Dolar ma się gorzej, niż euro, ale to może się zmienić

John Hardy
01-10-2010, 00:00

Dolar amerykański jest słaby, ponieważ świat uważa, że Rezerwa Federalna (Fed) chce go za wszelką cenę zdewaluować, by zwalczyć zagrożenie deflacją i spowolnieniem gospodarczym. Szczególną uwagę zwrócił na to Federalny Komitet Otwartego Rynku na swoim ostatnim posiedzeniu — jego postawa pomogła dolarowi osłabić się, gdy Fed najprawdopodobniej szykuje się do kolejnej tury skupowania aktywów. Tymczasem rynek wierzy, że reszta gospodarek świata będzie dziś radzić sobie raczej nieźle.

Euro od jakiegoś czasu jest znacznie silniejsze, częściowo dlatego, że w porównaniu z decydentami ze Stanów Zjednoczonych Europejski Bank Centralny (ECB) zrobił niewiele, by zwiększyć płynność (nawet gdy weźmie się pod uwagę skupowanie obligacji przeżywających problemy państw z peryferii strefy euro, jak Irlandia i Grecja). Obecnie wydaje się zatem, że dolar amerykański ma znacznie większe problemy niż euro. My jednak podejrzewamy, że w najbliższych miesiącach może się to zmienić. Stanie się tak, gdy inwestorzy oczekujący wzrostu gospodarczego w pozostałych regionach świata przeżyją rozczarowanie. Koncepcja rozwarstwienia, w ramach której jedne rejony będą rozwijać się szybciej od innych, na razie nie znajduje pokrycia w rzeczywistości, nawet jeśli w bardziej odległej przyszłości miałoby być inaczej.

Jeżeli chodzi o Europę, to nadal dość surowa polityka ECB i kłopoty na peryferiach w połączeniu z nieuchronnym spadkiem popytu eksportowego w Niemczech (jedynym państwie europejskim, które dobrze sobie radzi), mogłyby doprowadzić do osłabienia euro. EBC zostałby wtedy zmuszony do zmiany stanowiska w rezultacie poważnego osłabienia fundamentów gospodarki, nie mówiąc o szczególnym zagrożeniu dla systemu bankowego związanym z emisją obligacji skarbowych, które ciągle jeszcze nie zostało skutecznie wyeliminowane.

Najpoważniejszym skutkiem dalszego osłabiania się dolara amerykańskiego jest erozja wartości eksportu gospodarek, które są oparte na handlu ze Stanami Zjednoczonymi, a także erozja wartości aktywów wycenianych w dolarach — zwłaszcza rezerw banków centralnych. Problemy takie dotyczą zwłaszcza Chin z ich olbrzymimi, dewaluującymi się rezerwami dolarów i zależnością gospodarki od sektorów eksportowych. Gospodarce Stanów Zjednoczonych słaby dolar do pewnego stopnia pomógłby w krótkim terminie, przyczyniając się do poprawy salda rachunku obrotów bieżących. To problem, którym na dłuższą metę i tak musieliby zająć się amerykańscy decydenci. Aby jednak możliwa stała się poprawa stanu gospodarki na całym świecie, wyeliminowane muszą zostać źródła nierównowagi długoterminowej. To nadmierna konsumpcja w Stanach Zjednoczonych oraz nadmiar oszczędności i nadwyżki eksportu w Azji.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: John Hardy

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Dolar ma się gorzej, niż euro, ale to może się zmienić