Dworcowy przykład PPP prosto z Sopotu

Anna Pronińska
opublikowano: 2011-08-31 00:00

Po Żywcu to drugi tak duży projekt PPP, w którym prywatni partnerzy złożyli oferty.

Po Żywcu to drugi tak duży projekt PPP, w którym prywatni partnerzy złożyli oferty.

Dwie wiążące oferty wpłynęły w Sopocie na inwestycję w modelu partnerstwa publiczno-prywatnego (PPP). Chodzi o zagospodarowanie 17 tys. mkw. terenów w pobliżu dworca PKP, należących do miasta i do Polskich Kolei Państwowych (PKP). I to na niemałą kwotę. Gra idzie bowiem o 50 mln EUR (ponad 207 mln zł).

Od niemal roku miasto negocjowało z dwoma potencjalnymi partnerami. To Bałtycka Grupa Inwestycyjna oraz warszawska firma Global Retail Residential Estate Services.

Krok od sukcesu

— Złożenie wiążących ofert jest niewątpliwie znaczące, tym bardziej że w przedsięwzięcie zaangażowane są dwa podmioty publiczne: miasto i PKP. Jeśli przedsięwzięcie o tak skomplikowanej strukturze się powiedzie, będzie zachętą dla kolejnych. Szczególnie że dokumentacja w tego typu inwestycjach będzie miała podobny charakter — mówi mecenas Iga Lis z kancelarii CMS Cameron McKenna.

Do zadań partnera prywatnego w Sopocie będzie należeć zaprojektowanie, budowa, sfinansowanie i wyposażenie kompleksu usługowo-komercyjnego z funkcjami: dworcową, hotelem i parkingami, oraz przebudowa układu komunikacyjnego. Zarabiać będzie na wieloletnim zarządzaniu inwestycją. Będzie też właścicielem lub użytkownikiem nieruchomości i nowych obiektów. Miasto pozostanie właścicielem układu komunikacyjnego, a dworzec PKP będzie przekazany kolejom. Inwestycja zakończy się w 2014 r.

— W Sopocie mamy do czynienia ze złożoną strukturą, w której ryzyko przychodów inwestycji jest w znacznej części po stronie partnera prywatnego. To on będzie zobowiązany zapewnić finansowanie dla całego przedsięwzięcia — mówi mecenas Iga Lis.

Co powie bank

Jej zdaniem, przełomem dla sopockiego PPP będzie moment, gdy pod lupę weźmie je bank.

— Nie jest jednak wykluczone, że potencjalni partnerzy będą chcieli częściowo finansować przedsięwzięcie z pieniędzy własnych. Przy mniejszych projektach taka praktyka jest często rozważana — dodaje mecenas z CMS Cameron McKenna.

— Wciąż nie wiemy, czy oferty zostaną zaakceptowane. Trzeba też pamiętać, że umowy PPP są zawierane warunkowo. Wszystko zależy od tego, czy podmiot prywatny pozyska finansowanie — mówi radca prawny Agnieszka Ferek z kancelarii Hogan Lovells.

Z wcześniejszych wypowiedzi Anity Sałek, z wydziału strategii rozwoju Sopotu, wynikało, że przy złożeniu oferty podmiot prywatny musiał przedstawić m.in. promesę bankową.

Według Agnieszki Ferek, cieszy każde PPP.

— Po Żywcu to będzie drugi tak duży projekt w PPP w Polsce — mówi Agnieszka Ferek.

W połowie września starostwo w Żywcu ma podpisać z kanadyjskim konsorcjum InterHealth Canada umowę na budowę za 138 mln zł szpitala i świadczenie usług medycznych w PPP.