Dywanowy nalot bankowej propagandy

To była debata nie nad podatkiem, ale nad bankami. A raczej sąd nad nimi. Wyrok może być surowy

Jeśli ktoś miał nadzieję, że obecna władza tylko droczyła się z bankami na potrzeby kampanii wyborczej, po debacie nad projektem ustawy od niektórych instytucji finansowych raczej powinien się jej pozbyć. Niektóre instytucje finansowe, parafrazując znane już powiedzenie, należą do gorszego sortu przedsiębiorstw. Małgorzata Bubula, posłanka sprawozdawca z ramienia PiS, zaczęła lekturę projektu ustawy „z prawdziwą przyjemnością”, gdyż wprowadza on długo oczekiwany przez Polaków podatek bankowy.

Zobacz więcej

Marek Wiśniewski

— To jest dobre i sprawiedliwe, że instytucje finansowe wreszcie będą musiały w większym stopniu uczestniczyć w obowiązku łożenia na konieczne wydatki budżetowe — stwierdziła posłanka, zauważając, że „skala propagandowego jazgotu i manipulacji przeciwko wprowadzeniu tego podatku świadczą wciąż o sile lobby instytucji finansowych w naszym kraju, o sile lobby najbogatszych”.

Następnie, używając zdania wewnętrznie sprzecznego, powiedziała: „To jest rzecz oczywista i jest tajemnicą poliszynela”, że banki w większości powiązane z międzynarodowym kapitałem cieszyły się wysokimi przywilejami, że przynosiły wyjątkowe przychody, osiągając rentowność o wiele wyższą niż w innych krajach. Opłaty i prowizje w Polsce są o wiele wyższe niż za granicą.

— De facto nie ma u nas zdrowej konkurencji w tym sektorze. Gdyby tak było, to nie musielibyśmy tak drogo płacić za kredyty i tak mało otrzymywać za depozyty — stwierdziła poseł Bubula.

Wiele wskazuje na to, że konkurencję wymusi dopiero podatek, gdyż, jak stwierdziła posłanka: „groźby podniesienia opłat przez banki nie będą mogły być zrealizowane dlatego, że takich opłat PKO BP na pewno nie podniesie”. Nawiązała w ten sposób do wypowiedzi Pawła Szałamachy, obecnego ministra finansów, który jeszcze przed objęciem stanowiska powiedział, że jeśli banki wprowadzą podwyżki, to klienci przejdą do PKO BP, który zachowa stary cennik. Posłanka Bubula stwierdziła na koniec, że na nic zdadzą się „propagandowe naloty dywanowe przeciwników podatku”, bo zostanie on wprowadzony.

— Celem wprowadzenia podatku jest pozyskanie, po prostu pozyskanie, dodatkowego źródła finansowania wydatków budżetowych — powiedziała poseł sprawozdawca. Przez następnych kilka godzin trwała debata nad założeniami do projektu. Rafał Wójcik z klubu Kukiz’15 zasugerował, żeby podatkiem objąć również firmy pożyczkowe i obniżyć próg zwolnienia daniny poniżej 4 mld zł, wskazując, że na Węgrzech punkt odcięcia jest na poziomie 670 mln zł. Przedstawiciele opozycji przekonywali, że podatek wyhamuje akcję kredytową, obniży dynamikę wzrostu PKB oraz spowoduje wzrost cen kredytu i usług bankowych.

— Pada zarzut, czy takie działanie nie obniży akcji kredytowej. My musimy szukać nowych rozwiązań na generowanie wolumenu kredytowego i takie rozwiązania wymagające odwagi muszą być przygotowane. To jest kwestia emitowania listów zastawnych. Jeśli chodzi o wskaźniki takie jak rezerwa obowiązkowa, dzisiaj 3,5 proc., to też daje pozycję elastyczną i może być rozważone jako czynnik do zmiany i ewentualnie zabezpieczyć generowanie akcji kredytowej.

Parametr współczynnika wypłacalności dziś występujący na poziomie 13,6 proc., choć według ustawy Prawo bankowe minimalny poziom to 8 proc., również pozwala optymistycznie patrzeć do przodu, jeśli chodzi o zapewnienie dobrego wolumenu kredytów — stwierdził poseł Wiesław Janczyk z PiS.

Na koniec debaty głos zabrał Konrad Raczkowski, wiceminister finansów, który przypomniał, że projekt nie jest rządowy, ale stanowisko resortu jest pozytywne, „aczkolwiek widzimy potrzebę prac w komisji nad częścią przepisów”. Debatę zamknęła posłanka Bubula, która na pytanie o ekspertyzy do ustawy i konsultacje społeczne odpowiedziała: „Najlepszymi konsultacjami były przeprowadzone bardzo niedawno wybory”.

Na uwagę posłów opozycji, że inne kraje wprowadziły podatek, żeby odzyskać pieniądze wpompowane w system bankowy podczas kryzysu, a nasz sektor wyszedł z niego obronną ręką, posłanka Bubula stwierdziła: „Sytuacja banków była dobra, bo to polscy obywatele ponieśli koszty i wydatki, to oni sfinansowali dobrą sytuację banków”. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Banki / Dywanowy nalot bankowej propagandy