Dwa debiuty i przejęcie TFI

Jagoda Fryc
opublikowano: 2014-06-10 00:00

Altus chce przejąć BPH TFI, więc poprosi giełdowych inwestorów o 200 mln zł. Moment na ofertę i akwizycję trudny, ale firma ma asy w rękawie

Wkrótce na warszawskiej giełdzie pojawi się kolejna prywatna instytucja finansowa. Według naszych informacji, lada dzień światło dziennie ujrzy prospekt emisyjny. Będzie to spora oferta, bo Altus liczy, że pozyska od inwestorów 200-220 mln zł. Za pieniądze pozyskane z giełdy chce przejąć inne TFI, a ma to nastąpić do końca drugiego kwartału 2015 r. — wynika z raportów biur maklerskich, do których dotarł „Puls Biznesu”. I choć firma, kierowana przez Piotra Osieckiego, nie precyzuje celu przejęcia, to nietrudno się domyśleć, że najbardziej prawdopodobnym celem jest BPH TFI, które od dłuższego czasu wystawione jest na sprzedaż. Na ten cel wskazują również analitycy.

„Firma nie precyzuje celu przejęcia, zwracając jednocześnie uwagę na analizowanie dwóch potencjalnych transakcji. Na potrzeby wyceny Altusa przyjęliśmy, że podmiotem przejmowanym będzie BPH TFI. Jego właściciele zdecydowali się na sprzedaż w ubiegłym roku za 170 mln zł, ale ostatecznie nie było zgody regulatora” — czytamy w raporcie Trigon DM.

Z asem w rękawie

Żeby Altus mógł myśleć o przejęciu, musi pozyskać kapitał. To nie będzie proste, bo nastroje na rynku nie sprzyjają debiutom. Do funduszy akcyjnych nie płyną pieniądze, OFE wolą szukać płynności za granicą, a dla inwestorów zagranicznych to za mała oferta. Altus TFI ma jednak asa w rękawie. Nie tylko kusi inwestorów wizją przejęcia dużego gracza,ale daje im poczucie bezpieczeństwa. Jeśli do końca trzeciego kwartału 2015 r. nie kupi żadnego TFI, to odda akcjonariuszom pieniądze. Jak? Przeprowadzi proces skupu i umorzenia akcji własnych po cenie emisyjnej powiększonej o trzymiesięczny WIBOR. „Ten zapis daje inwestorom gwarancję zwrotu gotówki, gdy przejęcie TFI nie dojdzie do skutku oraz rekompensuje utratę wartości pieniądza w czasie” — oceniają analitycy Trigona. Na drodze do akwizycji Altus może jednak napotkać przeszkodę — brak zgody Komisji Nadzoru Finansowego (KNF). To groźba całkiem realna — w ubiegłym roku zablokowała przejęcie BPH TFI przez Investors Holding. Ale na to Altus też znalazł sposób. Z nieoficjalnych informacji „Pulsu Biznesu” wynika, że ponad 5-procentowy pakiet akcji ma objąć duża, renomowana instytucja, co ma nie tylko zachęcić inwestorów, ale przede wszystkim uwiarygodnić firmę w oczach nadzorcy. — Nie komentuję — ucina Piotr Osiecki, prezes Altus TFI.

Po przetartej ścieżce

Ile Altus jest gotowy wydać na przejęcie TFI? Z naszych informacji wynika, że cena za BPH TFI jest niższa, niż oferował Investors Holding, i nie przekroczy 150 mln zł. Gdyby przejęcie od banku się nie powiodło, to kolejnym celem może być Skarbiec TFI. Ale w tym wypadku właściciel — fundusz Enterprise Investors — ma większy apetyt. W zeszłym roku oczekiwał 150-200 mln, teraz ponoć ma apetyt nawet na 300 mln zł. Na taki wydatek Altusa nie byłoby stać nawet po udanej ofercie, więc w grę wchodziłoby częściowe finansowanie akcjami. Jednak Enterprise Investors, który w 2006 r. za 155 mln zł odkupił Skarbca od BRE Banku, nie czeka na Altusa i chce spróbować, chociaż częściowo, wyjść z inwestycji poprzez giełdę. W ubiegłym roku bliski zakupu był PKO BP, ale na finiszu niespodziewanie obniżył ofertę i do transakcji nie doszło. W 2011 r. z transakcji zrezygnowali m.in. PZU i fundusz private equity — Bridgepoint, kością niezgody wtedy również była cena. Z informacji „Pulsu Biznesu” wynika, że przygotowywaniem prospektu emisyjnego, który ma być gotowy do końca czerwca, zajmują się DM Espirito Santo oraz DM BZ WBK. IPO planowane jest na czwarty kwartał 2014 r. W ofercie sprzedanych ma być 30-40 proc. akcji.

— Pracujemy obecnie nad upublicznieniem jednej z naszych spółek portfelowych, ale ze wszelkimi komentarzami na ten temat powstrzymamy się do momentu zatwierdzenia prospektu przez KNF — ucina Jacek Siwicki, prezes Enterprise Investors.

Bóg kontra inwestorzy

Zarówno analitycy, jak i rywale nie szczędzą Altusowi komplementów. Doceniają przede wszystkim konsekwencję Piotra Osieckiego, założyciela i głównego akcjonariusza Altusa. Na rynek wkroczył w 2009 r., gdy Polacy szerokim łukiem omijali fundusze. Ale nie poddał się i walczył, a serca krajowych inwestorów zdobywał wypracowywaniem zysku bez względu na koniunkturę. Dobre wyniki przekonały także największy na świecie państwowy fundusz inwestycyjny — norweski Government Pension Fund Global, który powierzył Altusowi zarządzanie częścią portfela. Teraz w kolejce ustawił się Raiffeisen Bank, który również chce mieć swoje fundusze. Z informacji „PB” wynika, że zarządzać nimi będzie właśnie Altus TFI.

„Początki rozwoju Altusa w segmencie funduszy otwartych są dużo szybsze niż w Quercus TFI: po dwudziestu miesiącach działalności aktywa wynoszą 781 mln zł, podczas gdy Quercus TFI po takim czasie miał 263 mln zł” — wyliczają analitycy Trigona. Sukcesy Altusa widać także w liczbach. W 2012 r. spółka wypracowała 21 mln zł zysku netto, a w 2013 r. ponad 37 mln zł. Dla porównania, AXA TFI, za którym stoi duży ubezpieczyciel, dopiero po czterech latach działalności stało się rentowne, choć i tak jego zysk jest pięciokrotnie mniejszy. Po akwizycji dynamika wyników Altusa jeszcze bardziej przyspieszy. Według Trigon DM synergia kosztowa po przejęciu BPH TFI może sięgnąć 9 mln zł rocznie (łącznie 90 mln zł), a zysk netto Altusa ma wzrosnąć z 32 mln zł w 2014 r. do prawie 62 mln zł w 2015 r.

— To bardzo dobrze, że na giełdzie pojawią się nowe TFI. Quercus nie będzie osamotniony, a inwestorzy będą mieć większy wybór — ocenia Mariusz Staniszewski, prezes Noble Funds TFI.

— Dobrze, że się pojawiają kolejne spółki z naszej branży na giełdzie. Dzięki temu będzie szersza reprezentacja sektora finansowego, która do tej pory skupiała się głównie na bankach, firmach ubezpieczeniowych i windykacyjnych. Być może debiuty Skarbca i Altusa zachęcą też inne TFI. Wszystko jest jednak kwestią wyceny rynkowej, i to ona w dużej mierze będzie decydować o tym, czy kupimy akcje, czy nie — ocenia Sebastian Buczek, prezes Quercus TFI.

Wielu zarządzających nie ukrywa, że słabym punktem spółki jest „Bóg w akcjonariacie” — tak Altus określa zapis, na mocy którego 10 proc. zysku przekazywane jest na cele charytatywne.

— Im prostsza struktura funkcjonowania firmy, tym lepiej. Na każde niestandardowe działanie inwestorzy nakładają dyskonto. Jeśli jednak spółka będzie wywiązywać się z obietnic, zarabiać dla klientów i akcjonariuszy, to dlaczego miałbym nie kupić jej akcji — mówi zarządzający funduszami, który chce pozostać anonimowy.

 

 

 

Przykład sukcesu…
Od debiutu z września 2008r. Quercus dał zarobić akcjonariuszom ponad 1150 proc. Ta prywatna firma zarządza aktywami wartymi 4,1 mld zł. Większymi dysponują jedynie towarzystwa powiązane z dużymi grupami kapitałowymi. Atutami Quercusa są niskokosztowy model biznesu, rozwinięta sieć dystrybucji i znakomite wyniki — nie tylko funduszy inwestycyjnych, ale też spółki. W 2013 r. firma zarobiła na czysto 38,8 mln zł, czyli o 185 proc. więcej niż w 2012 r. Ojcem sukcesu jest Sebastian Buczek, założyciel i akcjonariusz spółki.

…i kłopotów
Historia Inventum, dawniej Idea TFI, to przykład, jak szybko sukces może przerodzić się w porażkę. Firma, której produkty do czasu wpadki z obligacjami DSS wielu chciało mieć w portfelu, obecnie resztkami sił walczy o powrót na ścieżkę wzrostu. Problemy z płynnością, wysokie kary od regulatora i utrata zaufania — to konsekwencja błędów inwestycyjnych firmy, przez które ucierpieli nie tylko klienci funduszy, ale też jej akcjonariusze. Od debiutu z marca 2011 r. akcje Inventum zanurkowały o prawie 90 proc.

 

741 mln Tyle, czyli 12,7 zł na akcję, warte będzie Altus TFI po przejęciu BPH TFI — uważają analitycy Trigonu.

 

Zdobywanie zaufania
Altus TFI, którego twórcą i większościowym akcjonariuszem jest Piotr Osiecki, debiutowało w 2009 r. Początkowo towarzystwo kusiło zamożnych inwestorów funduszami, które miały zarabiać bez względu na sytuację na rynku. Obietnicy dotrzymywało, co zachęcało banki i domy maklerskie do wprowadzenia produktów Altusa do oferty. W 2012 r. firma uruchomiła fundusze otwarte dla klientów detalicznych i weszła na rynek zdominowany przez bankowych graczy. Dobre wyniki przekonały nie tylko polskich inwestorów, ale także największy na świecie państwowy fundusz inwestycyjny — norweski Government Pension Fund Global, który powierzył Altusowi zarządzanie częścią portfela.

 

 OKIEM ANALITYKA: Pod górkę
ŁUKASZ BUGAJ, analityk DM BOŚ

Na przełomie trzeciego i czwartego kwartału ubiegłego roku otoczenie bardziej sprzyjało debiutom. Do TFI szerokim strumieniem płynęła gotówka, a sprawa z OFE nie była tak nabrzmiała. Był więc odpowiedni klimat do wprowadzania spółek na giełdę. Teraz TFI nie mają napływów, a fundusze emerytalne nie kupują polskich akcji i szukają płynności za granicą. Nie oznacza to jednak, że spółki są na starcie przegrane. Rynek jest po prostu dziś trudny i wybredny. Pokazało to chociażby odwołanie oferty Multimediów. Operator telewizji kablowej z powodu małego zainteresowania inwestorów zrezygnował ze sprzedaży akcji na GPW. Chińska spółka JJ Auto domknęła ofertę, ale głównie dzięki inwestorom indywidualnym.