Znów nerwowo na świecie. Tracą dolar i rynki akcji. Mocno drożeją za to surowce
Gasnąca z każdym dniem nadzieja na skuteczność działań, podejmowanych przez amerykański bank centralny, skończyła się wczoraj kolejnym wstrząsem na rynkach finansowych. Scenariusz nie różnił się od przerabianych wielokrotnie w ostatnich miesiącach. Impuls w postaci złych informacji z sektora finansowego przełożył się na spadek wartości dolara, przecenę na rynkach akcji i wzrosty cen surowców, głównie złota. Ucierpiała też giełda warszawska. WIG20 oddał wczoraj ponad połowę zysków z trzech ostatnich sesji. Tylko niewielkim pocieszeniem mogą być mizerne obroty.
Dużo więcej działo się na rynkach zagranicznych. W centrum uwagi pozostawała seria padających jak kostki domina rekordów notowań par walutowych i surowców. Rekordów, które nie są pożądane z punktu widzenia inwestorów giełdowych. Wzrost ceny złota do 1000 dolarów za uncję oznacza, że kapitał coraz szerszym strumieniem przepływa z aktywów bardziej ryzykownych do uważanego za najpewniejszą lokatę kruszcu. Cena baryłki ropy przekroczyła 110 USD. Dolar jednego dnia zanotował spadek do rekordowo niskich wartości względem euro (1,56), franka szwajcarskiego (trzeba za niego płacić niemal dokładnie tyle samo, co za „zielonego”) i jena (kurs USD/JPY spadł poniżej 100, najmniej od 12 lat). Ten ostatni czynnik wywołał wczoraj gwałtowną wyprzedaż akcji na giełdach w Azji, bo systematyczne umacnianie się japońskiej waluty zwiększa obawy o kondycję tamtejszych eksporterów.
Nie lepiej było w Europie, gdzie indeksy od rana traciły po blisko 2 proc. Spływające w ciągu dnia dane zza oceanu utwierdziły w przekonaniu tych, którzy — jak znany bank inwestycyjny JP Morgan — widzą amerykańską gospodarkę w recesji. Sprzedaż detaliczna w USD w lutym w porównaniu ze styczniem spadła o 0,6 proc. (choć spodziewano się wzrostu o 0,2 proc.), a liczba tzw. nowych bezrobotnych pozostała na wysokim poziomie z ubiegłego tygodnia.
Rynek znów stawia pod ścianą Fed. Ten zbiera się w przyszłym tygodniu na posiedzeniu w sprawie stóp procentowych. Nadzieje co do skali obniżki ceny pieniądza w USA znów wzrosły. Inwestorzy liczą na cięcie nie o 50, ale o 75 pkt baz. Nawet jeśli do tego dojdzie, pozytywna reakcja znów może okazać się krótkotrwała. O poniedziałkowej decyzji o wstrzyknięciu do sektora finansowego 230 mld USD nikt zdaje się nie pamiętać, bo wątpliwości co do skuteczności takich zabiegów są coraz większe.