Dolnośląskie Gazele nie chcą walczyć ceną

Sylwia WedziukSylwia Wedziuk
opublikowano: 2014-02-13 00:00

Ranking „PB” Niskie stawki to dzisiaj najważniejsze kryterium wyboru oferty. Małe firmy nie mają szans walczyć tym orężem — mówią Gazele

Przetargi, w których wygrywa najniższa cena, a w efekcie działanie na granicy wypłacalności: w takim kierunku zmierza dzisiaj rynek — alarmowały Gazele Biznesu z Dolnego Śląska podczas gali we Wrocławiu.

— Jakość zostaje z boku i musi zacząć spadać, bo nie da się sprzedawać poniżej kosztów produkcji — zwraca uwagę Michał Szprynger, prezes FrameLOGIC. W najgorszej sytuacji są mniejsze firmy.

— MSP często nie są w stanie konkurować na takim rynku z korporacjami — podkreśla Wojciech Gruszka z firmy DTA, zajmującej się obsługą celną. Również branże, które są dzisiaj na topie, walczą ze spadkami cen.

— Jeszcze kilka lat temu ceny były dużo wyższe. Dzisiaj w przypadku przetargów na wdrożenie systemów informatycznych najczęściej decyduje cena, co powoduje, że projekt się nie opłaca. To w dużej mierze wina zapisów Ustawy o zamówieniach publicznych — zauważa Katarzyna Kasprzak, dyrektor ds. sprzedaży rozwiązań business discovery w MIS.

Zdaniem Mariusza Wilanowskiego, prezesa World Acoustic Group (WAG), firmy oferującej produkty i usługi z zakresu ochrony akustycznej środowiska, taka sytuacja nie może trwać wiecznie.

— W budownictwie mieliśmy już falę upadków przedsiębiorstw, które realizowały nieopłacalne projekty — zwraca uwagę Mariusz Wilanowski. Jego zdaniem, spadki cen zmotywowały WAG do szukania nowych rozwiązań.

— W infrastrukturze drogowej trudno wygrać wyższą marżą. Postawiliśmy więc na zabezpieczenia akustyczne w przemyśle, gdzie są one wyższe — mówi prezes WAG.

Firma szuka także szczęścia na Wschodzie — w zeszłym roku otworzyła oddziały na Litwie i Ukrainie. W ubiegłorocznym rankingu Gazel WAG była liderem na Dolnym Śląsku. W tym roku jest na trzecim miejscu. Pierwsze zajęło Przedsiębiorstwo Produkcyjno-Usługowe i Handlowe Metrol, produkujące maszyny dla górnictwa, a drugie Przedsiębiorstwo budowlane Janbud-Wrocław, zajmujące się budową m.in. osiedli.

Komentarz autora rankingu
Atrakcyjność inwestycyjna Polski

GRZEGORZ SIELEWICZ
główny ekonomista Coface w Polsce

W tym roku przypada 25. rocznica pierwszych wolnych wyborów w powojennej Polsce, jak również 10. rocznica wstąpienia Polski do Unii Europejskiej. Oba wydarzenia stanowiły kamienie milowe dla rozwoju polskiej gospodarki, pierwsze — otwierając ją na świat, drugie — zbliżając do ogromnego rynku klientów oraz inwestorów. Region Europy Środkowo-Wschodniej wciąż jest atrakcyjny i przyciąga kapitał zagraniczny. Średni godzinowy koszt pracy w 2012 r. wyniósł w Regionie 7,80 EUR i był niemalże 4-krotnie niższy niż średnia dla krajów „starej Unii”. Polska jest atrakcyjnym miejscem dla bezpośrednich inwestycji zagranicznych, nie tylko ze względu na niskie koszty pracy oraz nowoczesne i efektywne zaplecze produkcyjne — zmodernizowane przy wsparciu środków unijnych, ale przede wszystkim wykształconą kadrę pracowniczą posługującą się językami obcymi. Polskie społeczeństwo pod względem wykształcenia znajduje się w czołówce statystyk Unii Europejskiej, a wskaźniki te nadal będą rosły. Atrakcyjność Polski jako miejsca inwestycji globalnych koncernów stawia ją w roli regionalnego lidera w sektorze nowoczesnych usług biznesowych. Pod koniec 2004 roku w Polsce funkcjonowało 96 centrów usług z kapitałem zagranicznym, natomiast obecnie w ponad 400 centrach zatrudnionych jest 110 tys. pracowników, posługujących się łącznie 34 językami obcymi. Ze względu na profesjonalizm i kompleksowość oferowanych usług, w połączeniu z wykształceniem, doświadczeniem oraz zaangażowaniem pracowników, centra usług wspólnych przestały kojarzyć się jedynie z pojęciem „outsourcingu”, a stały się istotnym elementem wspierającym zróżnicowaną globalną działalność biznesową.