Druga noga Veluksa

opublikowano: 03-12-2018, 22:00

Grupa wchodzi w nowy segment okien do budynków komercyjnych i planuje kolejne inwestycje w Polsce, rozważa m.in. budowę wielkiej farmy fotowoltaicznej

Duński koncern to światowy lider w segmencie okien dachowych, z około 80-procentowym udziałem w globalnym rynku. Nasz kraj jest dla niego jednym z kluczowych.

— W Polsce mamy jedne z największych zakładów produkcyjnych. Pracuje w nich około 4,5 tys. osób, a tylko w ubiegłym roku zatrudniliśmy 500 z nich — mówi David Briggs, prezes Grupy Velux.

Koniec żarówki

Firma ma u nas cztery fabryki: w Namysłowie i Wędkowach koło Tczewa i dwie w Gnieźnie. Odpowiadają one za jedną czwartą całego polskiego eksportu okien.

— W ciągu ostatnich trzech lat zainwestowaliśmy w Polsce 72 mln EUR, ale planujemy nadal inwestować. Najbliższe wydatki są związane m.in. z wymianą oświetlenia w zakładach. Ta inwestycja zaplanowana jest w większości na 2019 r., a na montaż LED-owych źródeł przeznaczmy około 12 mln zł — dodaje szef koncernu.

Jednym z powodów realizacji projektu jest oczywiście wzrost cen energii elektrycznej. Ponadto Velux chce do 2030 r. o 50 proc. obniżyć emisję CO 2, w tym celu chce iść w kierunku wykorzystania OZE. Dwa lata temu firma postawiła przy jednym z zakładów w USA farmę fotowoltaiczną, która obecnie dostarcza mu 80 proc. energii.

Słoneczna farma

— Zastanawiamy się, jak ten pomysł powielić w innych krajach. Na razie trwają analizy, gdzie ma stanąć kolejna farma, a pod uwagę brana jest właśnie Polska. Decyzja zapadnie w przyszłym roku, a budowa planowana jest na lata 2019- 20 — mówi David Briggs.

Nie chce informować o kosztach, ale wyjaśnia, że chodzi o źródło o mocy co najmniej 2 MW, które pracowałoby tylko na potrzeby zakładów Velux. Aneta Więcka, ekspert Instytutu Energetyki Odnawialnej, wyjaśnia, że w polskich warunkach koszt budowy elektrowni fotowoltaicznej o mocy 1 MW to 3,6-4 mln zł. Cena może się wahać nawet o kilkadziesiąt procent w zależności od tego, jakiej jakości urządzenia się wybierze. Ewentualna budowa farmy mogłaby więc kosztować Velux prawie 10 mln zł.

— Inwestor najwyraźniej obawia się dalszego wzrostu kosztów zakupu energii elektrycznej z konwencjonalnych źródeł oraz cen uprawnień do emisji CO 2. Pomysł budowy takiej farmy jest godny pochwały — komentuje Aneta Więcka.

Dział ekspertów

Grupa Velux planuje także dalsze zwiększanie automatyzacji i robotyzacji zakładów. — Dlatego tworzymy w Polsce zespół ekspertów, którzy będą opracowywać rozwiązania z tego obszaru dla naszej grupy na całym świecie — dodaje prezes.

Ma to zapewne związek również z planami rozszerzenia produkcji i zwiększenia udziałów w segmencie doświetleń komercyjnych, czyli okien i świetlików montowanych w halach produkcyjnych, magazynach, obiektach sportowych czy centrach handlowych. Velux kupił niedawno trzy znaczące firmy z tego sektora: Wasco, Jet Group, Vitral i teraz zintegruje je ze swoim biznesem, co potrwa 12-18 miesięcy.

— Te akwizycje w pierwszej kolejności przyniosą korzyści dla naszego biznesu w USA, Wielkiej Brytanii, Niemczech, Holandii, Norwegii i Danii, ale w późniejszym terminie przełożą się to również na polski rynek — twierdzi David Briggs.

Polska skorzysta

Obecne moce produkcyjne w Polsce są, jego zdaniem, wystarczające, ale ponieważ koncern planuje zwiększyć sprzedaż, zwłaszcza w segmencie komercyjnym, to taki kraj, jak nasz, w którym grupa ma największe zaplecze produkcyjne, też na tym skorzysta.

— Na polskim rynku są firmy, które byłyby dla nas potencjalnie interesujące w kontekście rozwoju grupy w nowym segmencie, ale nie wiem na ich temat wystarczająco dużo, aby powiedzieć, czy ich portfel produków dopasowałby się do naszego — wyjaśnia prezes.

Jego zdaniem, aby rozwój koncernu w nowym sektorze był wystarczająco dynamiczny, musi opierać się na przejęciach. Akwizycje trudno jednak czasem zaplanować, dlatego nie można przewidzieć, jaki będzie udział grupy w tym segmencie za kilka lat. Natomiast Velux, jako lider rynku okien dachowych do budynków mieszkalnych, powinien rosnąć szybciej niż cały ten rynek.

— Oczywiście zidentyfikowaliśmy obszary biznesowe, w których chcemy i moglibyśmy sprzedawać znacznie więcej produktów niż obecnie, ale nie mogę przedstawić w mediach tej strategii. Konkurencja nie śpi. W tym segmencie nie można mówić o żadnych przejęciach, ponieważ na przeszkodzie stoją przepisy antymonopolowe — tłumaczy David Briggs.

Osobista wendeta

Najpoważniejszym konkurentem Veluksa jest polska firma Fakro. O ile 15-procentowy udział w globalnym rynku daje jej 2. miejsce, to w Polsce jest liderem. Grupy od kilkunastu już lat są w stanie sporu, który śmiało można już nazwać wojną, która kilkakrotnie oparła się o Komisję Europejską. David Briggs zapewnia, że jego koncern konkuruje w absolutnie uczciwy sposób, co aż dwukrotnie, po długich i żmudnych dochodzeniach, stwierdziła komisja.

— Nie było to dla mnie żadną niespodzianką, ale cieszę się, że zostało potwierdzone również w oficjalnych dokumentach. Nie możemy zgodzić się z argumentami firmy Fakro, która oskarża nas o nieuczciwe działania — mówi prezes Veluksa.

Dla jego firmy sprawa jest zamknięta i to po raz drugi i — ma nadzieję — że ostateczny.

— Myślę, że byłoby lepiej, gdyby firma Fakro skoncentrowała się już na udoskonalaniu swoich okien i usług, a nie na walce z konkurentami. Nikomu w branży nie służy bowiem poświęcanie energii na osobistą wendetę — podsumowuje David Briggs.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartłomiej Mayer

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy