Dwie marki to nie jedna

Marcin Zawiśliński
20-09-2006, 00:00

Jak zwiększyć swoje zyski ze sprzedaży? Jak poprawić pozycję na rynku? Dobrym pomysłem jest tzw. cobranding.

Polegającą na łączeniu marek promocję produktów od lat z powodzeniem stosuje się za granicą. Na polskim rynku jej prekursorami byli w latach 90. producenci kart płatniczych Mastercard i Visa. Rozpoczęte wówczas przez nich kampanie nastawiały się na szukanie właściwych partnerów lokalnych (w tym przypadku banków, o odpowiedniej renomie i z rozbudowaną siecią sprzedaży) oraz na ich klientów. Pierwsza karta od kilku lat kojarzy się z kolejnymi edycjami piłkarskiej Ligi Mistrzów. Druga — z igrzyskami olimpijskimi.

Zysk to podstawa

Cobranding ma poprawić pozycję rynkową uczestniczących w niej przedsiębiorstw z wzajemnie niekonkurencyjnych branż i zwiększyć zyski ze sprzedaży. Dotąd tę metodę stosowały najczęściej międzynarodowe korporacje w parze z mniejszymi firmami, ale o dużych aspiracjach. Tak było np. z producentami notebooków — Acer i Asus.

— Kampanię rozpoczęliśmy w 2004 roku w kilkudziesięciu państwach, w tym w Polsce. Porozumieliśmy się z teamem Formuły 1 Scuderia-Ferrari, który promował wówczas swój najnowszy model samochodu Ferrari 4000 — opowiada Zenobia Nowoszewska, specjalistka ds. komunikacji w Acer Polska.

Podobną umowę — z inną ikoną rynku motoryzacyjnego: Lamborghini — podpisał tajwański Asus.

— Wspólna akcja reklamowa przynosi efekty. W pierwszej połowie 2005 roku sprzedaliśmy ponad siedem tysięcy notebooków, w pierwszych sześciu miesiącach 2006 roku już około 35 tysięcy — podkreśla Grzegorz Albrecht, specjalista ds. public relations w Asus Polska.

Szybkość i elegancja

Dlaczego obie firmy reklamują się razem z ekskluzywnymi samochodami? Liczą na to, że działając w parze ze znanymi markami, takimi jak Ferrari i Lamborghini, same z czasem będą tak postrzegane w swojej branży. Przedsiębiorstwa do tej pory nastawione głównie na zachodnioeuropejską klasę średnią, próbują teraz dotrzeć także do najlepiej zarabiających. Ma im w tym pomóc wspólna promocja wizerunkowa i produktowa z wykorzystaniem znanych i rozpoznawalnych symboli obu marek.

Co z tego mają tuzy przemysłu samochodowego? Odpowiedź jest prosta. Dla nich ważny jest wzrost dochodów z gadżetów reklamowych z logo koncernu. I — oczywiście — jak najszersza promocja marki.

Zanim jednak firmy, także te średniej wielkości, zdecydują się na współpracę reklamową z innymi, najpierw powinny przeprowadzić badania sondażowe i ocenić, czy połączenie akurat tych, a nie innych brandów może przynieść pożądane efekty.

— My doszliśmy do wniosku, że nasze najnowsze notebooki — przede wszystkim ich kształt i szybkość działania — idą w parze z idealną stylistyką i szybkością samochodów Lamborghini — zdradza Grzegorz Albrecht.

W tym przypadku słowami łącznikami były więc szybkość i elegancja. Można jednak wymyślić też inne. Wszystko w głowach i wyobraźni specjalistów od reklamy.

Cobranding, czyli współpraca co najmniej dwóch marek w celu wzajemnej promocji, umożliwia wprowadzenie nowej linii produktów sygnowanej jednocześnie przez logo kilku firm. Taka kampania reklamowa wzmacnia ich wizerunek, co ma szczególne znaczenie przy wchodzeniu jednej z nich na nowy rynek. Może ona wówczas skorzystać z silnej pozycji partnera i w krótkim czasie zyskać zaufanie szerszego grona konsumentów. Zaletą i założeniem takiej kooperacji jest zasada tzw. win-win (wygrany-wygrany), dzięki której każda ze stron coś na tym zyskuje.

Piotr

Kośmicki

agencja

Sigma Public Relations

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Zawiśliński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Firmy / Dwie marki to nie jedna