Jak wynika z danych Narodowego Banku Polskiego, w portfelach Polaków znajduje się 8,4 mln kart kredytowych. To co prawda o ponad dwa miliony kart mniej niż jeszcze dwa lata temu, ale nie oznacza to ani tego, że banki zaprzestały wydawania „kredytówek” ani też, że klienci odwrócili się od plastikowych pieniędzy. Sam spadek liczby kart należy wiązać z kryzysem na rynkach finansowych i zacieśnieniem polityki kredytowej przez banki.
— Zamykanie nieaktywnych kart, odbieranie ich mało wiarygodnym klientom i weryfikowanie na nowo pozostałych posiadaczy kart. Wszystkim działaniom przyświecała obawa, że przekredytowane osoby właśnie zakupami na kartę kredytową będą próbowały ratować się w trudnej sytuacji finansowej — tłumaczy Halina Kochalska, analityk Open Finance.
Złapać klienta na drugą kartę
Z drugiej strony trwa walka o najbardziej aktywnych i wiarygodnych klientów, którym bez obaw banki mogą powierzyć drugą czy trzecią kartę. Karty kredytowe to dla banków biznes, choć ryzykowny, to jeden z najbardziej opłacalnych. Kredyt w karcie jest jedną z najdroższych pożyczek na rynku i rzadko kiedy jego oprocentowanie jest niższe niż 20 proc. Często wręcz sięga maksymalnej, wyznaczanej przez tzw. ustawę antylichwiarską granicy (czterokrotności stopy lombardowej NBP, czyli aktualnie 24 proc.).
By skłonić klienta do używania kolejnej karty kredytowej, banki korzystają z pomocy innej instytucji, pod której marką wydają kartę kredytową (stąd nazwa kart co-brandowych lub partnerskich). Im bardziej atrakcyjny i silniejszy partner, tym większa szansa na powodzenie produktu.
Najpopularniejsze karty to te wydawane z operatorami telefonii komórkowej, liniami lotniczymi, sieciami sklepów, koncernami paliwowymi czy też galeriami handlowymi. Wabikiem są zniżki w wybranych sklepach i punktach usługowych partnerów banku czy też programy lojalnościowe, gdzie każdy wydany złoty jest przeliczany na nagrody i kolejne zniżki.
— Banki korzystają z popularności innych marek dla promocji własnych produktów i dzięki temu docierają do osób, do których innymi kanałami, to niemożliwe lub zbyt kosztowne. Wiele z kart co-branded to karty programów lojalnościowych, oferujące klientom nagrody za aktywne używanie — zauważa Paweł Majtkowski, analityk firmy Expander.
Najpopularniejsze karty to te wydawane z operatorami telefonii komórkowej, liniami lotniczymi, sieciami sklepów, koncernami paliwowymi czy też galeriami handlowymi.
Najpopularniejszymi kartami wspólnych marek w naszym kraju są te wydawane z sieciami stacji benzynowych czy linii lotniczych. Swoje karty kredytowe mają Orlen (karta Vitay z PKO BP), Shell (z Pekao), BP (z Citibankiem), T-Mobile (z Polbankiem), Plus (Citibank), a także tacy przewoźnicy lotniczy jak LOT (Citibank), Ryanair czy Wizzair. Ale można spotkać też karty z centrami handlowymi (Wrocławska Arkadia), ubezpieczycielami (Warta) czy firmami medycznymi (Medicover).
Wielu partnerów zamiast jednego
— Aktualne trendy na rynku wskazują na mniejsze zainteresowanie kartami co- -brandowymi na rzecz kart z programami multipartnerskimi. Po wysypie kart co-brandowych w minionych latach obecnie tego typu produkty pojawiają się już rzadziej. Część kart wprowadzonych w przeszłości jest wycofywana z oferty banków, inne wciąż funkcjonują i mają się dobrze — zauważa Sebastian Mugda, menedżer zarządzający rynkiem Kredyt Banku. Jego zdaniem, nie zmienia to faktu, że programy multipartnerskie dają szanse rozwoju współpracy banków z innymi instytucjami. Z uwagi na szerszy zakres są bardziej atrakcyjne oraz potencjalnie mogą zainteresować szersze grono klientów. A co za tym idzie, zagwarantować sukces sprzedażowy na wyższym poziomie, aniżeli w przypadku produktu dedykowanego klientom jedynie dwóch instytucji. Stąd taki intensywny rozwój takich programów jak Premium Club czy PayBack.
Jak bezpiecznie korzystać z kart kredytowy
- Wbrew pozorom karta kredytowa nie powinna służyć do zadłużania. A na pewno nie na dłuższą metę. Każda karta ma tzw. okres bezodsetkowy (trwa on na ogół od 45 do 56 dni), kiedy korzystanie z kredytu jest darmowe. Jeżeli nie spłacimy zadłużenia w tym terminie, zostanie ono potraktowane jako kredy
- Kredyt w karcie to jeden z najdroższych na rynku – jego oprocentowanie może sięgać nawet 24 proc. (czyli czterokrotności aktualnej stopy lombardowej NBP). Jeżeli możemy poszukać tańszego sposobu na podreperowanie swoich bieżących finansów – warto to zrobi
- Omijajmy bankomaty. Kartą kredytową oczywiście można podjąć gotówkę z bankomatu, ale bank taką wypłatę potraktuje jak automatyczny kredyt (nie ma tutaj okresu bezodsetkowego, jak w przypadku transakcji bezgotówkowych) i naliczy nam zarówno odsetki od kredytu, jak i ściągnie prowizję za wypłatę z terminal
- Należy na bieżąco sprawdzać swoje zadłużenie w karcie i nigdy nie przekraczać przyznanego nam przez bank limitu kredytowego. Za jego przekroczenia bank ukaże nas karnymi odsetkami i dodatkową opłatą manipulacyjną
- Należy chronić nie tylko samą kartę, ale także jej numer, jak i dane zawarte na karcie. Mogą być one bowiem wykorzystane do dokonywania transakcji w interneci
- Zgubioną czy straconą kartę należy bezzwłocznie zastrzec na specjalnej infolinii, którą obowiązany jest posiadać każdy bank wydający karty kredytow
- Nigdy nie należy trzymać PIN razem z kartą. Wydawać by się mogło, że to oczywistość, ale znam rzecznika jednego z dużych banków, który numer PIN ma zapisany na karteczce przyklejonej do… rewersu karty
- Nie warto spłacać kredytu z jednej karty drugą. Łatwo wtedy popaść w pętlę zadłużenia i w efekcie zamiast długu w jednym banku, będziemy musieli spłacać kredyty w dwóch
- Jeżeli nie jesteśmy w stanie powstrzymać się od szału zakupów i niekontrolowanego korzystania kredytu z karty, może warto po prostu pomyśleć o rezygnacji z niej.