Dwugłos Polski przed TSUE

opublikowano: 12-10-2022, 12:15
Play icon
Posłuchaj
Speaker icon
Close icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl

Szef KNF mówi sędziom coś zupełnie przeciwnego niż w stanowisku pisemnym przedstawił rząd, który wcześniej konsultował się z nadzorem.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • czym różni się stanowisko KNF od stanowiska rządu przed TSUE
  • z kim rząd konsultował się w sprawie rozpatrywanej przez TSUE
  • co w swojej opinii napisała KNF

Dzisiaj ważny dzień dla sektora bankowego, a dla przewodniczącego Komisji Nadzoru Finansowego (KNF) w szczególności. Jacek Jastrzębski przedstawia swój pogląd w sprawie kwestii frankowej rozstrzyganej przez Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE). Warszawski sąd zapytał europejski trybunał, czy w przypadku uznania umowy kredytowej za nieważną kredytobiorcy i bankowi przysługują dodatkowe roszczenia poza zwrotem kapitału.

Odważna decyzja:
Odważna decyzja:
Jacek Jastrzębski, szef KNF, zdecydował się wystąpić w kontrze do rządu. Pierwszy raz tak wyraźnie pokazuje niezależność instytucji, którą kieruje.

Szef nadzoru, zgodnie z tym, co zapowiedział we wtorek podczas spotkania z dziennikarzami, stanowczo opowiada się za prawem banków do żądania wynagrodzenia za kapitał wykorzystywany przez klienta. Przypomina, że celem dyrektywy 93/13 o nieuczciwych zapisach w umowach kredytowych jest przywrócenie równości stron umowy. Dodatkowe wynagrodzenie dla kredytobiorcy, czyli darmowy kredyt, bo to w istocie oznaczałaby decyzja TSUE odmawiająca bankom prawa do wynagrodzenia, wykracza daleko poza cele dyrektywy. Poza tym oczekiwanie, że kapitał można używać za darmo, podważa fundamenty gospodarki rynkowej.

Szef KNF skupia się głównie na dewastacyjnym wpływie takiego orzeczenia na sektor finansowy w Polsce, który zostanie wydrenowany z kapitałów, co doprowadzi do jego załamania. Koszt dla banków KNF szacuje na 100 mld zł. W efekcie upadnie jeden duży bank, a być może kilka kolejnych. Gospodarka realna zostanie pozbawiona finansowania bankowego. Jacek Jastrzębski alarmuje, że TSUE może nam zafundować kryzys finansowy w szczycie recesji, w którą wchodzi polska i światowa gospodarka.

Pełnomocnik ma inne zdanie niż KNF

Liczby i argumentacja osoby odpowiedzialnej za stabilność rynku finansowego w Polsce nie mogą nie zrobić wrażenia na sędziach w Luksemburgu, ale mogą też wprawić ich w niemałą konsternację. Od stycznia tego roku trybunał dysponuje bowiem oficjalnym stanowiskiem Polski w sprawie wynagrodzenia za kapitał i jest ono skrajnie różne od opinii szefa KNF. W „Założeniach do stanowiska Rzeczpospolitej” do frankowego sporu czytamy: „Polska powinna wskazać, że dyrektywa 93/13/EWG sprzeciwia się temu, aby konsument mógł zostać zobowiązany do zapłaty na rzecz przedsiębiorcy wynagrodzenia za korzystanie z przedmiotu umowy, która została uznana za nieważną, gdyż nie mogła być dalej wykonywana po wyeliminowaniu z niej postanowień niedozwolonych”.

Podczas gdy szef KNF przekonuje sędziów, że orzeczenie niekorzystne dla banków byłoby sprzeczne ze skutecznością prawa, to Departament Prawa UE KPRM napisał w imieniu rządu, że przyznanie im prawa do wynagrodzenia „byłoby sprzeczne z zasadą skuteczności, gdyż prowadziłoby do pozbawienia dyrektywy 93/13/EWG znaczenia i podważało jej cele”. Dyrektywa nie spełniałaby wówczas funkcji odstraszającej.

Co ważne, w listopadzie 2021 r. KNF, poproszony o opinię do stanowiska rządu, napisał mniej więcej to samo, co przewodniczący ustnie przedstawia sędziom TSUE. Nadzór wyraźnie stwierdził, że upadek umowy jest sankcją dla banków i generuje poważne koszty. O ile w opcji zakazu dochodzenia wynagrodzenia banki będą musiały liczyć się ze stratą 100 mld zł, to w scenariuszu upadku umowy jest to kwota o połowę mniejsza, ale równie potężna.

Stanowisko nadzoru pominięte

Rząd napisał, że konsultował stanowisko z Urzędem Ochrony Konkurencji i Konsumentów, Ministerstwem Sprawiedliwości, Ministerstwem Finansów oraz Komisją Nadzoru Finansowego. Z prostego zestawienia treści stanowiska rządowego z opinią nadzoru wynika, że została ona w zupełności pominięta. Pogląd pozostałych urzędów jest nieznany, bo ich treść jest niedostępna, ale z całą pewnością to one ukształtowały postawę rządu.

Jaką decyzję podejmą sędziowie w Luksemburgu i jak na ich stanowisko wpłynie dysonans poznawczy wynikający z zapoznania się ze sprzecznymi informacjami z Polski, dowiemy się za kilka miesięcy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane