Dwadzieścia tysięcy powtórzeń

opublikowano: 26-09-2019, 22:00

Gdy Wiesław Dudek jako dziesięciolatek przekroczył próg bursy łódzkiej szkoły baletowej — która stała się jego domem na lata — bał się. Musiał się szybko nauczyć samodzielności, bo nie było obok mamy, która pilnowałaby pakowania plecaka czy wyboru skarpetek do pary. Po latach ocenia, że to wychowanie w dyscyplinie doprowadziło go na najlepsze sceny świata.

Wiesław Dudek pochodzi z Daniszyna pod Ostrowem Wielkopolskim. Potencjał w przyszłym tancerzu dostrzegła najstarsza siostra, artystka cyrkowa.

Warszawa. 8 września 2019 r. 50 młodych tancerzy z Polski i Japonii
(m.in. finalistów konkursu Młody Tancerz Roku 2019, Prix de Lausanne czy Youth
American Grand Prix) pokazało swoje umiejętności na scenie głównej Teatru
Wielkiego — Opery Narodowej. Zaprezentowali polskie tańce ludowe i narodowe
oraz tańce w różnych technikach do muzyki polskich kompozytorów.
Wyświetl galerię [1/11]

Warszawa. 8 września 2019 r. 50 młodych tancerzy z Polski i Japonii (m.in. finalistów konkursu Młody Tancerz Roku 2019, Prix de Lausanne czy Youth American Grand Prix) pokazało swoje umiejętności na scenie głównej Teatru Wielkiego — Opery Narodowej. Zaprezentowali polskie tańce ludowe i narodowe oraz tańce w różnych technikach do muzyki polskich kompozytorów. Fot. Krzysztof Jarczewski, Teatr Wielki - Opera Narodowa

— Skończyła szkołę cyrkową w Julinku i przeszło 25 lat pracowała w cyrku. Prawdopodobnie widziała, że mam znakomite proporcje i zadatki na tancerza. Przekonała mamę do tego pomysłu. Oczywiście jako mały chłopiec nie myślałem poważnie o tańcu. Interesowały mnie piłka, rower. Egzaminy wstępne zdałem jednak bardzo dobrze, od początku nauczyciele pokładali we mnie duże nadzieje — wspomina tancerz.

Nauka w szkole baletowej trwa 9 lat. Uczniowie mają wszystkie przedmioty obowiązujące w podstawówce i szkole średniej plus taniec.

— Wychodziłem do szkoły o 8, wracałem o 16 lub 18. Moje życie przez 9 lat sprowadzało się do trasy bursa — szkoła, szkoła — bursa. W weekendy zdarzało mi się pojechać do domu. Dziecku bywało ciężko… Taniec wymaga zarówno silnego ciała, jak i ducha. Pod względem pracy fizycznej to jeden z najbardziej wymagających zawodów — uważa Wiesław Dudek.

Nie pamięta pierwszego występu na scenie, tylko emocje towarzyszące dwunastoletniemu chłopcu.

— Trema. Nie spałem całą noc, bałem się, że zapomnę choreografii. Ale przeżycie, gdy zamiast na sali baletowej znajdujesz się na prawdziwej scenie w świetle lamp, jest niezapomniane. To był polonez, tańczyłem w pierwszej parze. Do dziś każdy występ traktuję jak nagrodę. Wszystko dla dwóch, trzech godzin na scenie i braw później… — mówi artysta.

Biznes i sztuka

Do budowania kariery podchodził z chłodną głową. Po skończeniu szkoły od razu dostał kontrakt w Teatrze Wielkim — Operze Narodowej w Warszawie.

— Był to kontrakt z perspektywą pracy na lata, jednak po roku wyjechałem z Warszawy, bo nie widziałem tam możliwości. W 1997 r. wróciłem do Łodzi. Zostałem solistą w Teatrze Wielkim, a po roku — pierwszym solistą. Miałem wtedy 20 lat. Uważam, że trzy lata spędzone w Łodzi dały mi bardzo dużo — od tańczenia partii solowych przez naukę gry aktorskiej po oswojenie się ze sceną — wspomina Wiesław Dudek.

W 2000 r. podjął kolejną ważną decyzję zawodową — wyjechał do Stuttgartu, gdzie działa jeden z najlepszych zespołów baletowych w Europie.

— W pierwszej chwili nie mogłem uwierzyć, że dostałem się do tak znakomitego zespołu. To kolejne miejsce, w którym bardzo dużo się nauczyłem od międzynarodowej grupy świetnych artystów. Mam wrażenie, że dopiero tam się dowiedziałem, czym jest praca, a nie tylko bycie w teatrze, i co można dzięki takiej determinacji osiągnąć — twierdzi tancerz.

Po trzech latach uznał jednak, że stoi w miejscu. Po rozmowie z Władimirem Małachowem, rosyjskim tancerzem i choreografem, który był w Stuttgarcie solistą baletu, a w 2003 r. został dyrektorem Berliner Staatsballett, dostał angaż jako solista. Czuł się tam bardzo dobrze, z tym zespołem był związany przez 9 lat.

Władimier Małachow powie o nim: ,,To wspaniały tancerz, wymarzony partner dla każdej baleriny”. Praca tancerza to także występy goś- cinne, a ponieważ Wiesław Dudek uwielbiał podróżować, łączył przyjemne z pożytecznym. Pojawiał się na scenach Grecji, Kanady, Słowenii, Meksyku, Włoch i Japonii, w której zyskał wielu fanów. Przyjeżdżali na każdy jego spektakl do Tokio, Osaki czy Sapporo.

W 2013 r. jako pierwszy Polak wystąpił gościnnie z zespołem Teatru Bolszoj w Moskwie w tytułowej roli w balecie „Oniegin” w choreografii Johna Cranko. To jego ulubiona rola.

— Ta postać dzięki genialnej choreografii z każdą minutą spektaklu wspina się na szczyt. Zimny arystokrata zmienia się, w ostatnim akcie aż kipi od emocji. W takich rolach mogę dać publiczności wszystko, co potrafię — ocenia artysta.

Uważa, że w Berlinie osiągnął szczyt kariery, a w dodatku poznał Shoko Nakamurę — swoją przyszłą żonę i partnerkę również na scenie.

— Znaliśmy się już dość długo, kiedy zatańczyliśmy razem w „Kopciuszku”. Miałem wtedy złamany nadgarstek, a tymczasem po tym spektaklu Shoko została pierwszą solistką. Powiedziałem: „Zobacz, tańczyłaś z inwalidą i zostałaś pierwszą solistką, przyniosłem ci szczęście!”. I jakoś tak to się dalej potoczyło — śmieje się Wiesław Dudek.

Od 2015 r. mieszkają z żoną w Tokio. Artysta jest zawodowo związany z K-ballet Company, prowadzonym przez Tetsuyego Kumakawę. Tam w jego głowie zrodził się pomysł artystycznego spotkania środowisk baletowych Polski i Japonii.

Młody duch tańca

Wiesław Dudek i Shoko Nakamura stworzyli projekt Młody duch tańca, który miał premierę we wrześniu 2017 r. Biorą w nim udział najzdolniejsi uczniowie szkół baletowych z Polski i Japonii, którzy wspólnie przygotowują tańce w różnych technikach — od klasycznej po stepowanie, a ważną częścią przedsięwzięcia są wspólnie wykonywane polskie tańce narodowe. W 2018 r. projekt został pokazany w Japonii jako część obchodów setnej rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości.

Tegoroczną, trzecią edycję zadedykowano setnej rocznicy nawiązania oficjalnych stosunków dyplomatycznych między Polską i Japonią. Najpierw 11 lipca spektakl został zaprezentowany publiczności na Międzynarodowym Festiwalu Tańca w Lądku-Zdroju, a na przełomie lipca i sierpnia poleciał na tournée do Japonii. Po powrocie tancerze wystąpili w Bytomiu, Wrocławiu, Poznaniu, Łodzi i Warszawie.

Projekt jest planowany na lata. Dzięki niemu Wiesław Dudek zrealizował swój kolejny plan — reżyserowanie. Wymagało to od niego również pozyskiwania funduszy.

— Jestem przede wszystkim pomysłodawcą i reżyserem, ale tak naprawdę kontroluję wszystkie sprawy związane z projektem, m.in. organizację spektakli w Polsce i Japonii, rezerwację hoteli, biletów lotniczych itp. Żona pomaga mi w przygotowaniu spektakli w Japonii i prowadzi próby z młodzieżą — wyjaśnia Wiesław Dudek.

1646e18c-8c31-11e9-bc42-526af7764f64
Puls Biznesu po godzinach
Newsletter, który pozwoli odpocząć od codziennych newsów. Sylwetki ludzi biznesu, trendy, reportaże i podcasty
ZAPISZ MNIE
Puls Biznesu po godzinach
autor: Marcin Goralewski
Wysyłany raz w tygodniu
Marcin Goralewski
Newsletter, który pozwoli odpocząć od codziennych newsów. Sylwetki ludzi biznesu, trendy, reportaże i podcasty
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.

Na występy w Kraju Kwitnącej Wiśni na przełomie lipca i sierpnia udało się pozyskać 150 tys. zł dofinansowania (w naborze wniosków Kulturalne pomosty) z Instytutu Adama Mickiewicza. To wystarczyło na zakup biletów lotniczych i część przejazdów w Japonii.

— Pozostałe koszty pobytu tancerzy i wynajmu scen starałem się pokryć z dochodów z warsztatów, które prowadzę, z biletów i pieniędzy od prywatnych sponsorów. Niestety różnicę musiałem wyłożyć z własnej kieszeni, mam jednak nadzieję, że w przyszłości projekt dostanie większe dotacje, które sfinansują wszystkie wydatki — mówi artysta.

Na trzecią edycję Młodego ducha tańca w Polsce, czyli przygotowanie i wykonanie siedmiu spektakli, udało się pozyskać 133 tys. zł dotacji z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz wsparcie finansowe z Instytutu Muzyki i Tańca (IMIT) zarządu woj. wielkopolskiego, a także od sponsorów. W Polsce głównym organizatorem przedsięwzięcia była Ogólnokształcąca Szkoła Baletowa im. Ludomira Różyckiego w Bytomiu.

— O wyborze choreografii decyduję sam — po konsultacji z moim zespołem. Wszystko zależy od uczestników w danym roku. Projekt jest dla nich i zależy mi, żeby dobrać repertuar, który pokaże wszystkich z jak najlepszej strony. Niektóre fragmenty uczestnicy przygotowują we własnym zakresie podczas roku szkolnego ze swoimi pedagogami, ale tak naprawdę nad całym programem pracujemy wspólnie przez około 10 dni od rana do wieczora w pięciu salach baletowych jednocześnie. W tym roku przygotowania odbywały się w Koszęcinie w siedzibie Zespołu Pieśni i Tańca Śląsk. Występowało 54 uczestników, a zespół choreografów, pedagogów, opiekunów, tłumaczy, pianistów liczył kilkanaście osób — wyjaśnia Wiesław Dudek.

O wyborze uczestników — z reguły w projekcie bierze udział około 50 młodych tancerzy — również decyduje sam.

— W tym zawodzie liczą się talent, pracowitość i to tajemnicze coś, co powoduje, że ktoś przyciąga uwagę na scenie. W Polsce wybieram uczestników podczas warsztatów, które prowadzę, i konkursów baletowych, jakie oceniam. Bardzo zależało mi na promocji najlepszych uczniów z pięciu ogólnokształcących szkół baletowych w Polsce, niestety nie wszystkie szkoły chcą uczestniczyć w tym projekcie, na czym najbardziej tracą uczniowie. Praca nad przedsięwzięciem trwa już od listopada, ponieważ jest to okres składania wniosków o dotację na projekt, a kończy się na początku września wraz z ostatnim spektaklem, czyli tak naprawdę przez cały rok. Od października do kwietnia prowadzimy nabór uczestników w Japonii, np. podczas konkursów baletowych, warsztatów, audycji, czyli przesłuchań młodych uczestników — wymienia choreograf.

Zdolnej młodzieży szuka również na portalach społecznościowych.

Japońska miłość do baletu

W Kraju Kwitnącej Wiśni balet klasyczny zaczął być popularyzowany dopiero po II wojnie światowej. Japończycy pokochali go z całego serca. Mimo że ta sztuka nie jest dotowana przez państwo, a za naukę trzeba płacić, i to dużo, według danych Ballet Research Center w 2011 r. zajęcia baletowe w Japonii oferowało przynajmniej 4630 szkół. W Tokio takich szkół jest ponad 1500.

— W Japonii ta dziedzina sztuki była tworzona od zera, ale dzięki pasji i uporowi artystów kraj tak szybko poszedł do przodu, że Europejczykom trudno go dogonić. Balet w Japonii to wręcz druga religia — twierdzi Wiesław Dudek.

Spotkanie tancerzy z Polski i Japonii we wspólnej sali baletowej jest dobrą lekcją dla obu nacji.

— Młodzież japońska docenia każda minutę nauki, bo szkoła jest bardzo droga. Nie narzekają, że są zmęczeni, czekają na więcej. Dla nich nie ma żadnych barier i choć wiadomo, że w tańcu ktoś ma lepsze warunki, a ktoś gorsze, oni zawsze dopną swego — ten ze słabszymi warunkami nie będzie pracował czterech godzin, tylko dwanaście. A w tym zawodzie 90 proc. sukcesu to praca — uważa artysta.

Wiesław Dudek jest zdania, że dużym minusem edukacji artystycznej jest brak nauki biznesowego podejścia do kariery. W zawodzie, w którym ze sceny schodzi się w młodym wieku, trzeba umieć mocno stać na nogach.

— W Berlinie zrobiłem dyplom masażysty, w Stuttgarcie — pedagogiczny. Mam świadomość, że w pewnym momencie trzeba zejść ze sceny, więc już dzisiaj testuję różne kierunki — przyznaje artysta.

Wciąż zachęca młodych tancerzy, żeby się nie poddawali, bo najlepsze sceny czekają na nich, jeśli naprawdę tego chcą.

— Nie ukrywam, że czasem brakuje mi występów na scenie, dlatego być może niedługo zaprezentuję się publiczności japońskiej, wśród której mam bardzo wielu fanów, i kto wie, może pojawię się na scenie również w Polsce — zapowiada Wiesław Dudek.

Ma też pomysły na rozwój i promocję Młodego ducha tańca, bo współpracą przy projekcie interesują się najlepsze szkoły baletowe w Europie.

— Perfekcja, do której zawsze dążyłem, to świadomość, że każdy ruch tancerza wymaga 20 tysięcy prawidłowych powtórzeń, by był dobry. Już w dzieciństwie miałem sprecyzowane plany zawodowe i zawsze starałem się je zrealizować. Dziś mogę powiedzieć, że to mi się udało. Zawsze jednak trzeba mieć marzenia, bo bez nich nie warto żyć — sumuje Wiesław Dudek.

EWA TYSZKO

Dziennikarka łódzkiej Telewizji Toya specjalizująca się w tematyce społecznej i kulturalnej, reportażystka, której materiały można również oglądać w ogólnopolskim kanale Zoom Tv. Publikuje w „Pulsie Biznesu Weekend” i „Angorze”. Absolwentka PŁ, Wydziału Dziennikarstwa UŁ i Wydziału Realizacji PWSFTv i T. Strzela westernowo, chodzi po górach, pływa na kajakach i pod żaglami.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Ewa Tyszko

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy