Michael Faraday zbudował w XIX w. pierwszy model silnika elektrycznego. Farada Group, nazwana tak na jego cześć polska firma specjalizująca się w bezzałogowych statkach powietrznych (BSP), też robi wiele rzeczy jako pierwsza, tyle że w XXI w.
- Pierwsi w Polsce i całej Europie dostaliśmy trzymiesięczną zgodę Urzędu Lotnictwa Cywilnego na regularne operacje dronowe na terenie Unii Europejskiej – mówi Adam Maciej Cudny, przewodniczący rady nadzorczej Farada Group.
Należąca do grupy AirLab dostała zgodę na codzienne kursy dronów między laboratorium Alab przy ul. Stępińskiej w Warszawie a szpitalem w Sochaczewie. Farada czeka na decyzję ULC dotyczącą trasy z Warszawy do Pułtuska. ULC potwierdza: to pierwszy zatwierdzony wniosek o regularne loty dronów na stałych trasach. Dotychczas urząd wydawał zgody na pojedyncze operacje, np. monitoring linii energetycznych. Farada realizowała testowe loty już w 2019 r.
Pierwsi klienci negocjują kontrakty
- W związku z wojną w Ukrainie bardzo wiele firm uświadomiło sobie, jaką rolę – nie tylko związaną z bezpośrednimi działaniami bojowymi – odgrywają dziś drony. Bezzałogowce mogą szybko dostarczyć m.in. krew dla rannych, środki opatrunkowe i leki bez narażania na szwank zdrowia czy wręcz życia ludzkiego. Spółki z Europy Zachodniej dzwonią bądź mailują, by kupować od nas drony, albo korzystać z naszych usług – twierdzi Adam M. Cudny.
Farada Group skupia osiem spółek zatrudniających 40 osób, a w ciągu dwóch lat ta liczba ma się podwoić. Obecnie w skład grupy wchodzą: szkoła pilotów (działa już od sześciu lat), producent dronów, producent wyposażenie wnętrza BSP (obie firmy działają w Lubartowie pod Lublinem w hali o powierzchni 1 km kw.), spółka FGWMB Smart City wytwarzająca oprogramowanie lotnicze oraz realizująca usługi Smart City, trzy centra badawczo-rozwojowe oraz LabAir, operator lotów dla branży medycznej.
Farada Group produkuje własne drony – od projektu przez kompozyt po komponenty elektroniczne.
- Obecnie we flocie mamy trzy kategorie statków. Podstawowy, już certyfikowany, ma zasięg 70-80 km. Kończymy certyfikację pozostałych maszyn, z których jedna jest w stanie w trybie autonomicznym polecieć 600 km – mówi Adam M. Cudny.

Zainteresowanie zakupem polskich dronów od grupy wyraziło kilka krajów.
- W grudniu 2021 r. podpisaliśmy wielomilionowych kontrakt na dostawę dronów do Grecji. Na razie nie mogę podać więcej szczegółów. Finalizujemy rozmowy z czterema innymi krajami. Niektóre z nich są zainteresowane usługami. Chętnie będziemy odgrywać rolę integratora dronowego, podobnie jak działa Asseco w informatyce. Jeśli w danym kraju są operatorzy usług, uzupełnimy ich ofertę. Mamy też propozycje od kilku polskich firm, by wspólnie wystartować w przetargach – ujawnia szef rady nadzorczej Farada Group.
W jakich branżach przyda się bezzałogowiec
W czteroletniej strategii grupa zakłada wyjście poza analizy medyczne.
- Nasze drony mogą przewozić nie tylko próbki laboratoryjne, lecz także mniejsze narządy do transplantacji. Testy pokazują ponadto, że są też przydatne w monitoringu miast oraz geodezji jako pomoc przy wykonywaniu zdjęć fotogrametrycznych. Kolejne branże, w których się sprawdzą, to: energetyka, logistyka oraz e-commerce – mówi Adam M. Cudny.

Dotychczas Farada Group, która jeszcze nie jest dochodowa, wyprodukowała 27 dronów, a do zleceń usługowych wykorzystuje 10.
- Co miesiąc powstaje 10-15 kolejnych bezzałogowców. Rocznie wyprodukujemy minimum 100-120, choć klienci chcieliby pięć razy więcej – przyznaje szef rady nadzorczej grupy.
Farada Group została założona przez Szymona Kupaja, który wywodzi się z branży wojskowej, Adama M. Cudnego, który ma 25-letnie doświadczenie biznesowe, oraz Macieja Rybusińskiego (obecnie CFO). Grupa dotychczas wszystkie zyski inwestowała, ale od tego roku zarząd prognozuje rentowność. W firmę zainwestowali jej założyciele, aniołowie biznesu, firmy i fundusze inwestycyjne, a w ramach akceleracji wsparł ją finansowo Accelpoint. Łącznie inwestycje wyniosły 10-20 mln zł.