Dzień ostatniej szansy dla GPW

Włodzimierz Uniszewski
opublikowano: 2008-06-12 09:22

Ujemna korelacja notowań ropy i akcji zadziałała wczoraj za Atlantykiem z żelazną konsekwencją i doprowadziła do solidnej przeceny amerykańskich indeksów.

Po publikacji gorszego od oczekiwań raportu o stanie zaopatrzenia w paliwa w USA cena surowca podskoczyła do poziomu 137 USD, co okazało się ciężarem nie do udźwignięcia dla inwestorów giełdowych. Biorąc pod uwagę, że wkrótce zacznie się sezon huraganów w pokrytej platformami wiertniczymi Zatoce Meksykańskiej, można się spodziewać dalszych gwałtownych zmian na rynku ropy i towarzyszących im równie nagłych przesunięć wartości indeksów.

Droga ropa nie była jedynym powodem spadków. Opublikowana wieczorem Beżowa Księga Fed nie przyniosła dobrych wieści, choć chyba nikt się ich nie spodziewał. Gospodarka słabnie w większości  dystryktów Fed przy jednoczesnym spadku siły nabywczej konsumentów z powodu wyższych cen towarów. W kontekście tego raportu inwestorzy ze szczególnym napięciem będą dzisiaj czekać na miesięczny raport o poziomie sprzedaży detalicznej.

Wyjątkowo złą passę miały spółki finansowe. Indeks tego sektora stracił najwięcej, ponad 3 proc. m.in. z powodu wypowiedzi wpływowej analityk Whitney Meredith o możliwości dużych strat sektora bankowego z tytułu niespłacanych pożyczek oraz rosnącym zagrożeniu dla poziomu wypłacanych przez banki dywidend. Ponad 9 proc. traciły akcje Washington Mutual z powodu plotek o rosnących stratach, a o 14 proc. spadły notowania Lehman Brothers po obniżeniu rekomendacji przez Merrill Lynch zaledwie tydzień po jej podwyższeniu. Inną grupą ciężko wczoraj doświadczoną były spółki budowlane. Spośród 10 sektorów S&P500 niewielki wzrost zanotowały tylko spółki paliwowe. Po sesji zwyżkowały mocno akcje producenta piwa Anheuser-Bush po ofercie przejęcia przez InBev.

Po wczorajszym spadku indeks S&P500 jest już ponad 9 proc. pod kreską licząc od początku roku, ale do poziomu marcowego dołka brakuje mu jeszcze ok. 5 proc. Gorzej prezentuje się indeks DJI, który od krytycznego poziomu dzieli ok. 3 proc. W średniej perspektywie najistotniejsze dla byków będzie utrzymanie poziomu 11,730-11,750  pkt. Najbliższym wsparciem, bardziej oczywiście psychologicznym, jest obecnie poziom 12,000 pkt.

Bliskość tegorocznych dołków może zmobilizować w najbliższych dniach popyt, gdyż czynniki obecnie powodujące spadki są już dobrze znane i jeśli ich intensywność nie wzrośnie, nie będą raczej w stanie zamienić trwającej obecnie korekty w nową dużą falę spadkową. Być może zresztą nawet nagły wyskok ceny ropy do poziomu 150 USD nie zdołałby jeszcze doprowadzić do przełamania tegorocznych minimów. A jeśli dolar gwałtownie nie osłabnie, co jest obecnie znacznie mniej prawdopodobne niż jeszcze miesiąc temu, trudno będzie surowcowym bykom wywindować cenę surowca do tego poziomu, szczególnie przed spotkaniem OPEC. Dzisiaj ważniejszym od ropy czynnikiem kształtującym koniunkturę mogą się okazać właśnie dane o sprzedaży detalicznej.

Amerykańskie kontrakty czekają na tę wiadomość nieco nad kreską i sugerują niewielkie odbicie rzędu 40 pkt. na DJI. Rynki w Azji straszą bez wyjątku czerwienią, ale spadków powyżej 2 proc. nie było wiele. Uspokojenie nastrojów widoczne na rynku terminowym złagodzi otwarcie notowań w Europie, gdzie Dax otworzy się bez zmiany lub nieznacznie wyżej. W takiej sytuacji mimo spadku za oceanem warszawskie indeksy również mogą zacząć dzień w pobliżu wczorajszego zamknięcia, choć bardziej prawdopodobnie nieco pod nim. Można śmiało powiedzieć, że warszawski rynek ogarnęła spadkowa psychoza i stawiane są coraz bardziej śmiałe prognozy dotyczące skali przeceny. To oczywiście powinno zachęcać posiadaczy krótkich pozycji do czujności przy tak znacznym wyprzedaniu rynku i możliwym odreagowaniu za granicą. Poprawa nastrojów na rynkach zagranicznych z pewnością wyciągnęłaby warszawskie indeksy ze strefy śmierci. Dzisiaj wyraźnie umacnia się dolar, co będzie wywierać spadkową presję na rynek surowcowy i sprzyjać akcjom.