Droga woda uderzy w producentów prądu

Agnieszka Berger
opublikowano: 2000-12-19 00:00

Droga woda uderzy W PRODUCENTÓW PRĄDU

Na najbliższym posiedzeniu Sejm ma głosować nad poprawkami Senatu dotyczącymi zmiany opłat za korzystanie z wody przez elektrownie. Jeśli je odrzuci, niektóre elektrownie mogą upaść, a ceny energii drastycznie wzrosną — alarmują producenci prądu.

Ustawa kompetencyjna z 30 listopada 2000 r., już dwukrotnie przegłosowana przez Sejm, wprowadza nowe maksymalne stawki opłat za szczególne korzystanie z wód. W prawie wodnym ma się też pojawić nowa pozycja — opłata (1,4 zł/m sześc.) za odprowadzanie tzw. wód chłodniczych o temperaturze przekraczającej 26 st. C.

W przypadku elektrowni o tzw. otwartym obiegu chłodzenia, wprowadzenie opłaty w proponowanej maksymalnej wysokości skutkowałoby nawet 70-proc. wzrostem kosztów wytwarzania, a co za tym idzie — cen energii. Tak twierdzą zagrożeni producenci prądu.

Z wyliczeń Zespołu Elektrowni Pątnów-Adamów-Konin wynika, że spółka musiałaby płacić za odprowadzaną wodę chłodniczą około 840 mln zł rocznie. Dla porównania, roczny koszt zakupu węgla dla ZE PAK wynosi 635 mln zł, a wszystkie dotychczasowe opłaty ekologiczne — 68 mln zł. Spółka jest jednym z najtańszych w kraju producentów prądu i głównym dostawcą na Giełdzie Energii.

URE się nie zgodzi

Przedstawiciele El Ostrołęka, w przypadku której opłaty wzrosłyby o ponad 95 mln zł, czyli o blisko 51 proc., mają wątpliwości, czy Urząd Regulacji Energetyki zaakceptuje taki wzrost cen.

Według wyliczeń ZE Dolna Odra, nowa opłata za zrzut wód chłodniczych wyniosłaby około 350 mln zł rocznie, czyli 10-krotnie więcej niż wszystkie dotychczasowe płatności spółki za korzystanie ze środowiska.

— Oznacza to 40-proc. wzrost jednostkowych kosztów wytwarzania energii, co praktycznie eliminuje nasze elektrownie z grona wytwórców energii elektrycznej — uważają przedstawiciele ZEDO.

W przypadku El Kozienice opłaty za korzystanie z wód miałyby wzrosnąć o blisko 527 mln zł, co spowodowałoby — jak podaje spółka — wzrost cen energii o ponad 73 zł za MWh, czyli o około 60 proc.

Dla podupadającej El Stalowa Wola, opłaty na proponowanym przez Sejm poziomie stanowiłyby około 60 proc. rocznych przychodów ze sprzedaży i spowodowałyby 89-proc. wzrost cen energii elektrycznej. W El Rybnik, która jest najtańszym producentem prądu z węgla kamiennego, wzrost opłat wyniósłby 613 mln zł, czyli 63 tys. proc. Według przedstawicieli spółki, spowodowałoby to wzrost taryfowych cen energii o 71-73 proc., czyli średnio o 83,74 zł za MWh.

Ojciec nieznany

Nie wiadomo, kto jest autorem legislacyjnych propozycji, które tak zaalarmowały elektrownie. Ministerstwo Środowiska, któremu nieoficjalnie przypisuje się „ojcostwo”, przez cały dzień nie zdołało ustalić, czy ma coś wspólnego z rozpatrywaną przez parlament nowelą. Wiadomo za to, że zagrożonym elektrowniom udało się wywalczyć w Senacie poprawkę, która tysiąckrotnie obniża stawkę za odprowadzanie wód chłodniczych (do 0,2 proc. najniższego wynagrodzenia za 1000 m szesc.). Posłowie mają przegłosować propozycję senatorów na najbliższym posiedzeniu, rozpoczynającym się 20 grudnia.

Zwolennicy ustawy w pierwotnym kształcie argumentują, że stawki w niej proponowane oznaczają maksymalny poziom opłat, a rzeczywisty — wprowadzony w przepisach wykonawczych — będzie znacznie niższy. Przeciwnicy proponowanych przez Sejm regulacji twierdzą, że ustawa bez poprawek stanowiłaby zbyt niebezpieczne narzędzie w rękach rządu.

— To bardzo zły sygnał dla gospodarki. Odrzucenie poprawki Senatu oznaczałoby wzrost ryzyka ponoszonego przez inwestorów i poważnie utrudniłoby prywatyzację spółek z sektora wytwarzania — uważa jeden z ekspertów.