Drogowcy chcą budować na zagranicznych rynkach

KAP
20-02-2012, 00:00

Mało zleceń, konkurencja ostra, dlatego polskie spółki zagranicznych koncernów szukają zleceń poza ojczyzną.

W kraju z drogowymi zamówieniami jest coraz bardziej krucho, dlatego MSF Polska, spółka z portugalskiej grupy, wychodzi za granicę.

— Złożyliśmy ofertę na budowę drogi w Mołdawii — mówi Zbigniew Kotlarek, prezes MSF Polska i były szef Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. Chodzi o 92 km jednojezdniowej trasy.

— Kontrakt jest podzielony na cztery etapy. Wartość całego zamówienia można oceniać na 100-120 mln EUR (420-500 mln zł) — dodaje Zbigniew Kotlarek. O zlecenie stara się 10 firm.

— Nie wiem, czy w pierwszym przetargu uda nam się wygrać, ale traktujemy go jako element rozpoznania rynku. Odbyliśmy w Mołdawii rozmowy z lokalnymi firmami, które mogą być w przyszłości naszymi podwykonawcami. Nawet jeśli nie wygramy tego przetargu, będziemy obserwować rynek i szukać kolejnych okazji. Oprócz Mołdawii bierzemy też pod uwagę Ukrainę i Kazachstan — mówi Zbigniew Kotlarek.

Jeśli spółce uda się zdobyć kontrakt, do jego realizacji zatrudni polskich specjalistów i przewiezie z naszego kraju część specjalistycznego sprzętu. Pracownicy budowlani i materiały będą pochodzić z lokalnego rynku.

Grupa MSF idzie za granicę, bo w Polsce dobiega końca realizacja dużych inwestycji drogowych. Ma też dość budowania dróg po bardzo niskich cenach. — Mieliśmy propozycję wejścia w konsorcjum na remont warszawskiego mostu Grota, ale nie skorzystaliśmy z niej. W tym przetargu do prekwalifikacji zgłosiły się 22 konsorcja, więc pewnie wygra ktoś, kto zaproponuje cenę, za którą tej inwestycji nie da się wykonać. My już w takich przetargach nie chcemy uczestniczyć — twierdzi Zbigniew Kotlarek.

MSF Polska nie jest pierwszą firmą zagranicznego koncernu, której menedżerowie zostali przez centralę zobligowani do poszukiwania zagranicznych rynków.

„PB” pisał niedawno o Strabagu, który zamierza wejść w budowę dróg w Rosji. Przedstawicielstwo ma tam także Polimex-Mostostal, choć Konrad Jaskóła, prezes giełdowej spółki, nie wiąże z drogowymi kontraktami wielkich nadziei. Na Zachód zerka natomiast Bilfinger Berger Budownictwo, polska spółka niemieckiego koncernu, której zarząd odpowiada za projekty infrastrukturalne w całej Europie.

— Utworzyliśmy spółkę w Niemczech i będziemy tam starać się o realizację kontraktów — mówi Piotr Kledzik, prezes Bilfinger Berger Budownictwo. Szczęścia za granicą szukają także ci, którym nie wiedzie się najlepiej na polskim rynku.

— Złożyliśmy oferty w kilku przetargach drogowych w Mongolii i czekamy na rozstrzygnięcia — mówi Małgorzata Then, prezes Dolnośląskich Surowców Skalnych (DSS).

Spółka nieźle radzi sobie na mongolskim rynku — ma tam koncesję na poszukiwanie tzw. pierwiastków ziem rzadkich, ale cieniem na jej zagranicznym wizerunku kładą się problemy w Polsce. DSS przejął po chińskim COVEC prestiżowy kontrakt na 20 km trasy A2 między Łodzią i Warszawą, ale słabo radzi sobie z jego realizacją.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: KAP

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Świat / Drogowcy chcą budować na zagranicznych rynkach