Dyrektorzy lubią e - mailowe biuletyny

Kamil Kosiński
opublikowano: 12-10-2005, 00:00

Internetowa korespondencja seryjna kojarzy się ze... spamem. Ale ma i formę akceptowaną, a nawet pożądaną przez odbiorców.

Poczta elektroniczna stanowi coraz powszechniejszą formę komunikacji. Dzięki temu rośnie również jej marketingowe znaczenie. Dlatego właśnie zajmująca się e-marketingiem spółka Sare przeprowadziła badanie wykorzystania kont pocztowych przez ich użytkowników. Zostało ono wykonane przy wykorzystaniu ankiety umieszczonej w serwisach internetowych MediaRun, Brief, e-biznes.pl, Sare i Radia PIN. W ankiecie wzięło udział 634 respondentów, z których dwie trzecie nie przekroczyło 30 roku życia.

— Porównywaliśmy tę strukturę wieku ze strukturą wieku internautów z raportów Interactive Advertising Bureau Polska. Te wyniki się pokrywają. Internauci są po prostu młodzi — podkreśla Krzysztof Dębowski, dyrektor zarządzający spółki Sare.

Menedżer na celowniku

Każdy z badanych miał już swój własny adres e-mail. W porównaniu z rokiem 2004 zwiększyła się też liczba osób, które mają więcej niż jedno konto poczty elektronicznej. Taką deklarację złożyło 67 proc. badanych. Wśród posiadaczy dwóch i więcej kont pocztowych dominują pracownicy działów marketingu i IT.

Do tych ostatnich mało kto jednak pisze. Największą ilość wiadomości otrzymują dyrektorzy. Aż 40 proc. z nich deklaruje, że odbiera ponad 40 maili dziennie.

— To osoby decyzyjne, więc do nich kierowana jest korespondencja zewnętrzna dotycząca nawiązania współpracy. Z drugiej strony, otrzymują oni wiele maili od pracowników, w których zawarte są różne pytania jak i dokumenty do akceptacji — wyjaśnia Krzysztof Dębowski.

W porównaniu z 2004 r. zwiększyła się ilość niezamówionych informacji handlowych odbieranych przez respondentów. Grupą najczęściej otrzymującą tzw. śmieciową pocztę są dyrektorzy — aż 81 proc. z nich deklaruje, że dostaje ją często. Wynikać może to z faktu, iż to oni często odbierają pocztę kierowaną na popularne adresy, takie jak biuro... czy office...

Ankietowani nie wzdrygają się jednak przed otrzymywaniem korespondencji masowej jako takiej. Subskrypcja internetowych biuletynów jest dla nich jednym z najpopularniejszych sposobów na pozyskiwanie ciekawych informacji. Dowodem na popularność tej formy komunikacji jest ilość biuletynów otrzymywanych przez ankietowanych. Co piąty prenumeruje ich więcej niż 10, a zaledwie co dziesiąty nie otrzymuje żadnego.

Biuletyn tak, spam nie

Dobrowolny charakter tej formy korespondencji masowej powoduje, że internauci mają do niej pozytywny stosunek. Odróżnia ją to znacząco od spamu, który — jak wykazało zeszłoroczne badanie — jest irytujący aż dla 84 proc. badanych.

Zmiany można zaobserwować w kwestii pożądanej częstotliwości wysyłek. O ile zeszłoroczne badanie pokazało, że większość odbiorców chciałaby otrzymywać informacje codziennie, o tyle teraz zdecydowanie największa grupa respondentów odpowiedziała, że nie ma na to reguły.

— Wynika to z pewnością z rozwoju wielu różnych form biuletynów, z których każda powinna charakteryzować się inną częstotliwością. Typowe biuletyny informacyjne powinny być wysyłane codziennie. Podobną częstotliwość można zalecić biuletynom dotyczącym relacji inwestorskich, zawierających kursy akcji czy rekomendacje. Jeśli biuletyn zawiera informacje z życia jednej firmy, to taka częstotliwość nie ma sensu. Tych informacji nie ma po prostu tak wiele, aby codziennie coś napisać. Biuletyny powiązane z programami lojalnościowymi niemal z założenia rozsyłane są okazjonalnie, w nieregularnych odstępach czasu — tłumaczy Krzysztof Dębowski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu