Trudny rok za agencją, ale ten będzie jeszcze trudniejszy. Jednym z bardziej udanych — przeprowadzonych ostatnio — działań ARP wydaje się przywrócenie produkcji stoczniowej w Szczecinie. Agencja kupiła od Porty Holding spółkę, która od upadającego holdingu przejęła kontrakty na budowę okrętów. Powolnie przebiega jednak przejmowanie pracowników ze Stoczni Szczecińskiej do nowej spółki. Kontraktów nie pozyskuje się jednak z dnia na dzień, a zatrudnienie w Stoczni Szczecińskiej Nowa musi być dostosowane do wielkości zamówień. W przeciwnym razie reanimacja branży stoczniowej w Szczecinie będzie chwilowa.
Do pracowników Porty Holding te argumenty raczej nie trafiają. Żądają pracy — jeśli 5,5 tys. osób nie zostanie rychło zatrudnionych w nowej firmie, zaczną się gwałtowne protesty. Już ogłoszono pogotowie strajkowe. Obecnie najważniejszym problemem dla ARP jest ugaszenie strajków w Szczecinie i niedopuszczenie, by armatorzy i kredytodawcy ponownie odmówili współpracy ze stocznią. Jeśli produkcja w Szczecinie zostanie zatrzymana — drugi raz nie uda się jej wznowić.
Mniej udane są próby agencji zmierzające do wsparcia restrukturyzacji hutnictwa. ARP ma emitować obligacje (600 mln zł łącznie z kosztami finansowania w 100 proc. finansowane przez Skarb Państwa), dzięki którym wykupi część zobowiązań. Agencja podpisała umowę z PKO BP na emisję papierów. Dzięki temu banki kredytodawcy Huty Katowice odblokowali spółce konta.
Zwlekanie z emisją hutniczych obligacji i przejmowanie stalowych wierzytelności może nie być korzystne dla samej ARP. Aby przyśpieszyć prywatyzację PHS, resort gospodarki dąży bowiem do porozumienia potencjalnego inwestora z wierzycielami. Im szybciej ARP uda się pozbyć należności od hut, tym lepiej. Drugi raz taka szansa może prędko się nie zdarzyć.