Zwołane pilnie przez irlandzką prezydencję zdalne posiedzenie ministerialnej Rady Unii Europejskiej – w formacie Rady ds. Wymiaru Sprawiedliwości i Spraw Wewnętrznych – potwierdziło oderwanie od brutalnej prozy życia całego tzw. paktu migracyjnego. Zaledwie 12 czerwca 2026 r. po długim vacatio legis wszedł w życie pakiet przepisów o migracji i azylu, sfinalizowany po latach sporów 14 maja 2024 r., rzutem na taśmę jeszcze poprzedniej kadencji unijnych władz. Sprzedawany był propagandowo jako ogromny sukces klasy politycznej UE, wprowadzający skuteczne i jednolite procedury, solidarność oraz sprawiedliwy podział odpowiedzialności między państwami członkowskimi. Dzięki kompleksowemu podejściu wspólnotowy system azylowy miał pogodzić wymagania państw członkowskich z oczekiwaniami osób potrzebujących międzynarodowej ochrony.
Szczytność paktu posypała się po niecałych dwóch miesiącach z powodu szturmu ponad 60 tysięcy zdeterminowanych Marokańczyków na Ceutę. To jedna z dwóch – obok nieco oddalonej na wschód Melilli – hiszpańskich eksklaw na kontynencie Afryki, wyciętych ze zwartego terytorium Maroka. Melilla od XVI wieku, zaś Ceuta nieco później, od XVII w., należą do Hiszpanii, kiedyś były to po prostu fortece z portami, stopniowo jako miasta uzyskały duże znaczenie gospodarcze, nie tracąc militarnego. Jak każdy inny kawałek Hiszpanii obie eksklawy należą do UE, ale absolutnie nie do strefy Schengen. Pierwszy raz byłem w Ceucie promem z Algeciras w pradawnych czasach, jeszcze przed powstaniem UE, ale od tamtej epoki, gdy Hiszpania dopiero raczkowała w EWG, nic się nie zmieniło. Promem z widokiem na skałę brytyjskiego Gibraltaru to godzina, tylko/aż 22 kilometry przez cieśninę, ale zawsze tam była, jest i będzie ścisła kontrola paszportowo-wizowa. Podkreślam tę bardzo ważną okoliczność, ponieważ docieranie nielegalnych imigrantów do oddzielonych wodą terytoriów państw UE – zarówno Ceuty, włoskiej wysepki Lampedusa, hiszpańskich Wysp Kanaryjskich, wysepek greckich rozsianych na Morzu Egejskim etc. – to realnie dosyć istotna różnica w stosunku do np. lądowego pokonywania przez nielicznych nielegałów naszej bariery na granicy z Białorusią.
Według danych Frontexu to wcale nie Hiszpania, lecz Włochy nadal stanowią główny szlak nielegalnej imigracji do UE. Dlatego co najmniej dziwna była reakcja na krótkotrwały kryzys w Ceucie akurat włoskiej premierki Giorgii Meloni, która wręcz żądała wyłączenia Hiszpanii ze strefy Schengen ze względu na niekontrolowaną imigrację. Podobnie ostre stanowisko zajęła duńska premierka Mette Frederiksen, która bardzo niedawno sama potrzebowała wsparcia europejskich sojuszników w związku z grenlandzkimi zakusami Donalda Trumpa i je skutecznie otrzymała m.in. od Madrytu.
Wnioski z nadzwyczajnego posiedzenia Rady UE w sprawie Ceuty nie różnią się od zawartości pakietu migracyjnego. Ministrowie spraw wewnętrznych zadeklarowali pełną kontrolę granic, wykluczenie pozostawania imigrantów w UE po nielegalnym wjeździe, wsparcie z unijnego budżetu dla budowy zapór na granicach, wzmocnienie procedur deportacyjnych. Kryzys w hiszpańskiej eksklawie bezdyskusyjnie potwierdził gorzką prawdę, że nielegalna imigracja do UE to wulkan, który od czasu do czasu wybija nowe kratery, ale główna erupcja jeszcze nie nastąpiła.

