Za wprowadzanie w błąd klientów w sprawie poziomu emisji spalin Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) nałożył 120,6 mln zł kary na Volkswagen Group Polska (VGP) — poinformowała Polska Agencja Prasowa. To pokłosie tzw. afery dieselgate z 2015 r. Ujawniono wówczas, że w samochodach swojej marki: Audi, Seat i Skoda produkowanych po 2008 r., stosował oprogramowanie do sterowania silnikiem EA 189. Polski urząd nałożył sankcje za wprowadzenie w błąd co do poziomu emisji spalin i sugerowanie wytycznych skutkujących odrzuceniem reklamacji.

„W warunkach testowych pozwalało ono zaniżać wartość emisji tlenków azotu. To oprogramowanie rozpoznawało, że samochód znajduje się na stanowisku kontrolnym i obniżało emisję tlenków azotu” — wyjaśniono w komunikacie UOKiK.
Tym samym rzeczywiste wartości znacznie odbiegały od deklarowanych klientom. W ocenie UOKiK zostali więc wprowadzeni w błąd. Ponadto koncern wysłał też wytyczne dla dilerów, zgodnie z którymi mieli nie uwzględniać zasadnych reklamacjizwiązanych z poziomem emisji tlenków azotu.
Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów jest kolejnym organem ochrony konsumentów w Europie, który wydał decyzję w tej sprawie. Rośnie świadomość ekologiczna Polaków, więc wiele osób mogło celowo kupić takie auta, które emitują mniejszą ilość szkodliwych substancji — mówi Marek Niechciał, prezes UOKiK (od 1 lutego członek zarządu Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego).
Odnosząc się do wysokości kary, wyjaśnił, że wziął pod uwagę to, że praktyka trwała osiem lat.
Nie było w trakcie postępowania żadnych propozycji ugodowych ze strony spółki. Firma działała na szkodę konsumentów, ponieważ kierowała nieetyczne rekomendacje, aby dilerzy nie uwzględniali zasadnych reklamacji konsumentów — mówi Marek Niechciał.
Poza karą finansową nakazał poinformowanie o decyzji wszystkich, którzy kupili samochody z grupy VW z silnikami typu EA189. Firma powinna również opublikować decyzję na swoich stronach internetowych. Rozstrzygnięcie urzędu nie jest prawomocne. Wiele wskazuje na to, że firma się odwoła do sądu.
— Volkswagen Group Polska nie widzi prawnych podstaw dla kary nałożonej przez UOKiK. W naszej ocenie prezes UOKiK wszczął postępowanie przeciwko niewłaściwemu podmiotowi— spółka Volkswagen Group Polska jest bowiem jedynie importerem pojazdów i nie miała żadnej wiedzy o problemie emisji tlenków azotu w silnikach typu EA189 — mówi Tomasz Tonder, rzecznik VGP.
Podkreśla jednak, że ostateczną decyzję w sprawie odwołania lub akceptacji kary VGP podejmie dopiero po otrzymaniu i przeanalizowaniu decyzji UOKiK.
— Chcę podkreślić, że od od 2016 r. Volkswagen prowadzi akcję serwisową związaną z silnikami EA189. Koncern skontaktował się z właścicielami samochodów na polskim rynku. Zachęcamy także właścicieli aut zakupionych na rynku wtórnym do weryfikacji numeru VIN na stronach internetowych marek należących do grupy i nieodpłatnej akcji serwisowej, jeśli będzie taka konieczność. Urząd odpowiedzialny za homologacje potwierdził, że czynności serwisowe nie powodują niekorzystnych zmian w zużyciu paliwa, mocy silnika, momentu obrotowego czy poziomu hałasu. Klienci w Polsce nie ponieśli żadnej szkody — tłumaczy Tomasz Tonder.
Szacuje się, że afera dieselgate do tej pory kosztowała Volkswagena około 40 mld. EUR. Są to jednak zgrubne szacunki. Ich niedokładność wynika z różnych form restrykcji na różnych rynkach oraz odmiennych przepisów, w tym tych dotyczących norm emisji.