Donbas gotów do tworzenia grupy

Katarzyna Jaźwińska, Marta Filipiak
24-02-2005, 00:00

Pomysł łączenia stoczni i tworzenia grup z inwestorami jest OK — ocenia branża. Akces zgłasza ukraiński Donbas.

Wczoraj w „PB” poinformowaliśmy, że Agencja Rozwoju Przemysłu chce, by polskie stocznie przypominały konglomeraty koreańskiego Hyundaia czy niemieckiego ThyssenKruppa. Oprócz działalności stoczniowej grupy te zajmują się także produkcją stali, samochodów czy komponentów motoryzacyjnych.

Stracona dekada

Pomysł nie jest nowy. Tworzenie stoczniowych grup kapitałowych, o zróżnicowanej produkcji, zalecił już w 1995 r. rząd Józefa Oleksego. I już... w przyszłym roku agencja rozpocznie realizację planu. Na wejście inwestora i dywersyfikacje trzeba jednak poczekać 3-4 lata, bo firmy czeka jeszcze restrukturyzacja.

— Aby sektor dobrze funkcjonował, nie wystarczy konsolidacja. Grupa może osiągnąć stabilizację tylko poprzez dywersyfikację produkcji, prowadzącą do zrównoważenia bilansu eksportu i importu. Dążyliśmy do tego, ale przedstawiciele rządu zniweczyli nasze plany — mówi Krzysztof Piotrowski, były szef szczecińskiej grupy stoczniowej.

Spółka, oprócz budowy statków, chciała wejść na rynek paliwowy. Agencja natomiast myśli o aliansach z dużymi dostawcami stali. W grę wchodzą ukraiński Donbas i rosyjski Siewierstal.

— Jesteśmy zainteresowani budową grupy kapitałowej, do której mogłyby wejść stocznie — mówi Konstanty Litwinow, reprezentujący w Polsce Donbas.

Problem w tym, że wschodni inwestorzy budzą w Polsce negatywne emocje. Biznesowo natomiast alians z Donbasem ma sporo zalet. Jeśli bowiem zacznie funkcjonować rurociąg Odessa-Brody-Gdańsk, Ukraina będzie potrzebować nowej floty statków do przewozu paliw, najchętniej zbudowanych z tańszej ukraińskiej stali.

Długotrwały proces

Zanim jednak stocznie zdywersyfikują produkcję i pozyskają inwestorów, ARP chce je skonsolidować.

— Myślę, że to dobry pomysł. Wspólne zakupy czy projekty mogłyby przynieść wiele korzyści. Operację trzeba jednak przeprowadzić bardzo ostrożnie, bo branża stoczniowa znajduje się w niestabilnej sytuacji. Ceny stali są przecież rekordowo wysokie, a wahania kursów walut utrudniają planowanie — uważa Andrzej Stachura, prezes Stoczni Szczecińskiej Nowa.

— Konsolidowanie sektora ma sens. Jednak nie oczekiwałbym natychmiastowych zmian. To długotrwały proces — mówi dr Janusz Kozak z Uniwersytetu Gdańskiego.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Jaźwińska, Marta Filipiak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Świat / Donbas gotów do tworzenia grupy