Na amerykańskich rynkach akcji doszło do spektakularnej przeceny, która ostatni raz zdarzyła się 33 lata temu. Na początku sesji kolejny raz w tym tygodniu doszło do uruchomienia tzw. bezpiecznika, czyli zawieszenia handlu na kwadrans po tym jak S&P500 spadł o 7 proc. Wśród powodów wyprzedaży akcji wskazywano m.in. rozczarowanie ogłoszonymi przez prezydenta Donalda Trumpa działaniami, mającymi pomóc USA w walce z epidemią koronawirusa. Rynek czekał na zdecydowane działania fiskalne, tymczasem dowiedział się o kilku administracyjnych rozwiązaniach raczej nie składających się w większą całość. Decyzja o wstrzymaniu podróży między Europą i USA na miesiąc ma wątpliwy sens w związku z wyłączeniem z tego ograniczenia Wielkiej Brytanii. Jej skutkiem była natomiast głęboka przecena akcji linii lotniczych. Kolejny cios dostał także Boeing.
Wśród innych powodów tak dużych spadków na rynkach akcji niektórzy wskazywali kryzys płynności. Potwierdzałaby to decyzja w czwartek Fed z Nowego Jorku, który na półmetku sesji ogłosił niespodziewanie, że wpompuje płynność na rynek, m.in. przez transakcje repo, których wartość tylko w czwartek i piątek ma sięgnąć 1,5 bln USD. W pierwszej reakcji poprawiło to nastroje na rynkach akcji, ale wystarczyło tylko na krótkotrwałe i niewielkie odrobienie strat przez indeksy. Na godzinę przed końcem handlu znalazły się one tam, gdzie były przed ogłoszeniem działań Fed. Problemy inwestorów z płynnością może potwierdzać także wyraźny spadek cen złota, które jeszcze do niedawna było „bezpieczną przystanią” w okresie bessy na rynkach akcji.
Na koniec sesji drożały tylko 4 spółki wchodzące w skład S&P500. Kursy trzech najmocniej taniejących, wszystkich z sektora turystyki i wypoczynku, spadały o ponad 30 proc. Z 11 głównych segmentów S&P500 aż cztery: spółek energii, finansowych, przemysłowych i użyteczności publicznej, zanotowały spadki powyżej 10 proc. Najlepiej wyglądającym na tle rynku był podobnie jak na poprzednich sesjach segment ochrony zdrowia, którego spadek sięgał "tylko" 7,4 proc.
Do „rzeźni” doszło wśród blue chipów wchodzących w skład średniej przemysłowej Dow Jones. Spadła wartość wszystkich, ale aż 12 z 30 dwucyfrowo. Najmocniej taniały akcje Boeinga (-18,1 proc.), koncernu chemicznego Dow (-15,4 proc.) oraz Walt Disney Company (-13 proc.). Spadek wartości o niespełna 5 proc. zapewnił Johnson & Johnson i United Technologies Corporation pozycję najlepiej notowanych w czwartek amerykańskich blue chipów.