Drogowcy ruszyli do przodu, kolej - nie

Dorota Gąsowska
14-04-2005, 00:00

Akcesja Polski do UE otworzyła branży TSL wiele niedostępnych dotąd furtek. Wielu już z nich korzysta, a niektórzy przymierzają się do zmian.

Na przystąpieniu Polski do UE najbardziej zyskał transport drogowy, przyznają przedstawiciele sektora. W przypadku żeglugi, do tej pory najbardziej umiędzynarodowionej gałęzi transportu, nie widać wyraźnych zmian. Natomiast kolej tradycyjnie okazała się najbardziej odporna na wszelkie rynkowe bodźce.

Teraz jest szybciej

Likwidacja długotrwałych procedur, krótsze przestoje na granicach, możliwość dokładniejszego zaplanowania godziny dostarczenia przesyłki, a także zniesienie limitów na międzynarodowy przewóz towarów — to główne korzyści dla branży TSL po rozszerzeniu UE.

— Brak korków na przejściach granicznych oznacza redukcję kosztów oraz możliwość częstszych połączeń. Z drugiej strony ceny frachtów spadły aż do 30 proc. i sytuacja na rynku stała się trudniejsza — mówi Stanisław Lukowicz, dyrektor zarządzający Kuehne + Nagel.

Najbardziej widoczny efekt zmian polega na skróceniu czasu przewozu, terminowości, stabilności i przewidywalnej jakości usług.

— Jest to widoczne np. w ofertach firm ekspresowych. Ponadto dynamicznie wzrósł rynek międzynarodowych przewozów pełnosamochodowych FTL. Wielkość tej gałęzi (około 2/3 rynku) spowodowała wzrost zainteresowania i małych, i dużych firm. Duże rozpoczęły poważne inwestycje w swoją flotę, a małe — wobec uproszczenia lub eliminacji barier biurokratycznych — zainteresowały się usługami międzynarodowymi. W efekcie rynek FTL jest areną „starcia cenowego”, wynikającego z nadpodaży i wzrostu produktywności dotychczasowej floty około 10 proc. — wskazuje Tomasz Buraś, wiceprezes ds. operacyjnych DHL Express.

I znów duży może więcej

Jak zauważa Tomasz Buraś, po 1 maja 2004 r. można zaobserwować postępującą konsolidację rynku — dochodzi do przejęć i fuzji, powstają nowe oddziały w krajach i regionach dotychczas omijanych, a europejscy potentaci wzmacniają swoje struktury. Niestety, cierpią na tym mali operatorzy.

— Po prawie roku od wejścia Polski do Unii Europejskiej widać wyraźnie, że najbardziej konkurencyjne sektory transportu dają sobie radę w warunkach europejskich. Mam na myśli przede wszystkim transport drogowy realizowany przez średnie i duże firmy. W przypadku małych przedsiębiorstw istnieje poważne zagrożenie, że zostaną wyparte przez średnie i małe firmy — głównie zagraniczne — które podejmują decyzje o przenoszeniu swoich usług do Polski — przekonuje Janusz Górski, prezes Schenkera.

Według Andrzeja Pawlaka, dyrektora handlowego Gefco Polska, gwałtownie rosnącej konkurencji na rynku podołać mogą tylko najwięksi. Dla małych przewoźników jedyną szansą na wytrzymanie konkurencji z silnymi europejskimi operatorami jest współpraca z nimi lub ścisła specjalizacja w sektorach, którymi największe firmy logistyczne nie są zainteresowane.

Kolej stoi w miejscu

Kolej praktycznie nie zareagowała na szansę płynącą z wstąpienia Polski do Unii.

— Ze względu na pozycję monopolistyczną kolej jest w najmniejszym stopniu poddawana oddziaływaniu konkurencji. Zmiany praktycznie jej nie dotknęły. W dłuższej perspektywie, kiedy znikną okresy ochronne i zostanie dopuszczony kabotaż na terenie UE, kolej będzie musiała podjąć działania restrukturyzacyjne — twierdzi Janusz Górski.

Najpoważniejsze problemy to wzrost cen paliw oraz gwałtowne wzmocnienie złotego, co jest szczególnie istotne dla firm transportu międzynarodowego. Te czynniki powodują spadek zyskowności i konkurencyjności polskich firm.

Okiem eksperta

Bez licencji ani rusz

Od 1 maja 2004 r. działalności transportowej nie można już prowadzić wyłącznie na podstawie wpisu do ewidencji działalności gospodarczej, lecz konieczne jest uzyskanie licencji wspólnotowej. Aby otrzymać taką licencję, każdy przedsiębiorca musi m.in. udokumentowć sytuację finansową, która zapewnia podjęcie i prowadzenie działalności gospodarczej w branży transportu drogowego.

Musi być ona potwierdzona dostępnymi środkami finansowymi, majątkiem lub ostatnim bilansem rocznym firmy wysokości 9 tys. EUR na pierwszy pojazd samochodowy oraz 5 tys. EUR na każdy następny. Dodatkowo przedsiębiorca musi uzyskać certyfikat kompetencji zawodowych, który może otrzymać dopiero po zdaniu odpowiednich egzaminów.

Obecnie nie ma ograniczeń w wydawaniu licencji na transport międzynarodowy. Jeśli firma spełni wymienione wymagania jakościowe, licencję dostaje automatycznie. Ponadto przedsiębiorca musi posiadać zezwolenia zagraniczne tylko wtedy, gdy wynika to z łączących Polskę umów z danym państwem.

Joanna Gawkowska-Kuk prawnik w Kancelarii Leśnodorski, Ślusarek i Wspólnicy

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dorota Gąsowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

/ Drogowcy ruszyli do przodu, kolej - nie