Dolar atakuje, akcje w odwrocie

Łukasz Wróbel
opublikowano: 2012-03-23 00:00

GIEŁDA

Czwartkowa dawka publikacji makroekonomicznych znakomicie obrazuje pogłębiające się różnice między gospodarką Stanów Zjednoczonych a resztą świata. Godzinę po otwarciu notowań na Wall Street indeks S&P500 spadał o ok. 0,7 proc., a na Starym Kontynencie niemiecki DAX i francuski CAC40 traciły odpowiednio 1,4 proc. i 1,7 proc.

Na warszawskim parkiecie, spośród wszystkich spółek z portfela WIG20, przed spadkami broniły się jedynie akcje PKN Orlen (rosnące o 1,5 proc.), chociaż w tym samym czasie na rynku surowców baryłka ropy taniała o ok. 2 proc. Sam indeks WIG20 poruszał się w okolicy 2260 pkt, czyli około 1,5 proc. poniżej środowego zamknięcia sesji. Kapitał przepływał na rynki uznawane za bezpieczniejsze, co znalazło odzwierciedlenie w rosnącym kursie japońskiej waluty i spadającej rentowności amerykańskich obligacji długoterminowych. Mocno taniały metale szlachetne — cena srebra znalazła się o 2,5 proc. niżej niż dzień wcześniej, a pallad taniał o około 4 proc. Zaskakująco stabilnie zachowywał się natomiast kurs eurodolara, który cofnął się na niższe poziomy po publikacji rozczarowujących danych z Europy.

Indeksy PMI w przemyśle i sektorze usług zarówno w całej strefie euro, jak i w najważniejszej dla jej kondycji niemieckiej gospodarce, spadły poniżej 50 pkt. Wyjątek stanowił indeks PMI dla niemieckiego sektora usług, który utrzymuje się jeszcze powyżej recesyjnych odczytów, ale w tym przypadku odczyt na 51,8 pkt trudno wykorzystać jako pocieszający argument. Przed rozpoczęciem sesji inwestorzy dowiedzieli się o hamowaniu przemysłu w Chinach, a kolejne publikacje z Europy wykazały, że skurczyły się zamówienia w przemyśle strefy euro. Kilka godzin później dane z amerykańskiego rynku pracy potwierdziły pozytywną tendencję obserwowaną od kilku miesięcy — liczba nowych wniosków o zasiłek dla bezrobotnych była najniższa od czterech lat. Lepiej od oczekiwań ekonomistów wypadły też wskaźniki wyprzedzające koniunkturę w gospodarce USA.

Obserwując kurs dolara względem złotego z ostatniego miesiąca, można dojść do wniosku, że po pierwszych nieudanych próbach odwrócenia trendu rynek w końcu dojrzał do korekty. Wprawdzie para USD/PLN od początku marca porusza się między 3,09 PLN i 3,19 PLN, ale jednocześnie lokalne dołki i szczyty powstają na coraz wyższych poziomach, co jest zgodne z podręcznikową definicją trendu wzrostowego. Dlatego w najbliższych dniach należy liczyć się z pogłębieniem wyprzedaży złotego i próbą ataku na najwyższe poziomy od połowy lutego. Pogłębiające się różnice w fundamentach gospodarek USA i strefy euro, które dobitnie podkreśliły czwartkowe publikacje makroekonomiczne (recesyjne odczyty wskaźników PMI w strefie euro i najlepsze dane z rynku pracy w USA od 4 lat), przemawiają za umocnieniem dolara względem euro, a to może tylko przyspieszyć realizację zysków na parach złotowych.