Nie ma co owijać w bawełnę — Dom Dochodowy przy warszawskim placu Trzech Krzyży to jeden z najlepszych handlowych adresów w Polsce. Wokół aż się roi od sklepów z towarami z wyższej półki. David Aagten, właściciel firmy Davide Lifestyle, szyjącej na miarę, sprzedającej odzież luksusowych włoskich marek i „zarządzającej” garderobą zamożnych Polaków, nie miał wątpliwości — pracownia z salonem Davide musi mieć dobry adres.

— Oglądałem inny lokal w Domu Dochodowym. Moją uwagę przyciągnęły charakterystyczne schody łączące dwa poziomy pomieszczeń wynajmowanych przez pewien bank. Szczęśliwie wkrótce się okazało, że bank szukał okazji do podnajęcia powierzchni. Nie zastanawiałem się ani chwili — opowiada David Aagten, u którego ubiera się niejeden polski milioner.
Kiton za impuls
Skoro o milionerach mowa: Aagten od razu założył, że butik nie będzie dostępny z ulicy. Parking w podziemiach budynku zapewnia dyskrecję, w końcu mówimy o miejscu, gdzie np. buty marki Kiton za 4, 5, a nawet i 7 tys. zł nie są sensacją. Bo tu przychodzą tacy, którzy nie patrzą na metki z ceną, a decyzje zakupowe podejmują szybko, pod wpływem impulsu. 350 mkw. powierzchni zaaranżowano zatem tak, by dobrych impulsów było jak najwięcej. Nie są to wnętrza ascetyczne, stonowane czy surowe. Projektowane w całości przez Esmeraldę Verheij, żonę Davida Aagtena, odznaczają się charakterystycznym dla niej energetycznym eklektyzmem.
— Mieszanie starego z nowym to mój znak rozpoznawczy. Uwielbiam chodzić po targach z antykami, np. we Francji, i dobierać dodatki, które potem zestawiam z designerskimi projektami według najnowszych trendów — podkreśla Esmeralda Verheij. Siedzimy w pracowni, w której zwykle pracuje mistrz. Olbrzymi stół pomieści niejedną belę materiału, a lampy z włoskiej manufaktury Flos emitują ciepłe światło. Jeśli potrzeba go więcej, wtedy można zapalić designerski żyrandol w plastikowe łaty nitowane aluminiowymi wstawkami.
— To robota pewnego zdolnego Włocha — wyjaśnia Esmeralda Verheij.
Złoto Francji
Właściciele pytani o polskie akcenty w siedzibie Davide Lifestyle znajdują dwie rzeczy: polskie obywatelstwo Davida Aagtena i współpracę z lokalnymi rzemieślnikami. Dodać do tego można zastany dobytek znajdujący się pod ochroną konserwatora zabytków: parkiety ułożone w geometryczne wzory, wysokie podwójne drzwi i misterne sztukaterie. Ale uwagę od tych detali odciągają mocniejsze akcenty. Nie buchające czerwienią mokasyny za równowartość średniej krajowej, lecz niezwykłe tapety emanujące żywym kolorem i odbitym światłem, z dominującymi motywami kwiatów i drzew. No i złoto.
— To angielskie tapety de Gournay na jedwabnym podłożu. A złote dodatki to kolejny znak rozpoznawczy Esmeraldy — tłumaczy David Aatgen, który szlify w zawodzie zdobywał, pracując w ekskluzywnych butikach w Holandii. Całość dopełniają szczegóły: posrebrzane łyżki do butów w kształcie ptasiego pióra, skórzane sofy i fotele, jedwabne dywany. Odwiedzający świątynię męskiej mody i kobiecego wzornictwa oczopląsu jednak nie dostaną, bo harmonia panuje w każdym zakamarku salonu. Co pozostaje w głowie po wyjściu? Wrażenie, że hongkońskie klejone garnitury byłyby tam wyjątkowo wielkim faux pas. &
Zwierciadło kuszenia
Datowane na 1850 rok lustro to jedna z perełek w salonie Davide Lifestyle. Tafli szkła strzegą wyrzeźbione w drewnianej ramie dwa długoszyje ptaszyska. Szyku dodają zaś misterne zdobienia według najlepszych francuskich mód. Lustro, niegdyś wiszące zapewne w jakimś pałacu we Francji, skusiło Esmeraldę Verheij i Davida Aatgena także dzięki złoceniom, wpisującym się doskonale w klimat pracowni w Domu Dochodowym.
