Drop wpadł w sieci urzędu skarbowego

Jarosłąw Królak
05-07-2011, 00:00

Spółka obawia się o przyszłość swoją i całej branży.

Spółka obawia się o przyszłość swoją i całej branży.

Kontrowersyjne efekty zaczyna przynosić nagonka organów skarbowych na firmy z branży obrotu i recyklingu złomu. Wczoraj Wojewódzki Sąd Administracyjny (WSA) w Warszawie oddalił skargę firmy Drop na decyzje organów skarbowych, odmawiających spółce prawa do odliczenia ponad 300 tys. zł podatku VAT.

— Zapewniam, że wszystkie nasze transakcje były przeprowadzane zgodnie z prawem. Sąd podważył wiarygodność faktur VAT, jakie otrzymaliśmy od jednego z naszych drobnych dostawców. Jednak fiskus nie wysilił się i nie skontrolował tego dostawcy, tylko uderzył w naszą firmę. To dowód na to, że skarbówka odpuszcza potencjalnym winowajcom, a dodatkowe pieniądze chce wyrwać od uczciwych firm — komentuje Zbigniew Chwedoruk, główny udziałowiec i prezes Dropu.

Zapewnia, że nie zrezygnuje z dalszej walki.

— Na pewno zaskarżymy to orzeczenie do NSA. Jak będzie trzeba, to pójdziemy także do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości — zapowiada Zbigniew Chwedoruk.

Wybiórcze kontrole

Obrót złomem to po obrocie paliwami drugi obszar najbardziej kontrolowany przez organa skarbowe pod sztandarem walki z fikcyjnymi fakturami.

W 2008 r. inspektorzy skarbowi zapukali do giełdowej spółki Drop, zajmującej się m.in. skupem złomu metali kolorowych i dostarczaniem go do odlewni. Fiskus zakwestionował odliczenie VAT za 2005 r. i nakazał zapłacenie prawie 0,5 mln zł zaległego podatku wraz z odsetkami. Zarzut: bezprawne odliczenie VAT na podstawie fikcyjnych faktur. Spółka odwołała się do WSA. Ten wziął stronę fiskusa, który twierdził, że zbudowano łańcuszek fikcyjnego obrotu złomem w celu wyłudzeń podatkowych. Lech W., dostawca złomu dla Dropu, miał prowadzić fikcyjną działalność gospodarczą i wystawiać tzw. puste faktury VAT (bez obrotu). Miał swojego dostawcę, który też zachowywał się w taki sam sposób. Na końcu tego łańcuszka był Drop. Sąd oparł się na zeznaniach Lecha W. i jego dostawcy, którzy rzeczywiście obracali złomem, lecz przyznali się też, że zdarzyło się im wystawiać fikcyjne faktury, także na nieistniejące podmioty.

— Towar odbieraliśmy i przywoziliśmy do naszych magazynów. Otrzymywaliśmy faktury VAT, których nie sposób było zakwestionować. Jesteśmy karani za to, że nasz drobny dostawca mógł się okazać nieuczciwy i komuś wystawił fikcyjne faktury. Teraz pod ogromną presją musimy udowadniać swoją niewinność — mówi prezes Dropu.

Pikanterii całej sprawie dodaje fakt, że fiskus nie podjął żadnych działań wobec dostawców.

— Nie skontrolował ich. Nie ma żadnych decyzji, które wskazywałyby na to, że faktury, które od nich otrzymywał Drop, były fikcyjne. Na jakiej więc podstawie sąd uznał, że to były puste faktury? To bezpodstawne zarzuty — uważa prof. Witold Modzelewski, pełnomocnik spółki.

Mało tego, fiskus twierdzi, że Drop odliczał bezprawnie VAT także w latach 2006, 2007, 2009 i 2010. Sprawy są w toku. Łączna kwota zabezpieczeń na majątku spółki wynosi 26 mln zł.

Branża na celowniku

Sprawa Dropu na szerszy kontekst.

— Prawomocny wyrok w naszej sprawie może wpłynąć na orzecznictwo w sprawach wielu firm recyklingowych, które są obecnie kontrolowane przez organa skarbowe. Jeżeli NSA nie zmieni wczorajszego orzeczenia, to fiskus dostanie zielone światło do zakwestionowania każdej transakcji i każdej faktury VAT na rynku — mówi Zbigniew Chwedoruk.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jarosłąw Królak

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Drop wpadł w sieci urzędu skarbowego