Dyskryminacja kobiet nie jest już tak odczuwalna

Monika Niewinowska
07-09-2001, 00:00

Dyskryminacja kobiet nie jest już tak odczuwalna

Mimo że w polityce nadal jeszcze dominują mężczyźni, stale rośnie liczba pań, chcących brać w niej aktywny udział. Część z nich wciąż jednak czuje się dyskryminowana. Ich zdaniem, pierwszą przeszkodą, z którą muszą się zmierzyć, są zakorzenione w społeczeństwie stereotypy, ograniczające rolę kobiety do matki i pani domu.

Słysząc słowo polityk większość osób wyobraża sobie mężczyznę w średnim wieku i dobrze skrojonym, ciemnym garniturze. Jest to głęboko zakorzeniony w społeczeństwie wizerunek osoby decydującej o losach państwa. Tymczasem w gronie polityków dynamicznie wzrasta udział kobiet. Mimo licznych obowiązków związanych z przypisaną im kulturową rolą matki i gospodyni domowej, dotrzymują one kroku mężczyznom w politycznym pochodzie.

Strach przed wiatrakami

Polityka to dziedzina życia do niedawna zarezerwowana wyłącznie dla panów. Ta wielowiekowa dominacja mężczyzn w życiu politycznym spowodowała wytworzenie się wokół tego zawodu wielu mitów.

— Większość społeczeństwa uważa, że polityka jest jakąś odrębną dziedziną życia, wiedzą tajemną, zastrzeżoną dla zamkniętej grupy osób — twierdzi Katarzyna Kądziela, kandydatka w wyborach parlamentarnych z ramienia UW.

Kobieta polityk jeszcze dziś, w czasach równouprawnienia, wzbudza zainteresowanie. W oczach opinii publicznej zawód polityka nadal jest widziany jako mało kobiecy. Taka opinia powoduje, że panie rzadziej niż mężczyźni podejmują próbę walki o miejsce w rządzie.

— To, że kobiety tak rzadko biorą udział w polityce, wynika z braku wiary w siebie. Już z elementarza uczą się, że mama prowadzi dom, a tata pracuje. Te stereotypy stanowią największą barierę. Kobiety muszą przekonać same siebie o tym, że wierzą w możliwość ich przełamania — mówi Marta Mordasewicz-Zubrzycka, radna miasta stołecznego Warszawy, wydawca i przewodnicząca Polskiej Sekcji Europejskiej Ligi Kobiet, piąta kandydatka Platformy Obywatelskiej, zajmująca pierwsze miejsce na swojej liście, pełnomocnik ds. kobiet w PO.

Branża: kobieta

Te panie, którym udało się przełamać bariery i zaistnieć w polityce, starają się robić wszystko, aby przekonać inne kobiety o tym, że jest to rzeczą osiągalną. Pragną jednocześnie walczyć z dyskryminacją kobiet, zarówno w życiu publicznym jak i prywatnym, poprzez tworzenie organizacji wspierających ich działalność, a także grupy reprezentującej w rządzie ich interesy.

— Kobiety są, moim zdaniem, dyskryminowane zarówno w polityce, jak i przez politykę. A próby zmian tej sytuacji, choćby przez lobbing polityczny, spotykają się często z ironicznym uśmiechem. Tymczasem polska kobieta powinna być traktowana jak polska branża. Dlaczego górnicy, hutnicy czy cukiernicy mogą mieć w rządzie reprezentację dbającą o ich interesy, a kobiety nie? Stanowimy przecież połowę społeczeństwa — apeluje Katarzyna Kądziela.

Zdaniem pań polityków, proporcje w rządzie powinny być zbliżone do tych, występujących w ogóle społeczeństwa. Dobrą tendencją jest, ich zdaniem, wprowadzanie przez niektóre partie dolnego, 30-proc. limitu udziału jednej z płci wśród kandydatów do rządu. Do rzadkości należy również kobieta zajmująca wysokie, eksponowane stanowisko.

— Kobiety trafiają na najwyższe stanowiska z reguły wtedy, gdy stają się one z różnych względów nieatrakcyjne. Jako przykład mogę podać Halinę Wasilewską-Trenkner. Moim zdaniem, stała się ona kozłem ofiarnym — narzeka Wanda Nowicka, dyrektor Federacji na Rzecz Kobiet i Planowania Rodziny, kandydatka z listy UP-SLD.

Dyskryminacja miewa, według posłanek, też zawoalowaną formę.

— Przeglądając akty prawne roty ślubowania zwróciłam uwagę na ciekawą manipulację rodzajem osoby składającej przysięgę. Przysięga premiera czy pracownika NIK-u ma rodzaj nijaki, jednak składający przyrzeczenie na prezydenta i prezesa NIK-u wypowiada się w rodzaju męskim. Moim zdaniem, treści wszystkich rot ślubowania powinny być sformułowane w rodzaju nijakim — zauważa Helena Góralska posłanka UW, członek Komisji Obrony Narodowej, przewodnicząca Stałej Podkomisji ds. Finansów Armii.

Kobiece spojrzenie

Często zdarza się, że kobiety mają zupełnie inne niż mężczyźni spojrzenie na niektóre sprawy. Ich zdaniem, uwzględnianie ich opinii pozwoliłoby uniknąć popełnienia wielu błędów.

— Kobiety zwracają często uwagę na szczegóły, których nie zauważają mężczyźni. Kiedy zajęłam się finansami armii, w pierwszej kolejności postanowiłam przeanalizować zasadność skali wydatków na jej bieżące utrzymanie. Stanowią one bowiem 85 proc. wszystkich kosztów. Mężczyźni koncentrowali się zaś na tych 15 proc., przeznaczanych na uzbrojenie i sprzęt wojskowy. Nie chcę tu powiedzieć, że kobiety są lepsze czy mądrzejsze od mężczyzn. Sądzę jednak, że są inne. Współpraca obu płci pozwala, moim zdaniem, na szersze spojrzenie na problem, co sprzyja znalezieniu najlepszego rozwiązania — przekonuje Helena Góralska.

Kobiety często też koncentrują swoją uwagę na problemach społecznych, do których mężczyźni z różnych powodów nie przywiązują tak dużej wagi.

— Zawsze interesowałam się życiem innych ludzi i tym, co zrobić, żeby świat był lepszy. To był początek mojej drogi do polityki. Ja zajmuję się przede wszystkim ludźmi, szczególnie tymi, którym jest ciężko — dodaje Katarzyna Kądziela.

l Monika Niewinowska

m.niewinowska@pb.pl % (22)6116217

Andzrej Olechowski

Lider Platformy Obywatelskiej

Mam wrażenie, że dzisiaj sytuacja kobiet w polityce jest lepsza niż kiedykolwiek. Uważam, że jest wiele innych dziedzin życia, w których kobiety są bardziej dyskryminowane, np. biznes. Moim zdaniem, problem polega na tym, że stosunkowo mało pań w ogóle chce się aktywnie udzielać w polityce.

Więcej pewności siebie, drogie Panie!

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Monika Niewinowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Kariera / Dyskryminacja kobiet nie jest już tak odczuwalna