Dzisiaj kończy się dwudniowe posiedzenie Rada Polityki Pieniężnej. Od marcowej, drugiej w tym roku, redukcji stóp procentowych minęło już sporo czasu. Na razie jej wysokość nie wpłynęła znacząco na sytuację gospodarczą kraju. Obecnie, kiedy kolejna redukcja stóp wydaje się niezbędna, rada jest w bardzo trudnej sytuacji.
Presja na obniżenie stóp już w czerwcu jest bardzo mocna, nie tylko ze strony rządu. Krajowa Izba Gospodarcza skierowała list otwarty do prezydenta, Sejmu i Senatu, rządu i RPP z apelem o podjęcie działań zmierzających do ratowania polskiej gospodarki przed recesją. KIG zaapelowała o zdecydowaną obniżkę stóp procentowych. W podobnym tonie wypowiedział się wicepremier Janusz Steinhoff.
- Oczekujemy od Rady Polityki Pieniężnej działań na rzecz obniżenia stóp - apeluje Janusz Steinhoff.
Obecnie nawet członkowie rady różnią się w ocenie wskaźników makroekonomicznych i w opiniach na temat potrzeby cięcia stóp.
- Obawiam się, że inflacja bazowa w najbliższych miesiącach może wykazać lekkie tendencje wzrostowe, co może być argumentem dla przeciwników obniżki stóp - uważa Wiesława Ziółkowska z rady.
Odmiennego zdania są inni członkowie, którzy uważają, że redukcja stóp nie jest wykluczona.
- Dane o inflacji bazowej w maju są pozytywne i wskazują na powrót do opadającego trendu inflacji - mówi Bogusław Grabowski z RPP.
- W tej chwili stopy procentowe są za wysokie. Nie mogę jednak odpowiedzieć na pytanie, co zrobimy - uspokaja inny członek RPP Dariusz Rosati.
Mimo że ostatnio pojawiło się wiele argumentów za obniżką stóp, nie zawsze miało to decydujące znaczenie dla rady. Dlatego obecnie, mimo spadku produkcji przemysłowej i wskaźnika PPI, specjaliści uważają, że raczej ona nie nastąpi. Nieliczni optymiści swoje pozytywne prognozy opierają na przekonaniu, że RPP skupi się na kwestiach merytorycznych.
- Mam nadzieję, że rada swoją decyzję oprze na prognozach dotyczących przyszłości, a nie tylko na bieżącej sytuacji ekonomicznej - mówi Jacek Wiśniewski, kierownik zespołu analiz Pekao SA.
Zasadniczy wpływ na dzisiejszą decyzję RPP będzie miała sytuacja w finansach państwa. Nie ma zagrożenia gwałtowną deprecjacją złotego, cel inflacyjny nie jest więc zagrożony. Przy dość stabilnej i przewidywalnej sytuacji gospodarczej obniżka powinna nastąpić w czerwcu lub, co jest nawet bardziej prawdopodobne, w lipcu.
- Pomimo że termin lipcowy jest bardziej praktyczny ze względu na pełniejszą informacje o budżecie, RPP powinna obniżyć stopy już teraz o 150 punktów bazowych. Odłożenie redukcji o miesiąc wymusi jej wysokość na poziomie 200-250 punktów bazowych, a to oznacza katastrofę dla wizerunku rady. Docelowo w tym roku stopy powinny spaść o 450 punktów - mówi Janusz Jankowiak.
Zdaniem głównego ekonomisty BRE Banku, później nie będzie już dobrego momentu na obniżkę stóp procentowych. Wybory parlamentarne oraz pogarszająca się atmosfera polityczna mocno wpłyną na opinie członków rady, a ci chcąc odsunąć od siebie podejrzenia o uleganie naciskom politycznym do września nie zdecydują się na żadne korekty. Z drugiej strony, rynek dyskontuje ruchy stóp z około półrocznym opóźnieniem, więc ewentualne cięcia w II połowie roku znajdą swoje odbicie dopiero w 2002 r.
Małe szanse na poluzowanie polityki monetarnej przez RPP już w czerwcu widzą analitycy CDM Pekao. W najnowszym raporcie stwierdzają, że rada nie wprowadzi żadnych zmian w związku z rosnącą inflacją i problemami budżetowymi. Prawdopodobna jest natomiast redukcja stóp w lipcu o 150 – 200 pkt.
LK, ONO