Drogowcy chcą zbyt dużo unijnej kasy

Katarzyna Kapczyńska
opublikowano: 2011-02-24 00:00

Minister infrastruktury chce na drogi więcej pieniędzy, niż Bruksela może dać.

Minister infrastruktury chce na drogi więcej pieniędzy, niż Bruksela może dać.

Do końca lutego Ministerstwo Rozwoju Regionalnego (MRR) ma przeanalizować wnioski innych resortów dotyczące weryfikacji listy unijnych inwestycji w programie Infrastruktura i Środowisko. Spore zamieszanie szykuje się w inwestycjach drogowych.

— Resort infrastruktury zaproponował zwiększenie unijnego dofinansowania dla niektórych projektów drogowych — mówi Adam Ździebło, wiceminister rozwoju regionalnego.

"PB" pisał o tym 15 lutego. Zmiany nie budzą jednak aprobaty w resorcie rozwoju regionalnego.

— Zwiększenie przez Ministerstwo Infrastruktury kwot unijnego dofinansowania oznacza, że Komisja Europejska musiałaby przekazać na drogi więcej funduszy niż planowała — mówi Adam Zdziebło.

Bruksela może w latach 2007-15 dać na projekty drogowe około 10 mld EUR. Ile więcej chce resort infrastruktury? Tego MRR nie ujawnia. "PB" informował już, że tylko w części dotyczącej inwestycji w transeuropejską sieć drogową wkład unijny proponowany przez resort infrastruktury zwiększył się z 17,7 mld zł do 23,6 mld zł, a dofinansowanie dla zadań drogowych, poza transeuropejską siecią, z 9,6 mld zł do 11,4 mld zł. Przykłady to autostrada A1 Toruń — Stryków, dla której unijny wkład miałby wzrosnąć z 1,4 mld zł do 3,2 mld zł, A4 Rzeszów — Korczowa (z 0,74 mld z do 3,3 mld zł) oraz stołeczna S2 Konotopa —Puławska (z odcinkiem lotnisko — Marynarska), gdzie Bruksela miałaby zamiast 0,95 mld zł dorzucić 2,3 mld zł.

— Proponowane zwiększenie dofinansowania wygląda jak prośba o nadkontraktację, ale tym nie zajmuje się MRR, lecz resort finansów — twierdzi Adam Zdziebło.

Nadkontraktacja w unijnym slangu oznacza oszczędności na kontraktach, które można przekazać na inne zadania.

Jednak resort infrastruktury inaczej tłumaczył nam decyzję o zwiększeniu unijnej kasy.

— Przyjęto dla drogowych projektów maksymalny poziom dofinansowania, czyli 85 proc. Celem jest przyspieszenie zwrotów do budżetu państwa, a potem do Krajowego Funduszu Drogowego — tłumaczyła Patrycja Wolińska-Bartkiewicz, wiceminister infrastruktury.

Dodawała, że umowy o unijne dofinansowanie już zakładają maksymalny poziom dofinansowania, więc korekta kwot to konieczność.

Gdyby jednak okazało się, że zwiększenie kwot unijnego dofinansowania dla kilkunastu inwestycji drogowych oznacza przekroczenie dostępnej puli unijnych funduszy, konieczne mogą być przesunięcia innych zadań do rezerwy, a w ostateczności nawet ich wykreślenie z programu.