Dwóch szytych na miarę

Rafał Kerger
opublikowano: 09-01-2008, 00:00

Uwielbiali wyścigi maluchami. Dziś razem pilotują. Podbijają Ukrainę, kupili TravelOvo. Szefowie Rainbow Tours.

Trafili na siebie przypadkiem. Na Karowej w Warszawie, jak co roku, odbywał się kolejny doroczny wyścig wyżyłowanych maluchów. Sławomir Wysmyk się ścigał, Grzegorz Baszczyński z narzeczoną podpatrywał. Dziś po 18 latach rządzą wspólną firmą. Rainbow Tours z Łodzi jest — pod względem wielkości — trzecim polskim touroperatorem. Od października 2007 r. na giełdzie. Sławomira Wysmyka, szefa rady nadzorczej, i Grzegorza Baszczyńskiego, prezesa, poza maluchami łączą też inne pasje: właśnie kupili wspólny samolot. Co ich dzieli? Jedno pokolenie.

— W 1990 r., gdy Grzesiek po kilku tygodniach od założenia firmy dołączył do nas, szybko się okazało, że nosi to samo nazwisko co mój bardzo ciepło wspominany znajomy z politechniki. Z czasów, kiedy tam asystowałem na wydziale elektrycznym. Szybko doszliśmy do porozumienia i wniosku, że Grzegorz to ten dzieciak w okularach, jakiego pan Jurek, do którego przez lata wysyłałem kartki na święta, przyprowadzał co jakiś czas na uczelnię — uśmiecha się Sławomir Wysmyk.

Ryzyko się opłaci

Samolot i sporty motorowe. Adrenalina towarzyszy duetowi z Łodzi od zawsze. Sławomir Wysmyk i Grzegorz Baszczyński twierdzą, że ryzykują często. Ten drugi wspomina nawet, że jak przyszedł do spółki, to powiedział, że może i za darmo pracować, bo mu się tak podoba, co tu robią. Był na trzecim roku studiów.

— Dwa lata później wydaliśmy pierwszy katalog na polskim rynku turystycznym. Pięć lub sześć kierunków. Co ciekawe, projektowaliśmy go w firmie Małgorzaty Niezabitowskiej. Poważny przełom finansowy przeżyliśmy dopiero w 2002 r., w rok po 11 września, po którym czartery latały prawie puste. Niektóre biura pobankrutowały, ale myśmy przetrwali — mówi Grzegorz Baszczyński

W 2004 r. stali się spółką bogatą.

— Dopiero wtedy zaprocentowała zasada: co cię nie zabije, to cię wzmocni. Przekształciliśmy się wtedy w spółkę akcyjną — dodaje Sławomir Wysmyk.

Na wyniku Rainbow Tours w ubiegłym roku odbije się przeprowadzona także za pieniądze z giełdowej emisji inwestycja na Ukrainie. Łodzianie chcą tam zdobyć 100 mln zł przychodów.

Tuż przed świętami Rainbow Tours zakończył przejęcie dwóch spółek nowych technologii. Zapłacił za nie prawie milion złotych. Mowa o portalu turystycznym TravelOvo i firmie informatycznej TravelTech. Kupno udziałów tych spółek pozwoli Rainbow Tours na zbudowanie nowoczesnej internetowej platformy sprzedażowej. TravelOvo będzie połączone z już działającym serwisem spółki — Wyruszamy.pl. TravelTech obsługuje takie platformy technicznie.

Szefowie Rainbow Tours przyznają, że zamierzają zaryzykować i spróbować wprowadzić w Polsce usługę „Wakacje szyte na miarę”. Na razie dostępna jest ona u takich światowych gigantów, jak Expedia.com czy Lastminute.com. O co chodzi? W ramach jednej transakcji i jednej rezerwacji na portalu można wykupić jednocześnie kilka różnych, niepowiązanych ze sobą świadczeń turystycznych. Użytkownik wypełnia tylko jeden formularz, a system przeszukuje w tle różne bazy danych (hotelowe, lotnicze, rent a car itp.), łącząc różne usługi turystyczne w jeden wspólny pakiet.

Rainbow Tours chce zadebiutować z ofertą na początku marca. W lutym w połączonych portalach ruszy hipermarket turystyczny — na wspólnych stronach będzie można całkowicie online zarezerwować imprezę turystyczną. Na początek będzie nią objętych sześciu touroperatorów. W ramach jednego zapytania przeszukamy tu też bazy tanich i tradycyjnych linii lotniczych.

Początki w bilecie

Lotnisko w Łodzi-Lublinku odstaje nieco od metropolitarnych zapędów stolicy polskiego filmu fabularnego. Słowem — nie robi wrażenia. Nawet lotniskowa kawiarnia-restauracja w nowoczesnym, acz małym budynku przypomina wystrojem czasy, gdy Sławomir Wysmyk i Grzegorz Baszczyński wozili łodzianom tańsze bilety lotnicze z Berlina. Czyli rok 1990.

— Mój pomysł na firmę rzeczywiście początkowo nie był pomysłem na biuro podróży, lecz na firmę sprzedającą bilety lotnicze. Za komuny można było do Londynu dostać się za 100 żywych dolarów autobusem, za 200 pociągiem albo za 300 samolotem, ale po oficjalnym kursie. Najtaniej było zatem samolotem. Pomyślałem więc, że to się musi unormować. Za młodu dużo podróżowałem. Wiedziałem, że bilet z Berlina do USA kosztuje 600 dol., a od nas 1200. Na biznesie opartym na tej wiedzy powstało późniejsze Rainbow Tours. Na początku nazywaliśmy się Jet Podróże — wspomina biznesowe początki Sławomir Wysmyk.

Nie ukrywa też zacięcia finansowo-rzemieślniczego w latach 80. Co pozwalało u schyłku PRL całkiem dobrze żyć i podróżować.

— Produkowałem abażury do lamp i inne duperele. Taka fabryka drutu, śrutu i giętych parasoli — uśmiecha się.

30 procent kapitału założycielskiego dzisiejszego Rainbow Tours poszło na zakup dalekopisu. Bilety sprowadzali w niesamowity sposób.

— Wsiadaliśmy w malucha wieczorem, rano byliśmy w Berlinie na poczcie, gdzie bilety były deponowane, bo firma, od której je kupowaliśmy, pochodziła z Hamburga. Po południu byliśmy w Polsce, klient przychodził i odbierał bilet — dorzuca zdyszany Grzegorz Baszczyński.

Samolotem chciałbym

Prezes Rainbow Tours zdążył się zmęczyć, nim zamówił pierwszą kawę, bo właśnie z przyjacielem wrócili ze zdjęć przy nowym wspólnym nabytku — cessnie z drugiej połowy lat 60. za dobrych kilkadziesiąt tysięcy euro. Samolot na świeże powietrze trzeba było wypchnąć, używając siły mięśni właścicieli.

— Od zawsze uwielbiałem oglądać, jak na Okęciu lądują i startują samoloty. Myślę, że marzenia o pilotowaniu skrzydlatych maszyn zrodziły się we mnie właśnie wtedy. Decyzja o pójściu na kurs naszła mnie po tym, jak wpadł mi w ręce i wciągnął mnie komputerowy symulator lotów. Stać nas na kursy pilotażu i samolot. Nie spodziewaliśmy się tylko, że zdanie egzaminu na pilota wymaga wkucia aż tak obszernego materiału teoretycznego — mówi Grzegorz Baszczyński, który był pomysłodawcą zakupu samolotu.

Początkowo obaj biznesmeni myśleli, że realizacja ich nowej pasji będzie przynosiła im więcej frajdy niż tylko wciąganie i wyciąganie samolotu oraz weekendowe loty turystyczne. Zderzenie z powietrzną rzeczywistością okazało się jednak bolesne. Choć Grzegorz Baszczyński twierdzi, że także mobilizujące, bo bliski jest decyzji o zrobieniu kolejnego kursu na latanie w chmurach.

— Do tego czasu nie będę latał w interesach cessną. Prędkość przelotowa nie jest za duża. Bez międzylądowania doleciałbym dziś jedynie do Chorwacji. W 5 do 6 godzin, przy dobrej pogodzie — opowiada Grzegorz Baszczyński.

Dla Sławomira Wysmyka pilotowanie samolotu to spełnienie dziecięcych marzeń. Maluchem już się nie ściga. Sponsoruje syna, który jeździ gokartami.

— Paweł ma nawet sukcesy. Zdobył kilka razy tytuł wicemistrza Polski — chwali się Sławomir Wymyk. n

Prawie sto lat historii

Cessna to jeden z najbardziej znanych producentów lekkich samolotów. Historia firmy sięga początków XX w., kiedy to w 1911 r. Clyde Cessna, farmer zamieszkały w USA, wybudował drewniany samolot i przeleciał nim jako pierwszy trasę między rzeką Missisipi oraz Górami Skalistymi. Przedsiębiorstwo kilka razy zmieniło właściciela. Od 1992 r. jej właścicielem jest firma Textron Inc. Najbardziej znane modele Cessny to szkoleniowo-treningowy Cessna 150 i jego nowsza wersja — 152 (często stosowane w lotniczym szkoleniu podstawowym), a także rodzina Conquest (od modelu 425), która począwszy od modelu 500, została przemianowana na Citation. Citation to samoloty przeznaczone do przewozów pasażerskich — głównie biznesowych.

Bon, czyli lipna dewiza

Rainbow Tours zaczął działać tuż po tym, jak handel walutami w Polsce znów stał się legalny i w 1989 r. Leszek Balcerowicz ustanowił kurs 1 dolar=9500 zł (0,95 zł). Do tego czasu, omijając cinkciarzy, dewizy można było zamienić jedynie na bony PeKaO — zastępczy środek płatniczy, którymi płaciło się w Peweksie lub w Baltonie.

Liczby w kolorze tęczy

14

Nawet tyle nowych biur obsługi turystów zamierza w 2008 r. otworzyć łódzki touroperator.

22

mln zł Tyle przychodu ma przynieść Rainbow Tours nowy portal, który spółka buduje m.in. na bazie przejętych — portalu Travel- Ovo i firmy informatycznej TravelTech.

500

mln zł Taki obrót Rainbow Tours chce mieć w 2012 r. W tym roku zamierza osiągnąć 230 mln zł.

Latający maluch

Dział sportu samochodowego w Fabryce Samochodów Małolitrażowych w Bielsku-Białej powołano z inicjatywy Zbigniewa Klimeckiego, wielkiego entuzjasty sportowych wyczynów fiata 126p oraz autora książek o tym samochodzie. Sportowy chrzest maluch przeszedł w czasie Rajdu Wisły w 1972 r. Przełomowym momentem w startach sportowych 126p był jednak przejazd seryjnego malucha w Rajdzie Monte Carlo w 1975 r. Dokonał tego (oczywiście poza konkurencją) trzykrotny mistrz Europy w rajdach samochodowych Sobiesław Zasada. Ostatnią wersją sportową malucha był 126 bis rally. Silnik zmodyfikowano, podwyższając m.in. stopień sprężania, by osiągnął moc blisko 50 KM przy 7000 obr./min. Samochód rozpędzał się do 140 km/h i ważył 630 kg.

Rafał Kerger

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Rafał Kerger

Polecane