Drogowa dyrekcja dostanie szefa

Krzysztof Kondraciuk zastąpi Jacka Bojarowicza. W odróżnieniu od poprzedników będzie dyrektorem, a nie p.o.

Wyłoniona przez resort rozwoju komisja konkursowa rozstrzygnęła trwający od kwietnia konkurs na szefa Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA). Dotychczas obowiązki dyrektora pełnił Jacek Bojawicz. W konkursie doszedł do finału, który przegrał z Krzysztofem Kondraciukiem, dotychczas kierującym mazowieckim oddziałem dyrekcji.

Nowy szef dyrekcji będzie pełnoprawnym dyrektorem, a nie p.o.

— Odejście od zarządzania dyrekcją przez pełniących obowiązki przyczyni się do stabilizacji działalności i ułatwi podejmowanie decyzji — uważa Barbara Dzieciuchowicz, prezes Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Drogownictwa. GDDKiA była administrowana przez p.o. dyrektora od 2008 r., co w branży budziło sporo kontrowersji. Sektorowi eksperci podkreślają, że nowy szef GDDKiA ma doświadczenie w drogownictwie. W zarządzie mazowieckiego oddziału jest od 2003 r., a wcześniej pracował w administracji drogowej na Podlasiu.

Nowa lista

Krzysztof Kondraciuk, jako szef GDDKiA, już na starcie będzie miał do wykonania trudne zadanie — nowy program budowy dróg, który resort infrastruktury przedstawi jeszcze w tym roku. Obecnie obowiązujący program, przygotowany przez poprzedni rząd, zakłada inwestycje wartości 107 mld zł do 2025 r. Rządowi urzędnicy od miesięcy przekonują jednak, że jest niedoszacowany i faktycznie potrzeba na jego realizację prawie 200 mld zł. Skąd je wziąć — nie wiadomo.

— W nowym programie utrzymujemy wartość inwestycji na poziomie 107 mld zł. Chcemy jednak dopisać kilka projektów, m.in. budowę autostrady A1 Tuszyn — Częstochowa. Żadnego zadania nie skreślamy, ale część będziemy musieli przesunąć na później — mówi Jerzy Szmit, wiceminister infrastruktury.

Nie ujawnia, które projekty będą przesunięte, ale z informacji „PB” wynika, że będzie to m.in. budowa Metropolitalnej Obwodnicy Trójmiasta i trasy S6 Lębork — Słupsk. Zbigniew Kotlarek, prezes Polskiego Kongresu Drogowego, uważa, że najmocniej ucierpią na tym lokalne firmy,które liczyły na podwykonawstwo, a teraz mogą stracić szansę na kontrakty w najbliższych latach. Barbara Dzieciuchowicz obawia się, że z głównej listy drogowej wypadną inwestycje dopisywane przez poprzedni rząd przed ubiegłorocznymi wyborami. Pierwotnie urzędnicy Platformy Obywatelskiej przygotowali program budowy 1,8 tys. km oraz 35 obwodnic. Jego wartość szacowano na 93 mld zł, a razem z listą rezerwową — na 133 mld zł. Po interwencji samorządowych działaczy lista wydłużyła się do 3,9 tys. km, ale nie określono kosztorysów poszczególnych inwestycji, całość szacując na 107 mld zł.

Uboga pula

Kolejnym ważnym zadaniem nowego szefa GDDKiA ma być — zdaniem branżowych ekspertów — przyśpieszenie rozstrzygania przetargów, ślimaczących się od ponad roku. Obecnie wykonawcy na zlecenie dyrekcji realizują inwestycje wartości 41 mld zł, a kolejne 10 mld zł stanowią zadania GDDKiA związane z zakupem gruntów itp. W przetargach od ponad roku są inwestycje warte 30 mld zł. Dyrekcja właśnie zaczyna zapraszać firmy do składania ofert cenowych. Utrzymanie wartości programu na poziomie 107 mld zł oznacza, że do 2025 r. na stół trafią projekty warte zaledwie 27 mld zł. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Drogowa dyrekcja dostanie szefa