Dwóch wspaniałych przeciw 25 ślepcom

opublikowano: 17-11-2020, 19:02

Interesy finansowe Unii Europejskiej są chronione zgodnie z ogólnymi zasadami zawartymi w traktatach, w szczególności zgodnie z wartościami zapisanymi w art. 2 traktatu o UE. Rada Europejska podkreśla znaczenie ochrony interesów finansowych UE. Rada Europejska podkreśla znaczenie poszanowania praworządności.

Zacytowany punkt A24 konkluzji szczytu RE z 21 lipca 2020 r. powinni wbić sobie do głów wszyscy uczestnicy konfliktu rozsadzającego Unię Europejską. Zapis jest ogólnikowy, bo tylko taki został zaakceptowany przez 27 prezydentów/premierów, ale jego interpretacja od pierwszych minut różniła się o 180 stopni. Mateusz Morawiecki triumfował na użytek krajowy: „Nie ma uzależnienia środków europejskich od praworządności. Wszystkie procedury wymagają jednomyślności w RE”, natomiast Charles Michel, przewodniczący RE, ten sam zapis odczytał biegunowo inaczej: „Po raz pierwszy poszanowanie praworządności jest jednym z decydujących kryteriów wydatków budżetowych. Uznaliśmy, że praworządność, dobre rządy i nasze wspólne wartości muszą być fundamentem tego, co robimy”.

Jarosław Kaczyński i Viktor Orbán (na archiwalnym krynickim zdjęciu rozdzieleni Beatą Szydło) rzucają wyzwanie unijnej wspólnocie. Fot. Marek Wiśniewski
Jarosław Kaczyński i Viktor Orbán (na archiwalnym krynickim zdjęciu rozdzieleni Beatą Szydło) rzucają wyzwanie unijnej wspólnocie. Fot. Marek Wiśniewski
Marek Wiśniewski

Interpretacja premiera stała się w Polsce dyrektywą kampanii rządowego aparatu propagandowego. Na jej czele stoi oczywiście TVP, zasilona przez PiS z publicznej kasy kwotą blisko 2 mld zł. Pierwszym filarem kampanii jest powoływanie się na ustalenia szczytu RE, ale rzecz jasna bez przypominania konkretnych treści, ponieważ ich zacytowanie natychmiast wysadza ten filar. Drugi to pomijanie okoliczności, że rozporządzenie o praworządności opiera się na strategicznym art. 2 traktatu o UE, definiującym wspólnotowe wartości, a nie na proceduralnym art. 7. Największą fałszywką kampanii jest jednak teza, jakoby rozporządzenie – zaakceptowane wstępnie na poziomie ambasadorów – forsowały jakieś diabelskie moce z Brukseli, jacyś niewybierani przez nikogo eurokraci, tańczący jak im zagra prezydencja Niemiec.

Prawda jest natomiast dla PiS oraz węgierskiego Fideszu brutalna. W ministerialnej Radzie UE (to druga, obok Parlamentu Europejskiego, izba legislacyjna) akty prawne uchwala wyłącznie 27 rządów suwerennych państw. Akurat w sprawie praworządności stosunek wynosi 25 do 2, zaś procentowy rozkład unijnych obywateli 89,33 do 10,67 (Polska ma w UE udział ludnościowy 8,49, Węgry zaś 2,18). To przewaga miażdżąca, znacznie powyżej progu wymaganego traktatem – za aktem legislacyjnym musi opowiedzieć się co najmniej 15 państw, zamieszkanych przez 65 proc. ludności UE. Propagandowa narracja przedstawia Jarosława Kaczyńskiego (to nasz prawdziwy władca) oraz Viktora Orbána jak w tytule tego tekstu, przy czym walczących ze złem rewolwerowców jest tym razem dwóch, a nie siedmiu. Kontynuując to rozumowanie – pozostali unijni prezydenci/premierzy to widocznie ślepcy, którzy stadnie wiodą swoje państwa na zatracenie. Dla przykładu tacy szczególnie bliscy Mateuszowi Morawieckiemu, jak czeski premier Andrej Babiš, który sam ma za uszami zarzuty zdefraudowania unijnych dotacji, oraz Saulius Skvernelis, wkrótce odchodzący po wyborczej porażce premier Litwy. Dla nich, oraz dla pozostałych prezydentów/premierów, powiązanie wypłat wspólnotowych pieniędzy z praworządnością to oczywistość.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane