Okazuje się, że poszukujący inwestora Andersen rozmawia nie tylko z Deloitte & Touche, ale także z Ernst & Young — poinformował „FT”. Jeśli nie uda się osiągnąć porozumienia z żadną z tych firm, szefowie europejskich działów Andersena — także polskiego — przyznają, że są wystarczająco niezależni od centrali, aby działać samodzielnie.
Andersen rozmawia na temat fuzji z dwoma konkurentami — Deloitte & Touche Tohmatsu oraz Ernst & Young — poinformował „Financial Times”. Jeśli dojdzie do transakcji, amerykański dział Andersena zwróci się o ochronę przed wierzycielami. Partner w fuzji kupi majątek amerykański, pozostawiając bankrutowi załatwienie spraw firmy — a w związku z aferą wokół Enronu Andersena być może czekają: grzywna za przestępstwo kryminalne (zniszczenie dokumentów), dochodzenie komisji papierów wartościowych i giełd SEC oraz sprawy sądowe wytoczone przez firmy i osoby, które straciły na bankructwie amerykańskiego giganta energetycznego. Już dziś lub jutro powinno stać się jasne, czy dojdzie do porozumienia z którymś z kandydatów.
Gdyby jednak nie udało się Andersenowi znaleźć partnera dla działów na całym świecie, firmy spoza USA są gotowe oddzielić się od spółki matki.
— Dla europejskiej części firmy warte zastanowienia są dwie opcje: usamodzielnienie lub znalezienie oddzielnego inwestora — mówi jeden z partnerów Andersena w Londynie.
— Nie jesteśmy zależni finansowo od spółki na świecie — dodaje Duleep Aluwihare, szef Andersena w Polsce i krajach nadbałtyckich.
Pozycja Andersena w Polsce jest na tyle silna, że nieoficjalnie mówi się, że dział mógłby pracować samodzielnie.
— Andersen w Polsce znajduje się w znacznie lepszej kondycji niż na świecie. Dlatego spokojnie czekamy na wynik rozmów w USA i podejmiemy najlepszą dla nas decyzję — mówi Bartłomiej Pawlak z Andersena.
Jakiekolwiek próby globalnego przejęcia Andersena prawdopodobnie spotkają się ze sprzeciwem Komisji Europejskiej.
— Minimalna liczba spółek, która gwarantuje wystarczającą konkurencyjność, to pięć — twierdzi Karel Van Miert, były komisarz UE ds. konkurencyjności, za którego kadencji Price Waterhouse połączył się z Coopers & Lybrand, tworząc PricewaterhouseCoopers.
Jego zdanie prawdopodobnie popiera Mario Monti, obecny komisarz. Jednak Andersen i D&T mogą zastosować regulacje prawne, które zwalniają firmy znajdujące się w szczególnie ciężkiej sytuacji finansowej z obowiązującego prawa antymonopolowego.