Dywanik za zależność regulatora

Magdalena Wierzchowska
opublikowano: 2008-02-01 00:00

KE pozwała Polskę do trybunału za brak niezależności UKE. Prace nad ustawą umożliwiającą uniknięcie kary mogą się opóźnić.

KE pozwała Polskę do trybunału za brak niezależności UKE. Prace nad ustawą umożliwiającą uniknięcie kary mogą się opóźnić.

Komisja Europejska (KE) pozwała wczoraj Polskę do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości za brak regulacji gwarantujących niezależność prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej (UKE). Nie podoba się jej, że obecnie obowiązujące prawo nie określa wyraźnie kadencyjności prezesa, a premier może swobodnie odwołać szefa telekomunikacyjnego regulatora. Zdaniem Komisji Europejskiej, to oznacza brak niezależności urzędu.

Styczniowe cacanki

Polska będzie mogła uniknąć kary, jeśli zdąży wprowadzić nowelizację prawa zmieniającą tę regulację przed wyrokiem Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości. Nowelizacja ustawy Prawo telekomunikacyjne, przygotowywana przez Ministerstwo Infrastruktury, przewidywała wprowadzenie pięcioletniej kadencyjności prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej i wprowadzała obostrzenia w zakresie możliwości jego odwołania. Przedstawiciele resortu deklarowali, że projekt ustawy znajdzie się w Sejmie w styczniu. Jednak na razie tam nie dotarł. Resort nie odpowiedział na pytania „PB” w sprawie zakresu i postępów prac nad tą ustawą.

— Regulacje dotyczące kadencyjności prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej znalazły się w nowelizacji ustawy o radiofonii i telewizji, nad którą obraduje komisja kultury — mówi Antoni Mężydło, poseł Platformy Obywatelskiej.

Medialne spory

Problem polega na tym, że ustawa medialna jest przedmiotem ostrych politycznych sporów, ponieważ ma na celu zmianę sposobu funkcjonowania regulatora rynku medialnego i może doprowadzić do wymiany kadr w mediach publicznych. Antoni Mężydło szacuje, że ustawa powinna zostać przyjęta przez Sejm do końca marca. Ale prezydent prawdopodobnie ją zawetuje i skieruje do Trybunału Konstytucyjnego, by opóźnić zmiany w mediach publicznych. To z kolei może znacząco opóźnić wdrożenie regulacji wprowadzających niezależność telekomunikacyjnego regulatora.