Dywidendy pokryją część wydatków

Kamil Zatoński
30-11-2005, 00:00

Rząd na gwałt szuka dodatkowych źródeł dochodu. Czy wyciśnie wyższe dywidendy ze spółek, w których ma udziały?

Jeszcze w poniedziałek Andrzej Mikosz, minister skarbu, mówił, że w przyszłym roku wpływy z prywatyzacji i dywidend sięgną 6,5-7,0 mld zł. Wczoraj premier Kazimierz Marcinkiewicz, omawiając założenia autopoprawki do budżetu, zasugerował, że kwota ta może wynieść nawet 8,0 mld zł.

Skarbiec skarbu państwa

Rząd ma dwa wyjścia — albo przyspieszyć proces prywatyzacji, albo wykorzystać silną pozycję w dużych, zyskownych spółkach, w których ma udziały, do przeforsowania wyższych dywidend niż w ubiegłym roku.

— Trudno przesądzić, którą drogę wybierze rząd. Jednak zwiększanie dochodów z dywidend wydaje się bardziej prawdopodobne, bo jest łatwiejsze i mniej ryzykowne. Wystarczy decyzja walnego zgromadzenia, a w wielu dużych spółkach MSP ma decydujący głos. Prywatyzacja wiąże się z kolei z dodatkowymi kosztami, często jest uzależniona od sytuacji politycznej, koniunktury na giełdzie itd. — mówi Wojciech Kuryłek, główny ekonomista Kredyt Banku.

Miedź żyłą złota

Jego zdaniem, zwiększenie premii dla akcjonariuszy ma jeden istotny minus — ogranicza firmom pole do inwestycji. Między innymi dlatego trudno spodziewać się, by na wypłatę wyższych dywidend zdecydowały się Grupa Lotos i PKN Orlen. Zresztą Igor Chalupec zapowiedział już, że jeśli uda się wygrać wyścig o rafinerię w Możejkach, spółce trudno będzie wypłacić dużą dywidendę. Zdaniem analityków, największe pole manewru jest w przypadku KGHM.

— Po trzech kwartałach spółka ma już 700 mln zł gotówki i nie jest zadłużona. Jeśli ceny miedzi utrzymają się na obecnych poziomach, to teoretycznie firma mogłaby wypłacić nawet cały zysk bez znaczącego uszczerbku dla kondycji finansowej — uważa Sebastian Słomka, analityk BDM PKO BP.

To oznacza, że z miedziowej spółki do budżetu trafiłoby nawet 900 mln zł. Dzięki rekordowym zyskom PZU z kasy ubezpieczyciela na rachunek skarbu państwa może trafić nawet blisko 700 mln zł. Nie powinno być także problemu z wyciągnięciem większości zysku wypracowanego przez Totalizator Sportowy (TS) i Polskie Sieci Elektroenergetyczne. Trudności mogą być z PKO BP, bo największy detalista zamierza wydać sporą część gotówki na przejęcia, a przy okazji powrócić do przyjętej polityki dywidendowej, zakładającej wypłatę 20-40 proc. zysku netto.

Resort skarbu już w tym roku aktywnie zabiegał o duże premie z zysków spółek. PKO BP, Orlen, KGHM i TS musiały znacznie zwiększyć dywidendy.

— Teraz może być podobnie — mówi Wojciech Kuryłek.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Dywidendy pokryją część wydatków