Drogi prąd boli biznes nierówno

Wysokie ceny energii elektrycznej najmocniej dotknęły sprzedawców z Enei i Energi, a wybronili się ci z Tauronu i PGE

Spektakularny wzrost hurtowych cen prądu widać było na rynku przez cały drugi kwartał (czyli okres kwiecień-czerwiec), co niepokoiło odbiorców końcowych. Teraz, w sezonie publikacji wyników kwartalnych, widać, że wzrost zabolał też niektóre koncerny energetyczne.

WEZMĄ
CIĘŻAR NA SIEBIE:
Wyświetl galerię [1/2]

WEZMĄ CIĘŻAR NA SIEBIE:

Jacek Kościelniak, wiceprezes Energi, zapowiedział wczoraj, że firma nie złoży wniosku o wyższą taryfę na sprzedaż prądu. A mogłaby, choćby ze względu na wzrost cen węgla. Fot. Marek Wiśniewski

Wśród czterech największych firm energetycznych w Polsce, wszystkich kontrolowanych przez państwo, stratę na sprzedaży energii pokazała jedna, Enea. Energa miała wynik bliski zeru, obronną ręką z potyczki z rynkiem wyszły zaś Tauron i PGE.

Zabezpieczać czy nie?

— Widać, kto w bieżącym roku zastosował hedging w segmencie sprzedaży [instrumenty zabezpieczające cenę — red.], a kto nie. Energa i Enea zostały zaskoczone gwałtowną zwyżką cen energii i najwyraźniej musiały dokupować energię z rynku, a z wyników PGE i Tauronu wynika, że obie te spółki zabezpieczyły sobie wcześniej niższe ceny — zauważa Paweł Puchalski, szef działu analiz Domu Maklerskiego BZ WBK.

Na sprzedaży energii Energa miała w drugim kwartale, na poziomie EBITDA (chodzi o zysk operacyjny powiększony o amortyzację), ledwie 4 mln zł zysku. Rok temu, przy podobnym wolumenie, miała 21 mln zł.

„Pogorszenie wynikało z dynamicznego i niespodziewanego wzrostu cen energii elektrycznej na rynku” — przyznaje spółka w raporcie finansowym.

Stratę 24 mln zł (też na poziomie EBITDA) poniosła przy sprzedaży prądu Enea, mimo że wolumenowo sprzedała o 12 proc. więcej niż rok wcześniej. Wtedy miała 54 mln zł zysku. To na razie szacunek wyniku, więc spółka nie objaśniła przyczyn pogorszenia.

Relatywnie stabilnym wynikiem na sprzedaży prądu, choć o 10 proc. niższym niż przed rokiem, pochwalił się zaś wstępnie Tauron. Sprzedając tyle samo energii, co rok temu, zarobił na poziomie EBITDA 149 mln zł.

PGE, największa polska firma energetyczna, zanotowała na sprzedaży prądu zysk EBITDA w wysokości 113 mln zł, czyli o jedną trzecią niższy niż przed rokiem. W wyjaśnieniu pisze o „gwałtownym wzroście cen energii na rynku spot, który znajduje swoje odzwierciedlenie w niższej marży”.

— Tauron i PGE lepiej zarządziły ryzykiem. W przyszłym roku ta różnica może się zmniejszyć, może firmy lepiej się zabezpieczą — zastanawia się Bartek Kubicki, analityk Société Générale.

Obligo pomoże lub nie

Jacek Kościelniak, wiceprezes Energi, nie wypowiada się na temat możliwych zmian w polityce hedgingowej.

— Przed nami dopiero spotkanie z kolegami z Energi Obrót w tej sprawie — mówi.

Nie kryje jednak, że wiąże nadzieje z zapowiedzianym przez ministra energii 100-procentowym obligo giełdowym, czyli obowiązkiem sprzedawania na giełdzie całej wyprodukowanej energii elektrycznej.

— Liczymy, że w efekcie ceny nie będą aż tak wysokie — mówi Jacek Kościelniak.

Jego optymizmu co do efektów obligo nie podziela Paweł Puchalski.

— Obligo może złagodzić dynamikę zmian cen energii, ale ich poziom wciąż będzie zależał od ceny węgla i ceny certyfikatów CO 2. Czy zobaczymy znów 300 zł za 1 MWh w przyszłym roku? Przy upałach i niezmiennych trendach na węglu i CO 2, mogę to sobie znów wyobrazić — mówi Paweł Puchalski.

Poproszą o wyższą taryfę?

Bartek Kubicki z Société Générale jest przekonany, że jednym ze sposobów firm na rosnące ceny energii w hurcie będą wnioski o podwyższenie taryf. Sprzedawcy energii występują z takimi wnioskami do Urzędu Regulacji Energetyki, by ten, w oparciu o przedstawione przez nich koszty, zatwierdził plan cenowy, zgodnie z którym zaoferują prąd swoim klientom.

— Zakładam, że każda z grup złoży wniosek o podwyższenie taryfy — mówi analityk Société Générale.

Z wczorajszych wypowiedzi Jacka Kościelniaka wynika jednak, że Energa nie ma takich planów.

— Nie nosimy się z zamiarem występowania do URE o podwyższenie którejkolwiek z taryf. Mamy nasze programy poprawy efektywności — zapowiedział wiceprezes Energi.

Deklaracja Jacka Kościelniaka wydaje się iść nawet dalej niż niedawne słowa Krzysztofa Tchórzewskiego, ministra energii. W liście opublikowanym na łamach „Rzeczpospolitej” stwierdził ostatnio, że ma nadzieję, iż „zwiększenie obliga giełdowego (…) zapobiegnie nieuzasadnionym wzrostom cen w 2019 r.”. Oznacza to, że uzasadnione wzrosty, wynikające z rosnących cen węgla, byłyby do zaakceptowania.

Czynnikiem blokującym podwyższenie taryf może się jednak okazać sezon wyborczy. W tym samym liście minister energii, który jest jednocześnie członkiem władz PiS i posłem związanym z regionem siedleckim, stwierdził, że „dobre ceny energii dla gospodarki i obywateli są podstawą rozwoju gospodarczego Polski”.

 

Wytwórcza strona medalu

Wysokie hurtowe ceny energii są ryzykiem dla sprzedawców, ale cieszą wytwórców. Każda z państwowych grup jest jednocześnie producentem energii, przy czym krajowym liderem produkcji jest PGE. Najmniejszy udział wytwarzania w biznesie ma zaś Energa. Wysokie ceny hurtowe sprzyjają też finansowaniu inwestycji w nowe moce. O takiej inwestycji, w elektrowni Ostrołęka, myśli np. Energa.

Weź udział w konferencji "Umowy w sektorze energetycznym i gazowym", 27 września 2018 r., Warszawa >>

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Podatki / Drogi prąd boli biznes nierówno