (organ pośredniczący w zamówieniach Phare, podległy MSWiA — red.), ale nikt się tym nie zainteresował. Ponownie więc będą nas gonić terminy, a jak coś się nie uda, to cała wina spadnie na straż — mówi nasz informator.