Dyskusja o OZE, ale bez OZE

We wtorek sejmowa Komisja ds. Energii i Skarbu Państwa zajmie się najnowszym pomysłem zmiany ustawy o OZE. Przedstawiciele branży na spotkanie jednak nie wejdą.

Do 21 lipca możliwości wejścia na teren Sejmu będą ograniczone. Marek Kuchciński, marszałek Sejmu, wydał zarządzenie „w sprawie zapewnienia spokoju i porządku”. Nie będą mogli wejść ci, którzy dotychczas wchodzili na podstawie jednorazowych kart wstępu i list imiennych. Czyli np. przedstawiciele organizacji branżowych, którzy śledzą dotyczące ich prace legislacyjne. Z powodu tych utrudnień swoje zaplanowane z wyprzedzeniem posiedzenie odwołał Zespół Górnictwa i Energii.

Zobacz więcej

Fot. Bloomerg

— Zaproszeni goście nie mogliby wejść na posiedzenie — tak objaśnił decyzję poseł Ireneusz Zyska, przewodniczący zespołu z Kukiz ’15.

Grupom zmiana sprzyja

Podobnych wątpliwości nie ma najwyraźniej poseł Marek Suski z PiS, przewodniczący Komisji ds. Energii i Skarbu Państwa. W poniedziałek (czylijuż po ogłoszeniu zarządzenia) zwołał posiedzenie komisji na wtorek. W programie umieścił pierwsze czytanie poselskiego projektu ustawy o zmianie ustawy o odnawialnych źródłach energii. To projekt poselski, którego główną ideą jest zmiana sposobu wyznaczania opłaty zastępczej. To opłata, która dla firm sprzedających energię jest alternatywą wobec konieczności zakupu zielonych certyfikatów. Dotychczas opłata opisana była konkretną kwotą (obecnie 300 zł), a teraz ma to być 125 proc. ceny zielonych certyfikatów, ustalane raz na rok. Zielone certyfikaty, po wielomiesięcznychspadkach, kosztowały w minionym półroczu średnio 31 zł. To obrazuje możliwą skalę spadku tej opłaty.

— To oznacza, że rynek zielonych certyfikatów może zostać jeszcze bardziej zdołowany — mówi Sebastian Kwapuliński, dyrektor Stowarzyszenia Energii Odnawialnej. Dla inwestorów z branży OZE te zmiany są ważne, bo poziom opłaty zastępczej był punktem odniesienia w wielu kontraktach długoterminowych, w ramach których zielone elektrownie sprzedawały energię i certyfikaty. — Obniżenie i uelastycznienie opłaty zastępczej może albo mechanicznie zmienić zapisy tych kontraktów, albo służyć jako powód ich wypowiedzenia. Prawnicy mają rozmaite opinie — zauważa Wojciech Cetnarski z Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej. Zdaniem przedstawicieli branży OZE, taka zmiana sprzyja wielkim państwowym grupom energetycznym, które kilka lat temu zawierały kontrakty na odkup certyfikatów, ze stałą ceną. Dziś, kiedy certyfikaty na giełdzie są tanie, mają poczucie, że przepłacają. Najsłynniejszym przypadkiem konfliktu o takie umowy jest spór Tauronu z trzemafirmami wiatrowymi. Sprawę rozstrzygają sądy.

Bez konsultacji

— Zielone certyfikaty to podwójny i patologiczny rynek, więc trzeba coś z tym zrobić. Ale uważam, że strona społeczna powinna mieć możliwość uczestniczenia w posiedzeniu komisji — uważa Ireneusz Zyska, który jest jednocześnie członkiem Komisji ds. Energii i Skarbu Państwa. Projekt nowelizacji został zgłoszony przez grupę posłów PiS. Dzięki temu nie musi być kierowany do konsultacji społecznych.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Dyskusja o OZE, ale bez OZE