Malin Rising jest europejską reporterką szwedzkiego dziennika gospodarczego „Dagens Industri", siostrzanego tytułu „Pulsu Biznesu”, dla którego relacjonowała forum w Davos.
Przed przybyciem Donalda Trumpa do Davos wiele mówiło się o tym, że amerykański prezydent zamierza przywieźć ze sobą do Europy taran i zniszczyć NATO. We wtorek rano opublikował wygenerowane zdjęcie, na którym umieszcza amerykańską flagę na grenlandzkiej ziemi.
Jednak potem wszystko potoczyło się szybko. W 72-minutowym przemówieniu przed przywódcami w Davos wycofał się z groźby użycia siły w celu zajęcia Grenlandii. Następnie udał się na spotkanie z sekretarzem generalnym NATO Markiem Rutte i w ciągu kolejnych kilku godzin zniknęło również zagrożenie cłami dla przyjaciół Grenlandii.
Według amerykańskiego prezydenta zawarł on porozumienie ramowe dotyczące przyszłej umowy w sprawie Grenlandii, a w amerykańskich mediach próbuje teraz przedstawić to jako zwycięstwo.
W rozmowie z CNBC Donald Trump powiedział, że umowa obejmuje prawa do wydobycia minerałów dla USA oraz udział NATO w projekcie tzw. złotej kopuły. Według informacji przekazanych New York Timesowi dyskutowano możliwość przyznania USA pewnej suwerenności nad terenami pod bazy wojskowe.
Jednak, jak szybko zauważył jeden z polityków z Grenlandii, NATO nie może bez zgody Grenlandii zawrzeć umowy dotyczącej praw do wydobycia minerałów na tym terytorium.
Oficjalne oświadczenie NATO jest również znacznie bardziej powściągliwe. Stwierdza się w nim krótko, że Mark Rutte odbył bardzo owocne spotkanie z Trumpem. NATO postanowiło również nie używać słów „ramy” ani „umowa”, pisząc jedynie, że dyskusje między sojusznikami NATO na temat „ram, o których wspomniał prezydent” będą koncentrować się na zapewnieniu bezpieczeństwa w Arktyce.
To, co wydarzy się podczas tych rozmów, które mają być prowadzone między siedmioma arktycznymi członkami NATO, będzie teraz miało decydujące znaczenie.
Jak dotąd niewiele wiadomo na temat tego, czego można się spodziewać. Jednak podczas nadzwyczajnego szczytu w Brukseli nie należy spodziewać się żadnych nowych ceł odwetowych wobec USA ze strony UE.
Być może nie słyszeliśmy jeszcze ostatniego słowa Donalda Trumpa. Jednak ogólny obraz sytuacji wskazuje, że prezydent został zmuszony do wycofania się. Być może przestraszyły go wahania na giełdzie. A może zbiorowy sprzeciw europejskich przywódców. Alternatywnie sprzeciw w kraju sprawił, że osoby z jego otoczenia w końcu przemówiły mu do rozsądku.
W czwartek czeka nas kolejna sesja w Davos, która zapowiada się jako porażka Donalda Trumpa. Po zaproszeniu około 60 krajów do udziału w nowej inicjatywie zwanej Radą Pokoju, tylko nieco około 20 z nich przyjęło zaproszenie.
Wśród osób, które wzięły udział w specjalnym programie poświęconym Radzie Pokoju w Davos, znajdują się między innymi prezydent Argentyny Javier Milei oraz przywódcy sojuszników Stanów Zjednoczonych na Bliskim Wschodzie i w krajach byłego Związku Radzieckiego.
Wiele może się jeszcze wydarzyć w Davos, a zaplanowane spotkanie z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim może zapewnić Donaldowi Trumpowi zwycięstwo, które zabierze ze sobą do Waszyngtonu.
Jednak w tej chwili wygląda na to, że taran Trumpa chybił celu i z pełną siłą odbił się od niego samego.

