- Jeśli indeks dolara spadnie poniżej minimum ustanowionego blisko rok temu uważam, że nie tylko wzmocni to dalszą sprzedaż dolara, może to spowodować nawet małą panikę – powiedział Griffiths w telewizji CNBC. – Rok temu uznawano, że dolar jest za tani, jeśli będzie jeszcze słabszy niż wówczas, stanie się w rzeczywistości toksycznym odpadem – dodał.
Ostatnie osłabienie dolara spowodowało rozczarowanie efektami spotkania przedstawicieli grupy G20.
Według Griffiths’a, inwestorzy pozbywają się dolara, a jego rzeczywista dewaluacja w ostatnich dwóch miesiącach sięgnęła już ok. 14 proc. Lepsze perspektywy ma jego zdaniem rynek akcji. Główne indeksy mogą pójść w górę jak zwykle o tej porze roku.
- Jesteśmy na samym początku dobrego okresu w typowym roku – powiedział. – Fakt, że nie było super słabo w najsłabszym okresie roku nie oznacza, że sezonowość znikła, oznacza, że została przykryta, tym razem przez maszyny drukarskie Fed – dodał.
Wrzesień, historycznie najsłabszy miesiąc roku, okazał się w tym roku jednym z najlepszych na rynkach akcji.
Griffiths uważa, że sezonowo dobry okres zostanie dodatkowo wzmocniony kolejnym ilościowym luzowaniem polityki pieniężnej przez Fed. Jego zdaniem, dobra koniunktura utrzyma się na rynkach akcji przynajmniej do końca roku. Najlepszą inwestycją w tym okresie będą według Griffiths’a akcje spółek o dużej wartości rynkowej.
- Dywidendy spółek pierwszej klasy (…) w rzeczywistości są bezpieczniejsze jako strumień dochodu niż wiele obligacji skarbowych – powiedział.
MD, CNBC