Sekretarz skarbu USA dla uniknięcia konfliktu interesów pozbędzie się znacznego pakietu akcji. Paweł Szałamacha nie widział takiej potrzeby.
Nominowany na sekretarza skarbu Henry M. Paulson Jr sprzeda swoje udziały w banku inwestycyjnym Goldman Sachs Group. Zdaniem rzecznika Białego Domu sekretarz chce uniknąć w ten sposób konfliktu interesów.
Zgodnie z prawem amerykańskim, Henry Paulson może zainwestować uzyskany w ten sposób kapitał w papiery wartościowe skarbu państwa. Dzięki takiemu zabiegowi uniknie płacenia podatku od niebagatelnego zysku ze sprzedanych akcji. Tak postąpił ustępujący sekretarz skarbu John Snow, który sprzedał swoje udziały w spółce CSX.
Amerykański sekretarz ma pokaźny pakiet akcji i jednostek funduszy inwestycyjnych Goldman Sachs. Ich wartość przekracza pół miliarda dolarów. Od 1998 r. Henry Paulson był związany z Goldman Sachs. W 1999 r. został prezesem giełdowej spółki. Jako sekretarz skarbu prędzej czy później Paulsen, niezależnie od czystości intencji, będzie decydował o firmie, z którą jest związany. Pozbycie się wszelkich udziałów w Goldman Sachs oddali od niego jakiekolwiek podejrzenia o stronniczość w podejmowaniu decyzji.
W Polsce pojęcie „konflikt interesów” nie wydaje się takie oczywiste jak w USA. Opisywana niedawno przez „Puls Biznesu” sprawa posiadania przez wiceministra skarbu Pawła Szałamachę pakietu akcji Polskiej Grupy Farmaceutycznej (PGF), mającej 20-procentowy udział w rynku, wzbudziła wiele kontrowersji. Paweł Szałamacha odpowiadał w resorcie za branżę farmaceutyczną. Mały pakiet akcji nie zwalniał go z obowiązku ich sprzedania.
Zgodnie z ustawą o ograniczeniu prawa prowadzenia działalności gospodarczej przez osoby pełniące funkcje publiczne, pracownicy urzędów państwowych, mający w spółkach prawa handlowego więcej niż 10 proc. akcji, muszą je sprzedać. Paweł Szałamacha ma 981 akcji PGF, natomiast w obrocie znajduje się 13 mln. Jego udział jest więc minimalny. Ale problem etyczny pozostaje.