Dyskonty wykańczają małe sklepy

opublikowano: 12-09-2019, 22:00

Branża handlowa jest najbardziej zadłużonym sektorem w gospodarce. Coraz więcej firm zajmujących się sprzedażą balansuje na granicy wypłacalności

Rosną zaległości handlu — wynika z badania BIG Info Monitor. W tej branży jest najwięcej podmiotów, które mają problem z odzyskiwaniem należności.

Mniejsze placówki handlowe muszą się integrować, żeby móc konkurować z
dyskontami — zwraca uwagę Maciej Ptaszyński, dyrektor Polskiej Izby Handlu
Zobacz więcej

RAZEM ŁATWIEJ:

Mniejsze placówki handlowe muszą się integrować, żeby móc konkurować z dyskontami — zwraca uwagę Maciej Ptaszyński, dyrektor Polskiej Izby Handlu Fot. ARC

Więcej długów i bankrutów

Już niemal dwie na trzy firmy z tego sektora (63 proc.) czekają na uregulowanie wystawionej faktury przez ponad dwa miesiące. Na początku roku była to co druga firma. Przy tym problem dotyczy głównie handlu hurtowego, uzależnionego m.in. od sklepów detalicznych.

— W ciągu roku kwota zaległości handlu detalicznego wobec kontrahentów i banków wzrosła o 25 proc., podczas gdy zaległości handlu hurtowego o 17 proc., a firm we wszystkich sektorach gospodarki o mniej niż 16 proc. — mówi Sławomir Grzelczak, prezes BIG Info Monitor.

Dane o słabej kondycji sektora potwierdzają analizy Centralnego Ośrodka Informacji Gospodarczej (COIG). Z jego wyliczeń wynika, że w pierwszej połowie 2019 r. postępowaniami restrukturyzacyjnymi objęto 68 firm zajmujących się handlem, czyli 30,36 proc. wszystkich przedsiębiorstw, które znalazły się w kłopotach. Niewiele lepiej wygląda sytuacja przedsiębiorstw handlowych pod względem upadłości, które objęły 25,57 proc. wszystkich firm. Natomiast z podsumowania Coface za pierwsze półrocze wynika, że upadłości firm handlowych to aż 29 proc. wszystkich bankructw.

— W handlu nadal widać pogorszenie statystyk upadłościowych. Ryzyko płynnościowe w tym sektorze gospodarki jest duże pomimo wysokiej konsumpcji wewnętrznej, a walka o klienta zażarta. W związku z tym spadają marże i coraz więcej mniejszych podmiotów ma problemy z utrzymaniem się na rynku. Jednak kłopoty z płynnością nie dotyczą tylko małych dystrybutorów czy detalistów. Również większym spółkom trudno utrzymać rentowność i płynność na odpowiednim poziomie, umożliwiającym przetrwanie na rynku — podkreśla Marcin Siwa, dyrektor działu oceny ryzyka w Coface.

Liczba upadłości i restrukturyzacji w handlu wzrosła w tym roku o 16 proc., a w ciągu dwóch lat aż o 40 proc. O niewypłacalnościach firm w polskim handlu informował niedawno także Euler Hermes, ubezpieczyciel należności handlowych. Jego analitycy zwrócili uwagę, że pierwszy kwartał zawsze jest sprawdzianem dla firm handlowych, które w tym czasie podliczają zyski osiągane w sezonie świątecznym. Okazało się, że widoczny optymizm konsumencki i wzrost konsumpcji nie zahamowały skali wzrostu liczby niewypłacalności w handlu hurtowym, tylko ją spotęgowały.

W kupie raźniej

Zdaniem Macieja Ptaszyńskiego, dyrektora Polskiej Izby Handlu (PIH), problemy branży wynikają w dużej mierze ze zdominowania rynku przez dyskonty.

— Sieci dyskontowe postawiły na zawężony asortyment, z reguły 2-3 tys. pozycji najszybciej rotujących. Dzięki temu przy ogromnych obrotach, rzędu wielu miliardów złotych, generują potężny popyt w każdej kategorii produktowej. W efekcie producenci oferują im produkty w cenach zbliżonych do kosztów wytworzenia. Muszą jednak gdzieś wygenerować marże i robią to zazwyczaj kosztem mniejszych podmiotów oraz sieci, którym sprzedają towar znacznie drożej niż dyskontom, co dodatkowo obciąża budżety małych spółek handlowych — tłumaczy Maciej Ptaszyński.

Mniejsze sklepy, żeby móc konkurować z dyskontami, muszą postawić na szerszy asortyment. To niesie ryzyko, że część towaru będzie rotowała wolniej, co z kolei spowoduje zamrożenie pieniędzy.

— Jeżeli mamy do czynienia z niską rentownością, może się to skończyć pogorszeniem płynności — mówi Maciej Ptaszyński.

Dlatego warto, żeby mniejsze podmioty integrowały się w systemach franczyzowych albo grupach zakupowych. Wtedy będą mogły korzystać z efektu skali przy zakupach. Podobny efekt można osiągnąć dzięki współpracy z silnym dystrybutorem.

— Dodatkową zaletą integracji i czynnikiem zmniejszającym ryzyko utraty płynności jest dostęp niezależnych i działających na własny rachunek podmiotów w ramach franczyzy do wiedzy i big data całej sieci. Mogą one wówczas optymalizować zakupy, tak by na podstawie wiedzy z sieci zachować optymalną relację między szerokością asortymentu a jego rotacją — mówi Maciej Ptaszyński.

49 proc. Taki odsetek firm ma do spłaty należności przeterminowane o ponad 60 dni.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Sylwia Wedziuk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu