Wiesław Kaczmarek były minister skarbu
Ministerialną karierę Wiesława Kaczmarka w rządzie obecnej kadencji jednym zdaniem można podsumować następująco: wydawało się, że wiele chciał, ale bardzo niewiele mógł.
Robił wrażenie jednego z najlepiej przygotowanych do zajęć członków rządu. Zawsze na bieżąco, jeśli chodzi o sytuację w prywatyzowanych i nadzorowanych spółkach — przynajmniej w sprawach strategicznych. Zawsze też miał koncepcję — nie zawsze dobrą. Jego pomysłów czasem nie aprobował rynek, często załogi prywatyzowanych lub konsolidowanych firm. Jednak najwięcej przeciwników wydawał się mieć były szef resortu skarbu wśród polityków — nierzadko z macierzystego SLD. Prawdopodobnie właśnie dlatego jego ministerialna kariera nie obfitowała w sukcesy — z prywatyzacji zdołał w minionym roku zebrać tylko 3,7 mld zł, wobec planowanych 6,8 mld zł.
Można się domyślać, że to właśnie skonfliktowani z Wiesławem Kaczmarkiem i niezadowoleni z jego posunięć partyjni koledzy doprowadzili ostatecznie do jego usunięcia z rządu. Nie podobało im się m.in. kontynuowanie prywatyzacji dystrybutorów energii — warszawskiego Stoenu i grupy G-8. Inna sprawa, że minister prawdopodobnie sam chętnie by ją przerwał, ale budżet wołał jeść. Zwolenników nie przysporzyły mu też nieporozumienia z resortem gospodarki w kwestii kształtu branży energetycznej. Na koniec oburzenie licznych działaczy SLD wywołało zapowiedziane przez ministra włączenie dużej resztówki akcji Zespołu Elektrowni PAK do Południowego Koncernu Energetycznego. No i się doigrał.