Minister Aldona Kamela-Sowińska znów w natarciu. Dziś po południu odbędzie się konferencja prasowa po podpisaniu umowy między MSP a konsorcjum France Telecom i Kulczyk Holding w sprawie kupna 10 proc. akcji TP SA. Potwierdzają się więc środowe doniesienia "Pulsu Biznesu". Cena wynieść ma 20 zł, podczas gdy na giełdzie akcje TP SA kosztują około 13 zł. Elementem umowy ma być zmiana uchwały WZA TP SA dot. wypłaty dywidendy z ubiegłorocznego zysku.
Konferencję planowano na godz. 15.30, ale pierwszych informacji można się spodziewać dopiero po zamknięciu giełdy, tj. około 16.30.
Jeśli potwierdzą się nasze informacje, Skarb Państwa zarobi na sprzedaży 10 proc. TP SA 2,8 mld zł. To dokładnie o połowę mniej niż wpływy, jakie gwarantowało skorzystanie przez konsorcjum FT i Kulczyk Holding z opcji wynegocjowanej przez MSP w umowie prywatyzacyjnej. Sprzedaż po 38 zł (plus wskaźnik inflacji) dałaby budżetowi 5,4 mld zł, natomiast po 25 zł (taką cenę sugerowali analitycy miesiąc temu) — już tylko 3,5 mld zł. Te wszystkie wartości trzeba jednak odnieść do obecnej wyceny rynkowej operatora, która waha się w ostatnich dniach w okolicach 13 zł. Przy tej cenie wartość 10 proc. TP SA wynosi już tylko nieco ponad 1,82 mld zł.
Według naszych informacji, transakcja jest już praktycznie przesądzona. Wczoraj sprawą miała zająć się Rada Ministrów. Aldona Kamela-Sowińska, szefowa MSP, musi bowiem dostać akceptację ceny, która prawie na pewno wyniesie 20 zł. Prawie na pewno, bo część naszych informatorów twierdziła jeszcze wczoraj, że możliwa jest korekta o 1 zł w dół lub w górę.
— Jeśli rząd zaakceptowałby warunki transakcji, do podpisania umowy mogłoby dojść nawet dzisiaj, ale równie dobrze możemy wrócić do rozmów już z nowym rządem — twierdzi osoba zbliżona do konsorcjum.
— To dobra cena biorąc pod uwagę obecną wycenę rynkową TP SA oraz sytuację telekomów na giełdach światowych — ocenia Michał Marczak, analityk DI BRE.
Przypomnijmy, że ostatnia oficjalna i w miarę konkretna informacja dotyczącą tej kwestii została ujawniona 7 sierpnia. Tego dnia konsorcjum FT i Kulczyk Holding złożyło w MSP ofertę kupna kolejnego pakietu akcji Telekomunikacji Polskiej. Ten fakt potwierdziły strony transakcji i równie solidarnie odmówiły podania jakichkolwiek szczegółów. Nie było nawet pewności, czy propozycja konsorcjum zawierała element cenowy. Od tego czasu, czyli od czterech tygodni, informacje w tej sprawie ograniczały się do ogólnych deklaracji szefowej MSP. Ostatnia — trzy dni temu.
— Wierzę, że do końca mojej kadencji, czyli w ciągu sześciu tygodni, TP SA będzie sprywatyzowana. Rozmowy są w toku — mówiła 3 września Aldona Kamela-Sowińska.
Cena jest tylko jednym z elementów umowy wynegocjowanej przez MSP z przedstawicielami konsorcjum. Jej kolejnym bardzo istotnym składnikiem jest kwestia wypłaty dywidendy z ubiegłorocznego zysku polskiego telekomu.
WZA TP SA zdecydowało 28 czerwca o przekazaniu całego zysku za 2000 r. na kapitał zapasowy. MSP chciało, aby na dywidendę zostało przeznaczone 448 mln zł z wynoszącego 1,83 mld zł zysku za 2000 r. Dawało to 0,32 zł dywidendy na akcję, a Skarb Państwa byłby bogatszy o ponad 156 mln zł.
— Jesteśmy gotowi wrócić do negocjacji. Jeśli podpiszemy umowę, to pewnie tak się stanie i poprzemy propozycję SP dotyczącą wypłaty dywidendy — powiedział nam przedstawiciel konsorcjum.
Tomasz Siemieniec, [email protected]


