Dystrybucja w trzech wymiarach

Marcin BołtrykMarcin Bołtryk
opublikowano: 2015-11-18 22:00

Druk 3D nie zagraża logistyce, ale zmieni sposób działania operatorów

Może się wydawać, że rozwój druku 3D to poważne zagrożenie dla firm organizujących logistykę. No bo po co rozwozić setki towarów, które będzie można sobie wydrukować w punkcie usługowym za rogiem. Wielkie nadzieje z tą technologią wiąże przemysł motoryzacyjny, a to poważny klient operatorów logistycznych. Jacek Olszewski z Miebach Consulting uspokaja jednak, że logistyka się nie załamie, choć stanie wobec nowych wyzwań.

Sebastian Plesiński, dyrektor sprzedaży DSV Road
Sebastian Plesiński, dyrektor sprzedaży DSV Road
"Drukowanie 3D to wyzwanie, z którym musimy się zmierzyć również w zarządzaniu łańcuchem dostaw".
ARC

— Szacuje się, że około 20 proc. tzw. wolno rotujących samochodowych części zamiennych nadaje się do produkcji w technice druku 3D. A ta grupa części to ponad 60 proc. całego asortymentu i zajmuje około 40 proc. powierzchni magazynowej, choć stanowi tylko około 5 proc. wartości całej sprzedaży. Czyli koszty logistyki z nimi związane są relatywnie wysokie wobec niskich obrotów. Takie części to zatem znakomici kandydaci do lokalnego wytwarzania metodą druku 3D — uważa Jacek Olszewski.

Urwany łańcuch

Prosty przykład: kółko zębate, które jest podzespołem mechanizmu podnoszenia szyby samochodowej, w tradycyjnym łańcuchu z Indii, gdzie powstaje, drogą morską dociera do magazynu centralnego w Niemczech. Stamtąd odbywa się dystrybucja na cały świat, więc kółko, po skompletowaniu zlecenia i spakowaniu, trafia do magazynu np. w regionalnym centrum dystrybucyjnym w Sao Paulo w Brazylii, a po ponownym skompletowaniu i zapakowaniu — do serwisu samochodowego w Rio de Janeiro. A w przypadku druku 3D?

— Kółko jest wydrukowane np. w Printing Service Center w Sao Paulo i wysłane do Rio. Można sobie wyobrazić, jak wiele można zaoszczędzić na logistyce dzięki takiemu skróceniu drogi produktu. Dzisiaj druk 3D jest jeszcze kosztowny — dla takiego kółka to 15-20 dolarów zależnie od materiału, czyli wielokrotnie więcej niż w obecnej produkcji masowej — ale w miarę rozwoju technologii stanie się konkurencyjny cenowo dla kosztów logistyki w tradycyjnym łańcuchu dostaw — opowiada Jacek Olszewski.

Szansa dla logistyki

Światowy rynek druku 3D rośnie po około 30 proc. rocznie. Eksperci szacują, że w 2020 r. przewozy handlowe wyrobów gotowych i podzespołów z Azji do Europy zmaleją o 2-5 proc. Ale to, co brzmi jak proroctwo zagłady dla branży logistycznej, niesie ogromny potencjał. Pod warunkiem, że skupi się ona na tworzeniu dodatkowej wartości dla łańcuchów dostaw. Już powstają odpowiednie modele biznesowe. Chodzi zarówno o transport metalu w formie proszku, jak i o strategie dla druku 3D i tradycyjnej logistyki części zamiennych. I takie modele już mają sens dla około 20 proc. procesów produkcyjnych.

— Nasze działania związane z rozwojem druku 3D nie zawsze doprowadzą do wdrożenia nowych projektów, ale przyczynią się do wytworzenia zupełnie nowych wartości — przekonuje dr Andreas Froschmayer, dyrektor działu Corporate Development w Dachserze.

Jajecznica z kartridża

Technologia druku 3D ciągle jest daleka od perfekcji. Wielu problemów nie rozwiązano, choćby utylizacji materiałów drukarskich. Jest też kilka delikatnych spraw: prawo własności, odpowiedzialność za produkt, kontrola jakości, certyfikacja.

— Poza tym nie wszystko nadaje się do wydrukowania. Owszem, można już drukować jedzenie, ale jajecznica z kartridża raczej nie będzie miała wielu zwolenników. Można więc założyć, że dystrybucja produktów spożywczych będzie się nadal rozwijała, dzięki ulepszaniu dotychczasowych rozwiązań — zauważa Sebastian Plesiński, dyrektor sprzedaży DSV Road. Dla zapewnienia dostaw odpowiednich materiałów i ich dalszej dystrybucji do odbiorców końcowych znaczenie będzie miało także umiejscowienie „drukarni”. Podobnie zresztą jest i teraz: teoretycznie wszystkie komponenty można stworzyć w sąsiedztwie zakładu produkcyjnego, minimalizując koszty transportu, ale ze względów ekonomicznych (np. tańsza siła robocza) często wybiera się dostawców z innej strony globu.

— Drukowanie 3D to przyszłość, z którą musimy się zmierzyć w zarządzaniu łańcuchem dostaw. Jego stosowanie w produkcji przemysłowej jest nieuniknione i firmy, które odpowiednio wcześnie je wprowadzą, zdobędą przewagę konkurencyjną. Operatorzy logistyczni muszą odpowiednio wcześnie znaleźć element procesu, w którym będą mogli wyręczyć producenta. Zmiana technologiczna, jaką jest drukowanie 3D, może zmniejszyć zapotrzebowanie na klasyczne usługi logistyczne w przemyśle, choćby poprzez zmniejszenie odległości do „drukarni”. Ale też doprowadzi do powstania nowych potrzeb w zarządzaniu łańcuchem dostaw — przewiduje Sebastian Plesiński.

Możesz zainteresować się również: