Drugie podejście do polis medycznych

MGA
03-09-2012, 00:00

Resort zdrowia wyjmuje z zamrażalnika ustawę o ubezpieczeniach zdrowotnych. Ubezpieczyciele zacierają ręce.

Ustawa o dodatkowych ubezpieczeniach zdrowotnych wychodzi z legislacyjnego niebytu. Według naszych informacji, po rocznej przerwie resort zdrowia wrócił do prac nad przepisami.

— Temat pojawi się we wrześniowym exposé premiera Tuska, w którym przedstawi główne zamiary rządu na trzy lata — twierdzą nasi rozmówcy.

Projekt ustawy ma być gotowy jesienią. Wtedy też zostanie skierowany do konsultacji społecznych. Jeśli tak się stanie, będzie to bardzo dobra wiadomość dla branży ubezpieczeniowej.

Już od kilku lat postuluje ona o systemowe umocowanie tego produktu w prawie. Brak takich rozwiązań jest jedną z głównych przeszkód w rozwoju segmentu dodatkowych ubezpieczeń zdrowotnych. Według firmy analitycznej PMR, Polacy wydają rocznie na prywatne leczenie ponad 30,8 mld zł (800 zł na głowę). Ta wielkość ma rosnąć w tempie 5 proc. rocznie. Jednak niewiele z tych pieniędzy trafia do ubezpieczycieli. Najwięcej, bo połowę, zgarnia branża farmaceutyczna za leki bez recepty. Reszta to m.in. wydatki na wizyty w prywatnych gabinetach, badania diagnostyczne czy też abonamenty medyczne.

— Funkcjonujący dziś system opieki medycznej boryka się z wieloma problemami. Zaliczyć do nich można np. ogromne kolejki do specjalistów i zabiegów czy zadłużanie się szpitali. Każdy z tych problemów może być rozwiązany przez prywatne ubezpieczenia — twierdzi Dorota Fal, doradca zarządu Polskiej Izby Ubezpieczeń ds. polis zdrowotnych.

Pierwszy projekt ustawy o dodatkowych polisach zdrowotnych ujrzał światło dzienne w marcu 2011 r., ale szybko spotkał się z krytyką ze strony branży ubezpieczeniowej, która miesiąc później przedstawiła własne rozwiązanie. Dodatkowo solidną kłodę pod nogi resortu zdrowia rzuciło Ministerstwo Finansów, które powiedziało „nie” dla ulg podatkowych dla osób dodatkowo się ubezpieczających. W efekcie projekt poprawiono.

— Resort zdrowia ma prawie gotowy projekt. Jeśli po niego sięgnie, to jest szansa na szybkie tempo prac nad ustawą — uważa Paweł Kalbarczyk, niezależny ekspert ds. ubezpieczeń zdrowotnych.

Z naszych ustaleń wynika, że w resorcie zdrowia pojawiają się pomysły uzupełnienia projektu o nowe rozwiązania. W grę wchodzi np. wprowadzenie komplementarnych ubezpieczeń zdrowotnych, umożliwiających nie tylko szybszy dostęp do lekarzy, ale także do zabiegów, które normalnie nie są refundowane przez NFZ.

— Ustawodawca może powierzyć zadanie zbierania i rozdysponowania pieniędzy z polis centralnemu funduszowi publicznemu lub prywatnym ubezpieczalniom. W przypadku instytucji publicznej korzyścią są niskie koszty jej działania. Tylko nieduży procent składek pochłaniałyby koszty administracyjne. Takie rozwiązanie oznacza jednak zmniejszenie konkurencyjności, co byłoby niekorzystne dla pacjentów — mówi Anna Janczewska-Radwan z BCC.

Dlatego, jej zdaniem, najbardziej korzystne byłoby powierzenie zbierania i rozdysponowania pieniędzy z polis prywatnym ubezpieczalniom. Muszą one jednak spełniać określone warunki, aby gwarantowały prawidłowość i bezpieczeństwo swojego działania. Zadbać o to miałby urząd nadzoru nad ubezpieczeniami zdrowotnymi.

Ministerstwo Zdrowia nie odpowiedziało w piątek na nasze pytania o stan prac nad ustawą o dodatkowych ubezpieczeniach zdrowotnych. Czegoś więcej możemy się dowiedzieć w środę. Szef resortu, Bartosz Arłukowicz, weźmie udział w dyskusji o polisach zdrowotnych na Forum Ekonomicznym w Krynicy.

30,8

mld zł Tyle, według firmy analitycznej PMR, wydają co roku Polacy na prywatne leczenie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: MGA

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Drugie podejście do polis medycznych