Dow Jones poniżej 8000 punktów

ONO
opublikowano: 2009-04-14 22:33

Indeksy na Wall Street zakończyły wtorek na wyraźnym minusie. Zawiniły dane makro i tonujące nastroje wystąpienie amerykańskiego prezydenta.

NYSE i Nasdaq żyją szczytem sezonu wyników, który ostatnio przynosi więcej pozytywnych niespodzianek niż rozczarowań. Niestety, nastroje jeszcze przed początkiem handlu ostudziły dane makro. Sprzedaż detaliczna i ceny producentów nieoczekiwanie spadły. W tym momencie stało się jasne, że trwające od 9 marca (12-letnie dno) pasmo wzrostów indeksów we wtorek nie będzie kontynuowane.

Na słabym rynku do wzrostowych wyjątków należał GM. W ten sposób rynek zareagował na doniesienia planach przejęcia części akcji koncernu samochodowego przez rząd. Byłoby to o tyle łatwiejsze, że gigant jest winien departamentowi skarbu 13,4 mld USD.

Dopiero przemówienie Bena Bernanke powstrzymało spadki. Pomogła zwłaszcza kursom banków. Analitycy już żyją wynikami kwartalnymi Citigroup i JP Morgan (czwartek i piątek). Czy podobnie jak w przypadku Goldman Sachs pobiją oczekiwania rynku? Sam Goldman Sachs stracił we wtorek ponad 10 proc. Wyniki na pozór były świetne, ale szczegółowa analiza już tak optymistycznie nie nastrajała. Tym bardziej że bank szykuje emisję akcji.

Ochota do zakupów przeszła inwestorom wraz z kolejnym przemówieniem. Wprawdzie Barack Obama dostrzega pozytywne efekty swojej polityki gospodarczej, ale i ostrzega, że ten rok będzie pełen zagrożeń. Inwestorzy, już nieco przyzwyczajeni do pozytywnych prognoz (przed sesją legendarna Abby Joseph Cohen stwierdziła, że „rynek znalazł dno”, a równie znany Marc Faber zapowiedział dotarcie indeksu S&P 500 do 1000 punktów) zareagowali nerwowo. Do końca sesji wskaźniki utrzymywały się grubo pod kreską.

Teraz najważniejsza będzie interpretacja wyników Intela (po wtorkowej sesji) i wysyp danych makro (od 13 do 20 polskiego czasu).
 

Możesz zainteresować się również: