Dywidenda z PKO BP w widełkach

opublikowano: 05-03-2012, 00:00

Bank chce zmienić zasady dzielenia zysku. Zamiast 40-procentowego. progu proponuje widełki: 20-60 proc.

Dziś PKO BP ogłosi wyniki za 2011 r., które z pewnością będą rekordowe. Wszyscy są zgodni, że podzieli się zyskiem z akcjonariuszami.

Zgodnie ze strategią mogą oni liczyć na około 40-procentowy bonus z ubiegłorocznego wyniku. Z naszych informacji wynika, że zarząd wolałby w przyszłości zmodyfikować zasady. Zamiast jednego progu chciałby zaproponować akcjonariuszom minimalny i maksymalny poziom dywidendy. Dolny wynosiłby 20 proc., górny — 60 proc.

— Pomysł wart jest rozważenia. Widełki dawałyby zarządowi większą swobodę w określaniu, ile zysku chciałby zatrzymać w banku — mówi prof. Cezary Banasiński, szef rady nadzorczej banku.

Niezależnie od tego, czy w strategii będzie próg, czy widełki, ostateczna decyzja i tak należy do akcjonariuszy. A ci już pokazali, że mają własne zdanie na temat dywidendy. W ubiegłym roku zarząd zarekomendował walnemu wypłatę 41,53 proc. z 3,31 mld zł zysku z 2010 r., czyli 1,37 mld zł. Ministerstwo skarbu złożyło wniosek o wypłatę 2,48 mld zł. I tak się stało.

Z błogosławieństwem

W roku resort też może chcieć więcej. Niedawno Wojciech Kwaśniak, wiceprzewodniczący KNF, w jednym z wywiadów powiedział wprost, że dwa banki mogą wypłacić dywidendę: Pekao oraz PKO BP. Błogosławieństwo nadzoru wcale nie musi być błogosławieństwem dla banku.

Deklaracja komisji, która przecieżpod koniec 2011 r. zaleciła bankom, by zatrzymały zyski, może tylko jeszcze bardziej zachęcić ministerstwo skarbu (albo raczej finansów) do drenażu spółki. Tak wynika z analiz.Jeśli do budżetu rzeczywiście ma trafić ponad 8 mld zł, to albo KGHM musi zapłacić wyższą dywidendę, niż deklaruje zarząd, albo do państwowej kasy musi dorzucić się PKO BP. I nie 40 proc. zysku, ale co najmniej 75 proc.

Kapitał na kredyty

Marcin Materna, analityk DM Millennium, uważa, że bank stać na taki gest i może podzielić, bez szkody dla wskaźników kapitałowych, 40-60 proc. zysku.

— Bank będzie miał kilkaset milionów złotych mniej i dużej szkody nie poniesie. Po co miałby akumulować kapitał? Pod akcję kredytową? Perspektywy rozwoju rynku są słabe. Rząd musi się dogadać, czy PKO BP ma wspierać rynek czy płacić dywidendę. Trzeba jednak pamiętać, że bank nie jest jednak agencją do wspierania rynku. Część zysku trzeba oczywiście zostawić. Czasy jednak nie są takie, żeby kapitał trzeba było liczyć na wagę złota ze względu na szybki rozwój akcji kredytowej — mówi Marcin Materna.

Według naszych informacji, bank chciałby mieć więcej kapitału, bo uważa, że możliwa jest częściowa powtórka z 2009 r., kiedy inne instytucje ograniczyły akcję kredytową, co wykorzystał PKO BP i — udzielając kredytów — zdobywał rynek.

Bank nie komentuje naszych informacji. Elżbieta Anders, szef komunikacji PKO BP, stwierdza tylko, że zarząd przedstawi rekomendacje w sprawie dywidendy za 2011 r. w kwietniu lub maju.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu